NIEZDROWA PSYCHE EPISKOPATU. CZY MĘSKIE NASIENIE JEST ISTOTĄ DUSZY?

Dusze            Gdy zastanawiamy się nad kwestią własnej duchowości, pierwsza myśl prowadzi do refleksji, że dusza, to tylko pojęcie teologiczne i byt spirytualny, a nie jakaś inna forma istnienia. Żyjąc wydarzeniami codzienności, nie zastanawiamy się przecież nad tym, na ile jej uczestnikiem jest nasze własne ciało, na ile zaś sama tylko dusza. Jednak to, co z tą religijno-filozoficzną kategorią uczynił ostatnio polski Episkopat, przywodzi na myśl zupełnie inną refleksję, taką mianowicie, że może i mają rację ci, którzy wróżą polskiemu Kościołowi rychłe wejście w fazę schyłkowości, a sobie samym konieczność ponownego przemyślenia miejsca tej instytucji we własnym życiu. Niedawna publikacja kościelnego zespołu do spraw biologicznych Konferencji Episkopatu Polski, związana z rządową decyzją o nie obowiązywaniu już recept na pigułki Ella-One, zwanych „dzień po”, wzbudziła powszechną konsternację również w kwestii tego, czym właściwie ta ludzka dusza jest i – co ważniejsze – kiedy naprawdę powstaje i kiedy czyni z cielesnego bytu pełnowartościowego człowieka. „Antykoncepcja doraźna” – głosi kościelne oświadczenie, to grzech nie tylko ciężki, ale i „zachowanie bezprawne i karalne”. Komuś, kto by się właśnie ocknął ze stanu długotrwałej maligny, mogłoby się wydać, że obudził się wcale nie w Polsce, szczycącej się tradycją kulturowej otwartości, ale gdzieś w Saudyjskiej Arabii i może nagle się okazać, że bez świadomości własnej winy jest już przedmiotem zainteresowania religijnego sądu. Kościelni eksperci, w swej zajadłości walki z grzechem seksualności ludzi, nie zauważyli nawet tego, że wylali przysłowiowe dziecko z kąpielą i radykalnie zmienili uznawaną dotąd powszechnie definicję duszy, której treść jest przecież samą istotą chrześcijaństwa. Continue reading