EZDRASZ, IZAJASZ I KLEJSTENES. CZYJA JEST KULTURA ZACHODU?

            Historia Zachodu, najpotężniejszej cywilizacji świata, zawiera w sobie zawiłości i zagadki związane z tym, że jej system społeczno-gospodarczy ma długą i zawiłą historię, która przeżywała skomplikowane zakręty. Jednym z nich jest fenomen antysemityzmu, zjawiska potępianego od niemal trzech tysięcy lat, lecz wciąż powracającego na pierwsze strony wydarzeń. Jest potępiany braku głębszych racji poza emocjami, a historyczne remimniscencje to daleko za mało by budzić tak wielkie spory. Powraca jednak ustawicznie na polityczną arenę, tak, jakby codzienne orzekanie o jego niestosowności było koniecznością silniejszą aniżeli zwykłe ignorowanie zjawiska. Jakie wpływowe ośrodki zawracają sobie głowę niegdysiejszą eksterminacją Ormian, czy dzisiejszą niechęcią do Kurdów, która otacza ten naród? Tymczasem o antysemityzmie wciąż głośno i nie ustaje zagrzewanie do walki z tym zjawiskiem znanym światu – niebagatela! – od trzech tysięcy lat. Jakie jest źródło jego trwałości i zarazem bezpłodności? A może miast z nim wciąż walczyć warto jest zrozumieć problem? Zaproponujemy więc, w miejsce kolejnego potępienia, próbę wyjaśnienia samego mechanizmu fenomenu. Continue reading

NIEZDROWA PSYCHE EPISKOPATU. CZY MĘSKIE NASIENIE JEST ISTOTĄ DUSZY?

Dusze            Gdy zastanawiamy się nad kwestią własnej duchowości, pierwsza myśl prowadzi do refleksji, że dusza, to tylko pojęcie teologiczne i byt spirytualny, a nie jakaś inna forma istnienia. Żyjąc wydarzeniami codzienności, nie zastanawiamy się przecież nad tym, na ile jej uczestnikiem jest nasze własne ciało, na ile zaś sama tylko dusza. Jednak to, co z tą religijno-filozoficzną kategorią uczynił ostatnio polski Episkopat, przywodzi na myśl zupełnie inną refleksję, taką mianowicie, że może i mają rację ci, którzy wróżą polskiemu Kościołowi rychłe wejście w fazę schyłkowości, a sobie samym konieczność ponownego przemyślenia miejsca tej instytucji we własnym życiu. Niedawna publikacja kościelnego zespołu do spraw biologicznych Konferencji Episkopatu Polski, związana z rządową decyzją o nie obowiązywaniu już recept na pigułki Ella-One, zwanych „dzień po”, wzbudziła powszechną konsternację również w kwestii tego, czym właściwie ta ludzka dusza jest i – co ważniejsze – kiedy naprawdę powstaje i kiedy czyni z cielesnego bytu pełnowartościowego człowieka. „Antykoncepcja doraźna” – głosi kościelne oświadczenie, to grzech nie tylko ciężki, ale i „zachowanie bezprawne i karalne”. Komuś, kto by się właśnie ocknął ze stanu długotrwałej maligny, mogłoby się wydać, że obudził się wcale nie w Polsce, szczycącej się tradycją kulturowej otwartości, ale gdzieś w Saudyjskiej Arabii i może nagle się okazać, że bez świadomości własnej winy jest już przedmiotem zainteresowania religijnego sądu. Kościelni eksperci, w swej zajadłości walki z grzechem seksualności ludzi, nie zauważyli nawet tego, że wylali przysłowiowe dziecko z kąpielą i radykalnie zmienili uznawaną dotąd powszechnie definicję duszy, której treść jest przecież samą istotą chrześcijaństwa. Continue reading

PAPIEŻ WIĘKSZY NIŻ JEGO KOŚCIÓŁ, CZYLI WOLNOŚĆ MYŚLENIA BEZ WOLNOŚCI BŁĄDZENIA.

Beatyfikacja Jana Pawła II, wielkiego papieża katolickiego Kościoła, zrodziła pewną konfuzję. Istnieje odczucie, że beatyfikujący Go watykańscy purpuraci odczuwają kompleks niższości wobec beatyfikowanego. A przecież to oni są Kościołem – zmarły przed kilkoma laty papież był „tylko” Jego głową. Konfuzja rodzi refleksję o szerszym zasięgu, czyli pytanie o miejsce chrześcijaństwa w cywilizacji zachodniej i rzeczywistych granicach tej ostatniej. Okazuje się, że te granice bywają czasem dla Zachodu ciaśniejsze w jego ojczystej Europie, niż w odległych pod każdym względem Indiach, czy Dalekim Wschodzie. Tam, interpretacyjnej swobody jest znacznie więcej niż na kontynencie macierzystym. Paradoks, zbieg okoliczności, czy sprzeczność sama w sobie?
Rzecz jest poważniejsza, skoro Jan Paweł II sam sobie nie potrafił poradzić ze sprzecznością pomiędzy zachodnim dążeniem do postępu i jego dynamiką a chrześcijańską zasadą poddania się Bogu i poczuciem ludzkiej wobec Niego nicości. Przeszedł do historii jako papież wielki, światły i na świat otwarty. Jak więc wytłumaczyć niechęć Jego Kościoła do myśli oświeceniowej i całego europejskiego racjonalizmu – prawdziwego trzonu późniejszego sukcesu Zachodu? „Papież słusznie zwraca uwagę, że rozum jest potrzebny wierze, ale mając dziedzictwo Oświecenia, romantyzmu, fenomenologii, nie można pod dyktando wracać do tomizmu” – zauważa katolicki filozof, prof. K. Tarnowski („Gazeta na Święta” 30 IV-1 V 2011). Jak zrozumieć, że ten żywy i nowoczesny umysł był również bliski ideologom islamu, głęboko przekonanym, że całe zło Zachodu narodziło się wraz z wolnościowymi ideami Odrodzenia i Oświecenia? Czym byłby Zachód gdyby je odrzucił? Czy byłby jeszcze Zachodem? Continue reading