FRONTALNE ZDERZENIE CZY POWOLNA UKŁADANKA?

„Łatwo poddać się pokusie,
świadomie zatracić i wylądować
wśród kłamców – w masie bezdennej
głupoty, interesownej obojętności i
bezwstydnego dbania o własny interes”.

(Yizar Smilanski)

            Świat zmienia się niepostrzeżenie i to wcale nie z powodu jego własnych usterek, lecz z krótkości ludzkiego życia. Na mapie świata obowiązującej w 1898 roku dominowały barwy mocarstw kolonialnych, które – jak się wydawało już na zawsze – podzieliły go pomiędzy siebie. Jego współczesny obraz jest jednak zupełnie inny i zdominowany nie przez narody, lecz wielkie kompleksy kulturowe, których istnienie z samymi narodami nie ma bezpośredniego związku. Co się zmieniło? Prawdziwe zmiany i głębsze tendencje ujawniają się dopoiero w wymiarze ponadpokoleniowym, co w praktyce uniemożliwia świadome dostosowanie się społeczeństw do długofalowych trendów. Sprawia też, że i sama ludzkość, będąc w gruncie rzeczy treścią dziejów świata, na codzień nie ma na nie jednak wpływu. Jest to szczególnie widoczne na przykładzie ludów, których historia w sposób niezrozumiały dla nich samych zmierza ku samozagładzie. Najbardziej spektakularne przykłady tego zjawiska przynosi historia judaizmu, rosyjskość ale i islam. Dlaczego Niemcy znienawidzili Żydów, chociaż w ich kraju było ich niewielu? Czyżby więc to, że judaizm miał zostać zmasakrowany jako kultura miało wynikać z obsesji jednego tylko człowieka? A co z islamem, przynajmniej w zakresie stale rosnącej liczebności, święcącym globalny sukces. W połowie stulecia ma być już nieodwołalnie największą kulturą świata. Tyle, że nie wiemy co jest naprawdę nieodwołalne? Historia jest pod tym względem nauczycielką przewrotną. Niezłomna do niedawna potęga Rosji załamuje się na naszych oczach, a wspomniany judaizm – z najbardziej dawniej dynamicznej kultury europejskiej – prawie przestaje istnieć przekształcając się w echo dawnej świetności. Niektórzy (np. Huntington) uznali go nawet za niegodny umieszczenia w szeregu współczesnych cywilizacji świata a w opisie wielkich tworów kulturowych nie odnajdujemy go wcale. Continue reading

HISORYCZNY WYMIAR BEZRADNOŚCI: ROSJA, ISLAM I JUDAIZM

            Teza o istnieniu swego rodzaju bezradności wobec reszty świata w przestrzeni Rosji, islamu i judaizmu może wydawać się na pierwszy rzut oka fałszywa, a przynajmniej bezpodstawna. Powiedzmy więc, że nie idzie o bieżące walki i polityczne spory, lecz o rodzaj „skuteczności ostatecznej”, prowadzącej wielkie cywilizacje do kolejnych faz przekształceń, albo też skazujące je na wygaszanie własnego istnienia. Historia podpowiada, że tego rodzaju przekształcenia – śródziemnomorskiej starożytności w europejskie średniowiecze, czy też tego ostatniego w świat nowoczesnych społeczeństw – aby mogły się zdarzyć, musiały przeżyć coś, co mogło sprawiać wrażenie globalnej katastrofy i pełnego rozkładu. Okres przechodzenie rzymskiej starożytności w średniowiecze, to czas załamywania się wielu wartości i domniemanie nadejścia bliskiego końca świata. Także i przejście świata mocarstw przemysłowych w pokojowe współistnienie narodowych potęg poprzedzał dramatyczny koniec w postaci dwóch mordeczych wojen i wielomilionowej hekatomby ofiar. Kto jednak zastanawia się dzisiaj nad ich rolą i dostrzega ich związek z powstawaniem globalnej nowoczesności? A może to dowód na to, że braudelowskie długie trwanie, zanim przejdzie z jednej formy w kolejną wymaga takiego rodzaju kataklizmu? Rzecz jednak w tym, że spojrzenie z milenijnej pespektywy może prowokować inne pytania: czy nie jest prawidłowością, że niektóre twory choć sprawiają wrażenie potęg, to jednak w trakcie wywoływanych przez nie przekształceń nagle giną? Gdzie podziała się tak potężna kiedyś łacińska rzymskość? Gdzie jest imperialny świat europejskich kolonii? Żyją już tylko we wspomnieniach i  dywagacjach historyków. Czy więc nie jesteśmy i dzisiaj świadkami podobnego procesu i do unicestwienia w procesie globalizacji szykują się jedne jego części, a do kolejnej fazy ekspansji – drugie? Continue reading

EZDRASZ, IZAJASZ I KLEJSTENES. CZYJA JEST KULTURA ZACHODU?

            Historia Zachodu, najpotężniejszej cywilizacji świata, zawiera w sobie zawiłości i zagadki związane z tym, że jej system społeczno-gospodarczy ma długą i zawiłą historię, która przeżywała skomplikowane zakręty. Jednym z nich jest fenomen antysemityzmu, zjawiska potępianego od niemal trzech tysięcy lat, lecz wciąż powracającego na pierwsze strony wydarzeń. Jest potępiany braku głębszych racji poza emocjami, a historyczne remimniscencje to daleko za mało by budzić tak wielkie spory. Powraca jednak ustawicznie na polityczną arenę, tak, jakby codzienne orzekanie o jego niestosowności było koniecznością silniejszą aniżeli zwykłe ignorowanie zjawiska. Jakie wpływowe ośrodki zawracają sobie głowę niegdysiejszą eksterminacją Ormian, czy dzisiejszą niechęcią do Kurdów, która otacza ten naród? Tymczasem o antysemityzmie wciąż głośno i nie ustaje zagrzewanie do walki z tym zjawiskiem znanym światu – niebagatela! – od trzech tysięcy lat. Jakie jest źródło jego trwałości i zarazem bezpłodności? A może miast z nim wciąż walczyć warto jest zrozumieć problem? Zaproponujemy więc, w miejsce kolejnego potępienia, próbę wyjaśnienia samego mechanizmu fenomenu. Continue reading

SEKTY I ZDERZANIE SIĘ MODELI ŻYCIA CODZIENNEGO

W przeciwieństwie do niedawnych przepowiedni o globalnym zwycięstwie wzorców zachodnich, znaleźliśmy się oto w przestrzeni nasilających się i coraz gwałtowniejszych  konfliktów. Cały świat wydaje się chwiać w posadach, a przyszłość staje się niepokojąca. W najbardziej rozwiniętych krajach zamiast ostatecznego zrównoważenia interesów społecznych napotykamy nowe napięcia i coraz bardziej niejasne perspektywy. Powoli zaczynamy wiedzieć, że nie poznamy samych siebie bez zrozumienia mechanizmu zdarzeń, w których uczestniczymy. Akurat ten proces idzie ociężale. Continue reading

ISLAM TO WIELKA SEKTA, NIE RELIGIA JAK INNE

            Ponawiające się zamachy terrorystyczne czynione przez islamskich ekstremistów powinny sprowokować pytanie o ich mechanizm. Zachód jest cywilizacją myślącą i racjonalną, a także taką, która  stała się światową dominantą udowadniając, że do sukcesu dochodzi się na podstawie myślenia i logicznego rozumowania, a nie wskutek przypadku. Co się stało z nim dzisiaj, skoro przekształca się – szczególnie w zachodniej części Europy – w istny kłębek nerwów napędzanych zbiorowym strachem? Przed czym? Takiego lęku nie przeżywała przecież nawet w czasach przed Kolumbem, kiedy ściśnięta pomiędzy polsko-węgiersko-ruskim wschodem, tureckim południem i arabskim zachodem była daleka od dzisiejszej pozycji cywilizacji zaspokojonej własną historią. Co się takiego stało, że gwałtownym strachem napawa ją islam, chociaż żadne liczby i ekonomiczne analizy tego strachu wspierać nie powinny? Continue reading

GEORGE ORWELL I FENOMEN „FOLWARKU POLSKOŚCI”

            Istnieje wyraźna sprzeczność pomiędzy swoistym obiektywizmem biegu dziejów i podnieceniem polityków oraz ich publiczności, które budzą otaczające ich wydarzenia. Te, szybko mijają, za to podniecenie nie mija wcale, ponieważ przychodzą następne równie bezprzedmiotowe, ale też i równie przykuwające chwilową uwagę. Rozbuchane media odnoszą się zarówno do świata bieżących wydarzeń, jak i żyjących osobistości bez potrzeby zrozumienia tych wydarzeń istoty. Rezultatem jest brak dostrzegania przez coraz lepiej wyedukowaną ludzkość swojego prawdziwego miejsca we wszechświecie i możliwości działania jednostek we własnym  życiu. Ludzie zaczynają rozumieć coś z tego dopiero u jego kresu, ale jako emeryci i starcy nie są już słuchani przez młodszych, którym los nakazuje bezkrytyczne powtórzenie drogi tych pierwszych. Głębią tego postępowania jest niewiedza o istocie świata, w którym sami żyją. Współcześni ludzie, coraz lepiej edukowani, wciąż nie zamierzają przyjąć do wiadomości tego, że tylko nie są podmiotem dziejów, lecz ich przedmiotem i kompleksowym produktem. To trochę tak jak pszczeli rój, czy leśne mrowisko, w których zarówno pszczoły jak i mrówki mają świadomość swego istnienia, ale nie potrafią czynić niczego innego, jak tylko to, co wynika z samej logiki ula i mrowiska. My postępujemy podobnie – zgodnie z logiką naszych własnych ludzkich mrowisk. Continue reading

NIERACJONALNE RACJE, CZYLI BŁOGOSŁAWIONA NIEPRAWDA

Czytając gazety można się dowiedzieć, że populizm, to rzecz straszna i nadająca się na potępienie najwyższego stopnia. To coś tak prostackiego i niezrozumiałego, że nie do wiary, że w ogóle istnieje. Prowadzić ma do niekontrolowanych rewolt i ludzkich tragedii tylko dlatego, że nie poddaje się porządkowi istniejących struktur, a nawet – co szczególnie niebezpieczne – radom mądrzejszych, lepiej rozumiejących świat i do tego – jakoś zupełnie i „przypadkowo” – lepiej życiowo ustawionych. Continue reading

JEDZĄ, PIJĄ, LULKI PALĄ, CZYLI KTO TU JEST „PANEM”, KTO „CHAMEM”?

                Idee nie są bytem odrębnym i samoistnym. Nie mają ciała, kończyn ani mózgu. Istnieją na tyle, na ile pozwala im ludzka świadomość. Trwają w umysłach ludzi i są przekazywane od jednej osoby do drugiej drogą pozamaterialną, to znaczy w procesie intelektualnej percepcji, a nie fizycznego przemieszczania. Bez istnienia samych ludzi, idee nie mają podstaw istnienia. Społeczeństwa są zresztą pod tym względem niejednakowe. Jedne idee, jak ma to miejsce w przypadku świata zachodniego, mogą krążyć i ewoluować w miarę swobodnie, drugie – jak dogmaty islamu nie mogą tego czynić bez religijnego imprimatur.  Dlatego też świat zachodni ze swej istoty posiada silniejszą warstwę społeczną o inteligencko-intelektualnym charakterze, ponieważ częścią jego tożsamości jest prawo do samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i głoszenia poglądów. W przestrzeni islamu samodzielne myślenie jest to nie tylko niedoceniane, ale wręcz uważane za grzeszne. Nie jest przypadkiem, że egipski noblista zdobył w nie tak dawnych wyborach powszechnych zaledwie jeden procent głosów i został z łatwością wyeliminowany przez Mohammada Mursi, członka ortodoksyjnego Bractwa Muzułmańskiego, choć było wiadomo, że ten ostatni nie nadaje się do zarządzania nowoczesnym państwem i z tej przyczyny spędza dziś czas na więziennym spacerniaku. Również i Polska jest pod tym względem szczególna, ponieważ istnienie w jej tradycji warstwy inteligencji jako wiodącej siły narodu przez dziesięciolecia uważane było za najważniejszą cechę kraju. Okazało się to jednak w końcu fikcją i nie dającym się sprawdzić mitem. Dzisiaj, widać najzupełniej wyraźnie, że tak zwana inteligencja prawdziwą społeczną siłą nie jest i tak naprawdę nigdy nią nie była, korzystała tylko z ociężałości reszty. Za nią drzemała zupełnie inna siła, która daje o sobie znać obecnie. Ludzie, jeszcze niedawno uznawani za wybitnych i godnych przykładu dla reszty zniknęli lub mówią całkiem od rzeczy zastępowani przez postacie zupełnie bezbarwne, nie mające wiele do zakomunikowania. Za to ci pierwsi wydają się tracić poczucie własnej tożsamości intelektualnej. W ostatnim sejmowym wystąpieniu, prezes Kaczyński deklarował głośne przekonanie, że to on reprezentuje panów, a opozycja – chamów. Role się więc tylko odwróciły, istota w niczym się nie zmieniła.   Continue reading

PROMENADE DES ANGLAIS, CZYLI KLĘSKA INTELIGENCKIEJ MULTIKULTI.

MultikultiE            Na kolejny atak islamistów na zupełnie przypadkowych ludzi europejska minister spraw zagranicznych zareagowała płaczem. Roniąc łzy wezwała regionalnych przywódców do współpracy dla rozwiązania plagi terroryzmu. Uczyniła to jednak w dość szczególny, żeby nie rzec, mało praktyczny, sposób. „Jesteśmy zjednoczeni nie tylko cierpieniem, ale także reagowaniem na te akty i zapobieganiem radykalizacji” – mówiła szefowa unijnej dyplomacji i nie kryjąc poczucia bezradności. „Bycie tu razem – mówiła przez łzy – to najmocniejsze przesłanie siły i przyjaźni między naszymi ludźmi i dowód, że możemy pokonać tych, którzy chcą nas podzielić. Tu skończę, zrozumcie to. Dziś jest trudny dzień” – dodała drżącym głosem, a włoski minister spraw zagranicznych wyprowadził płaczącą z sali. Continue reading

ZAMACH W NICEI. CENA PRZEWAGI MULTIKULTI NAD ZWYCZAJNOŚCIĄ?

Nicea

Zjawisko kulturowego dogmatyzmu istniało zawsze i sprowadzało się do syndromu opinii o sobie i innych wyrobionej nie na podstawie rzetelnej analizy intelektualnej, ale miłych uchu obiegowych schematów. Takim schematem było europejsko-liberalne przekonanie o tym, że w gruncie rzeczy ludzie wszystkich kultur są potencjalnie jednakowi, a ich odmienne ukształtowanie, to tylko krótkotrwały efekt wpływów otoczenia, który zanika zaraz po tym, jak zmienia się ich społeczne otoczenie. Takiego zdania był sam Arystoteles, który jeszcze w greckiej starożytności uznawał, że człowiek rodzi się jako rodzaj pustego bukłaku, który ulega wypełnieniu przez otoczenie i jest na tyle plastyczny, że ulega zmianom wraz z jego ewolucją. Historia ludzkości nie potwierdziła jednak tego przekonania, pozostawiając nas w świadomości istnienia jakiegoś rodzaju kulturowego chaosu. Ustabilizował globalny wymiar myślenia dopiero Samuel Huntington wraz ze swoim dogmatem, podzielanym wcześniej przez Feliksa Konecznego, że człowiek w gruncie rzeczy żyje w niewoli swej kultury, a możliwość samodzielnego manewru dla jednostki jest bardzo ograniczona. Continue reading