TĘSKNOTA ZA CIEPŁEM MATCZYNEGO ŁONA, CZYLI POLSKA 2016

KaczynskiW piątek 16 stycznia, prezes PiS pojawił się w Starachowicach aby uczcić pamięć zmarłej matki. W kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych miała miejsce uroczysta msza święta, po czym zgromadzeni złożyli kwiaty i palili znicze pod pamiątkowymi tablicami w Panteonie Pamięci Narodowej. Nie obyło się bez polityki. „Polskę można zmienić, alternatywą jest PiS” – przekonywał prezes. Problem jednak w tym, że nie bardzo wiadomo, co ma być zmienione, w imię jakiej logiki ma się to zmieniać i w czyim interesie? Za zmianami zawsze stoi jakiś lub czyjś interes. Nie robi się ich bez celu. Rzecz w tym, że przywódca rządzącej partii postawił sprawę nie rzeczowo, lecz infantylnie. „Przeprowadzamy zmiany – ogłosił – które mają na celu przywracanie wartości, które były bliskie mojej mamie”. Synowska miłość do matki to rzecz godna pochwały, ale żeby tworzyć z niej program politycznych zmian, tego jeszcze nie było! Na spotkanie z byłym premierem i obecnym szefem Prawa i Sprawiedliwości przybyły tłumy, nie tylko starachowiczan. Przywódca skarżył się, że „napotykamy przy tym trudności i znajdujemy się pod bardzo silnym naciskiem i wewnętrznym, i zewnętrznym. Zapewniam państwa, że ten nacisk nie powstrzyma naszej drogi i się na niej nie zatrzymamy!”. Znów rodzi się pytanie o jakiego rodzaju nacisk idzie, co to za droga i dokąd prowadzi oraz dlaczego pojawił się opór i jaka jest jego przyczyna? Bez odpowiedzi na te pytania cała sprawa pachnie polityczną dziecinnadą. Przywracanie stanu rzeczywistości z okresu dzieciństwa jest do pewnego stopnia marzeniem każdego dorosłego, ale przecież nikt nie bierze tego poważnie. Dzieciństwo wspomina się miło, to okres ciepłego bezpieczeństwa pod matczynymi skrzydłami i zrozumiałe, że utratę matki odczuwa się jako wstrząs, lecz przejęcie politycznej władzy tylko po to, by uszczęśliwić miliony ludzi przywróceniem świata ich zmarłych rodziców zaczyna mieć groźny wydźwięk. Nie polityczny, ale psychologiczny. Dlaczego czterdzieści milionów ludzi posiadających własne matki i pamiętające własne dzieciństwo ma cierpieć z powodu tęsknoty zrodzonej z wrodzonej samotności, która z taką siłą cechuje tylko jednego z politycznych przywódców? Continue reading

MERRY CHRISTMAS I HAPPY HANUKKA! CZYLI POMYLENIE Z POPLĄTANIEM

chanukaŚwięta Bożego Narodzenia, to czas, kiedy pojawia się kulminacja nie tylko istoty chrześcijańskiego, ale i całego zachodniego sposobu rozumienia świata. Ich symbolika jest tak wielostronna, że często nie zdajemy sobie sprawy, że uczestniczymy w misterium, zawierającym skondensowaną historię własnej cywilizacji. Z tej między innymi przyczyny, poniższe rozważania są nieco dłuższe w nadziei, że zarówno świąteczna atmosfera, jak i wolny od obowiązków czas, pozwoli czytelnikom na cierpliwe utrzymanie stanu skupienia nieco dłużej niż zwykle. Continue reading

2014-1215=799, CZYLI POTĘGA STANU UMYSŁU (2).

Zajmowaliśmy się fenomenem Rosji z tej również racji, że jest to jedyna z wielkich formacji społecznych współczesnego świata, dla której trudno jest znaleźć właściwe miejsce, zdefiniować kulturową treść i odrębną dojrzałość. Kultura, to nie tylko przedmiot zainteresowania kulturoznawców, ale coś znacznie poważniejszego – to obraz stanu umysłów jej społeczeństwa. To on, a nie czyny jednostek, decyduje w ostatecznym rachunku o rozwoju kraju lub jego stagnacji oraz o rozwiązaniach, które naród wybiera w decydujących momentach historii. Wedle teorii wielkich cywilizacji opartej na definicji Huntingtona („cywilizacja, to najwyższy poziom wspólnoty kulturowej”), jest ich na ziemskim globie dziewięć i jednej z nich przewodzić miałaby właśnie Rosja. Kryterium wyodrębnienia, jakie zastosował amerykański uczony było proste, ale nieprzekonujące. Każdej przypisał określoną dominantę religijną i uznał ją za najważniejszy wyróżnik. Autor argumentował, że najbardziej „europejską” jest cywilizacja Zachodu, którą określił jako obszar działania (ale nie współdziałania) dwóch odmian chrześcijaństwa – katolicyzmu i różnych odmian protestantyzmu. Za drugą i Zachodowi pokrewną, uznał tę, która zbudowała największe na świecie państwo, a większość ludności wyznaje prawosławie. Z perspektywy Waszyngtonu i Nowego Jorku, Moskwa końca XX wieku wydawała się być oczywistym centrum prawosławia, a domena tego ostatniego sięgać by miała od greckich Aten i bałkańskiej Macedonii – po „odwiecznie rosyjski” Władywostok. Zauważyć trzeba, że – inaczej niż ma to miejsce poza Rosją – prawo uznaje tam za równie rosyjskie, nie tylko prawosławną odmianę chrześcijaństwa, lecz również luteranizm, buddyzm oraz judaizm. Za żadną cenę nie zamierza przyznać tej rangi religii katolickiej, uważając ją za zrodzoną z nienawiści do Rosji. Wszystko wskazuje na to, że atawistyczna niechęć Rosji do wszystkiego, co zachodnie z wyjątkiem protestanckiej niemieckości, ma źródła mentalne, a nie materialne i racjonalne. Aleksander Dugin, uważany za mózg Putina, mówi to bez ogródek: „Trzeba rozkładac katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję chyba, że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim”. Continue reading