I SZLI KRZYCZĄC: POLSKA! POLSKA! CZY „MIĘDZYMORZE” TO OJCZYZNA POLAKÓW?

Polskie godla            Ewolucja godła narodowego, już od pierwszego dnia istnienia unijno-lubelskiej Pierwszej Rzeczypospolitej aż po czasy nam współczesne nie tylko może być uznana za punkt wyjścia dla znacznie szerszych refleksji, ale też – w zestawieniu z wyraźnie antyunijnym nastawieniem obecnej parlamentarnej większości – skłania do pewnych przemyśleń co do prawdziwego zakresu europejskości kraju, a także do weryfikacji nieco tromtadrackiej tonacji płynącej z mediów. Refleksja jest o tyle nowa, że wcale nie łączy się z powszechnością przekonania, że oto Polacy są już całkiem jednolitym narodem i do tego w pełni europejskim. Dzisiaj, gołym okiem widać przecież, że tak nie jest a fakt wspólnoty językowej wcale nie rozstrzyga kwestii. Już sama analiza przemian wizerunku narodowego godła pozwala dostrzec istotę problemu. Mieści się w tym także odpowiedź na pytanie o to, czy Polska jest i czy kiedykolwiek była kulturowo krajem pod tym względem jednolitym, czy też tylko przestrzenią swoistego pogranicza pomiędzy zachodem i wschodem kontynentu? Continue reading

JAKA PRZYSZŁOŚĆ UKRAINY? CZYLI „JA WAS PRZEPRASZAM, PANOWIE!”

Jaka przyszlosc UkrainySądząc z pozorów, obecna próba rozwiązania „kwestii ukraińskiej” znajduje się w gestii „oddelegowanej” do sprawy grupy państw – Niemiec, Francji, Rosji i samej Ukrainy. To jednak tylko pozory, albowiem jej skład świadczy o tym, że strony sporu – Rosja i przedstawiciele Unii Europejskiej wcale nie zamierzają go rozwiązać, ale oczekują jakiegoś rodzaju samoczynnego finału, którego kształtu same nie potrafią się domyślić. Dzisiaj, może trudno to jeszcze dostrzec, ale w gruncie rzeczy, sprawa jest najbardziej groźna dla samej Rosji, ponieważ utrzymanie przez Ukrainę większości posiadanych terytoriów oznaczałoby pogłębienie rosyjskiej „azjatyckości” i ugruntowanie europejskiej opcji Ukrainy jako liczącego się na kontynencie kraju oraz ostateczne wypchnięcie kraju Putina poza nawias państw uznawanych za cywilizowane na europejski sposób. Temu ostatniemu nie zależy na zakończeniu konfliktu, ponieważ póki on trwa, jego rząd może w rosyjskim społeczeństwie podtrzymywać stałe napięcie i dobre samopoczucie związane z nadzieją na powrót do dawnej, imperialnej pozycji. Kraje Zachodu są nawet gotowe udawać, że w ten propagandowy obraz wierzą, a to z tej przyczyny, że Rosja jest dla nich dużo większym i atrakcyjniejszym partnerem w interesach niż „samostiejna Ukraina”. Tyle, że przedłużanie się konfliktu w nieskończoność nie tylko osłabia gospodarkę Rosji, odcinając od zachodnich banków, ale może też ją trwale izolować od reszty świata. Rosja znalazła się w sytuacji, w której każde wyjście jest złe – zakończenie konfliktu bez unicestwienia Ukrainy będzie odczuwane jako niepowodzenie w przywracaniu imperium, ale jego eskalacja najwyraźniej prowadzi do nikąd. Z braku koncepcji zakończenia konfliktu, należy raczej przygotować się na jego „bezkoncepcyjne” trwanie. Mało kto zdaje sobie przy tym sprawę z tego, że w ostatecznym rozrachunku, o kształcie i losie tego kraju zadecydują stosunki polsko-ukraińskie, a nie relacje Ukrainy z szeroko pojętym Zachodem, czy nawet z samą tylko Unią. Continue reading

RURYK RURYKOWICZ PUTIN, CZYLI EURO-ROSYJSKA ZABAWA W STRACHY

Ruryk RurykowiczPutin i Merkel w wojennej grze

Rosjanie uważają swój kraj nie tylko za światową potęgę, ale i za twór tak bardzo wyjątkowy, święty i doskonały, że nie poczuwają sie do solidarności z innymi. To prawda udowadniana całą historią tego kraju, od początku jego istnienia, czyli od czasów cara Iwana, nazwanego z powodu ograniczonej poczytalności Groźnym. Z perspektywy historii, nie powinno być w tym niczego dziwnego, a jednak w obliczu nawrotu antyzachodniej retoryki Rosji, dla wielu stało się zaskoczeniem. Obserwatorzy nie odczuwają do niej ani agresji, ani też zazdrości, lecz tylko obawę o granice poczytalności czynów. Ograniczają się do biernej obserwacji, nie ośmielając się wyciągać głębszych wniosków. Do tego trzeba mieć nie tylko odwagę, ale też i większą wiedzę, aniżeli ta, którą niesie spoglądanie z dystansu na bieg wydarzeń. Ten, przestaje być zaskoczeniem, jeśli tylko sięgnie się do przeszłości i zrozumie odwieczną historyczną i kulturową inność Rosji od innych krajów świata oraz – co ważniejsze – jej brak perspektyw w warunkach dzisiejszego świata. Skoro jednak posiada ona jakiś dający się odczytać mechanizm własnej tożsamości, oznacza to też, że jest tworem do pewnego stopnia przewidywalnym. Nie oznacza tylko, jak zdaje się to mniemać Barack Obama, że to kraj europejski jak inne, tyle, że od innych większy i w związku z tymi rozmiarami odrobinę dziwny. Amerykański prezydent wydaje się być przekonanym, że przyjdzie oto chwila, kiedy wszystko powróci jakoś do „normy”, jakkolwiek by ją rozumieć. Otóż, nie powróci i na tym polega odmienność Rosji od innych krajów świata oraz istota mechanizmu jej funkcjonowania. Ten, się właśnie na naszych oczach wyczerpuje, a Rosja jest znacznie bardziej śmiertelna od innych krajów świata. Wszystkie mają przed sobą jakąś przyszłość i określoną ścieżkę ewolucji. Rosja taka, jaką znamy, nie posiada ani jednej, ani drugiej. Amerykański prezydent, jak i większość polityków Zachodu myli się w tej kwestii głęboko, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego sposób postrzegania fenomenu jest jałowy i nie prowadzi do wniosków co do tego, jak wobec Rosji postępować. Tymczasem, tylko zrozumienie istoty rzeczy oraz rosyjskiej tożsamości może doprowadzić do zrozumienia przyszłych losów całego regionu. Continue reading

ROSJA I UNIA EUROPEJSKA, CZYLI ROZGRYWAŁ ŚLEPY KULAWEGO

Putin Merkel Hollande„Każdy kraj, który nie uszanuje porozumień z Mińska mających na celu uregulowanie kryzysu na Ukrainie, stanie w obliczu sankcji” – oświadczył prezydent Francji, François Hollande na wspólnej z Angelą Merkel konferencji prasowej w Paryżu sprawiając wrażenie, że było to ustalenie na miarę epoki. Holland wygląda na doświadczonego polityka, a robienie dobrej miny do złej gry nie jest w tej branży niczym nowym. Rzecz w tym, że ukraiński konflikt, który wchodzi już w drugi rok istnienia dowiódł, że wszelkie porozumienia z Rosjanami są bez wartości. O co więc właściwie w tej grze chodzi? Komu Holland i dlaczego, zamierzał robić wodę z mózgu? Trudno to pojąć, skoro wszystko wskazuje na to, że strony – rosyjska i europejska czynią całkiem odmienne figury, lecz wcale nie jest wiadomo jakie jest tego sporu sedno, skoro z całą pewnością nie idzie o interesy Ukrainy? Czy istotnie pragną ze sobą się spierać w obronie imponderabiliów, czy to tylko tej walki markowanie, a porozumiewają się tajemne gdzieś pod konferencyjnym stołem? Continue reading

ROSYJSKA TOLERANCJA, CZYLI „JAK ZACHOCZE, TAK HAJ I BUDE!”

Trzech MuszkieterowZmarły przed dwudziestu laty rosyjski historyk i eurazjata Lew Gumiłow, lubił eksponować przykłady wrodzonej rzekomo Rosji tolerancyjności wobec innych kultur. Na tę okoliczność przytoczył nawet zdarzenie mające o tym świadczyć i posłużył się tradycją stosunków rosyjsko-ukraińskich. Oto do historii przeszło to, jak tolerancyjność rozumiał kozacko-ukraiński hrabia Bezborodko, pełniący przy carycy Katarzynie funkcję kanclerza. Ubrał to w powtarzaną później często frazę: „Jak matuszka-caryca zachocze, tak haj i bude”, czyli „jak matuszka caryca zechce, tak i będzie”. Historyk, zdarzenie podał jako przykład rosyjskiej otwartości i tolerancyjności w relacjach z innymi narodami, albowiem Bezborodko wypowiedział wiernopoddańcze słowa po ukraińsku, nie zaś po rosyjsku i nikt mu tego nie wypomniał, ani też nie zwolnił z z państwowej funkcji. W ślad za nim, Putin jako dzisiejszy car Rosji, daje nam do zrozumienia, że we wschodniej Europie pokój nastanie dopiero wtedy, kiedy wszystko będzie tak, jak on sam „zachocze”, a państwo ukraińskie pozostanie w objęciach Rosji w formie, jaką on mu nada. Rosyjska szkoła tolerancji polega na tym, że wszyscy, którzy godzą się być Rosjanami, otrzymują również prawo do uciskania innych. Reszta pozostaje tylko uciskana i bez prawa do odczuwania radości z  panowania nad nie-Rosjanami . Continue reading

WOJNA O UKRAINĘ, CZYLI PUTINA ZEW KRWI

Kot i Putin

            Władimirem Putinem, dzisiejszym władcą Rosji, nie rządzi rozum, lecz tylko głęboko zakorzenione kulturowe atawizmy. W przypadku jego kraju, mają one o tyle bardziej destrukcyjny charakter, że obejmują wraz z nim całą jedną piątą powierzchni globu, co jednak nie powoduje, że mieszczą się choćby w calu logiki przemian współczesnego świata. Uważni analitycy postępowania Rosji nie zadają już więc sobie pytania o to, czy wojna Rosji o Ukrainę na pełną skalę wybuchnie, lecz starają się tylko odgadnąć datę tej operacji. Wszyscy mają przy tym  świadomość jej irracjonalności. Używam przy tym sformułowania „wojna o Ukrainę”, a nie „wojna z Ukrainą”, albowiem strona rosyjska nie uważa tej ostatniej w ogóle za podmiot i godnego siebie przeciwnika, lecz tylko za przedmiot ewentualnego podziału z sąsiadami, przy czym największa jej część miałaby przypaść zwycięskiej Rosji. Z oceny obserwatorów wydarzeń wynika jednak, że Putin i rządząca z nim dzisiaj elita znalazła się właściwie w pułapce bez wyjścia, z której uratować ją może tylko ucieczka do przodu, niezależnie od przyszłych tego kosztów. Kierunek tej ucieczki może być dwojaki: pełna i niczym już nie kamuflowana inwazja na wschodnią i południową Ukrainę dla ukazania olśniewającego triumfu imperialnego oręża Rosji, albo też wywołanie – co znacznie mniej prawdopodobne, bo trzeba też ją skutecznie wygrać – wewnętrznej „totalnej wojny z korupcją”, aby wkrótce potem ogłosić jako jako kolejny epokowy triumf rosyjskości. Tak przynajmniej twierdzi emigracyjny białoruski analityk  – Paweł Szeremet, na którego opinię powołuje się Paul Goble z amerykańskiego periodyku The Interpreter. Cytuje na tę okoliczność znane kiedyś powiedzenie Oswalda Spenglera, wypowiedziane w 1914 roku w przededniu wybuchu Wielkiej Wojny, że „w dzisiejszych czasach optymizm, to tylko tchórzostwo”. Autor nawołuje do odwagi spojrzenia prawdzie w oczy i do przygotowania się na najgorsze, czyli wybuchu wojny o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Continue reading

DWA ORŁY ROSJI. CZY ŚWIAT CZEKA NOWY „KRYZYS KUBAŃSKI”?

Godla

     Czarny orzeł dawnej, imperialnej Rosji posiadał w porównaniu z obecnym jej godłem znacznie bardziej rozbudowaną symbolikę, niósł też wybitnie agresywne przesłanie. Miał na skrzydłach zawieszone godła narodów podbitych i siłą włączonych do imperium jej carów. Widniał tam nawet polski biały orzeł, jako symbol anektowanego w 1815 roku Królestwa Kongresowego. Wygląd obecnego rosyjskiego emblematu państwa wskazuje jednak na to, że dzisiejszej Rosji i samym Rosjanom najwyraźniej brakuje koncepcji na własny wizerunek. Znaleźli się w sytuacji, w jakiej nigdy dotąd nie byli i która spowodowała, że świat zwraca na nich coraz mniejszą uwagę. Już samo porównanie dwugłowych orłów na historycznych emblematach Rosji skłania do refleksji. Pierwszy, ten z lewej strony, to imperialny orzeł carów o bardzo znamiennej symbolice. Dwie głowy miały łączyć Rosję ze starożytnym imperium rzymskim, które w 395 roku naszej ery podzieliło się na dwa cesarstwa, a jego wspólnym symbolem stał się dwugłowy orzeł, który zastąpił dawnego jednogłowego orła legionów. Jedna z głów, symbolizowała imperium zachodnie, mające stolicę  w starożytnym Rzymie, druga – wschodnie, nazwane przez historyków bizantyńskim, ze stolicą w bosporańskim Konstantynopolu, którego prostą kontynuacją miałaby być późniejsza, imperialna Rosja. Groźny wygląd rosyjskiego orła miał też ilustrować głośne niegdyś stwierdzenie mnicha Filareta, skierowane wprost do Iwana Groźnego, że oto „dwa Rzymy upadły, trzeci (Rosja) stoi, a czwartego nie będzie”. Continue reading

KTO WYRASTA, TEN „ŁODSTAJE”, CZYLI WEWNĘTRZNA NIEPEWNOŚĆ „CZWARTEJ WŁADZY”

Pegaz     Otto Bismark miał kiedyś powiedzieć, że wiarygodne są tylko takie wiadomości, które zostały zdementowane. W tym kontekście można uznać, ze sugestia rozbioru Ukrainy naprawdę się pojawiła  i to ze strony poważniejszych polityków, niż tylko Władimir Żyrynowski. Sądząc po wypowiedziach Putina, odnoszących sie do „sztuczności” ukraińskiego państwa, trudno jednak dać wiarę temu, że używana przez Żyrynowskiego mapa projektowanego podziału, mogła powstać bez wiedzy obecnego jej władcy a przynajmniej jego cichej aprobaty. Putinowe zamiary w stosunku do „bratniego sąsiada” były przecież publiczną tajemnicą. Co więc takiego się wydarzyło, że ujawnienie tej sprawy przez byłego ministra spraw zagranicznych i dzisiejszego marszałka polskiego Sejmu okazało się polityczną bombą z opóżnionym zapłonem? Continue reading

ETNOS, CZYLI COŚ, CO RZĄDZI I O ZDANIE NIE PYTA.

            Każdy z nas ma przekonanie, że wypowiada się klarownie i zrozumiale, a sam również doskonale rozumie, co chce przekazać innym. To przyczyna wielu nieporozumień, zwanych „towarzyskimi”. W rzeczywistości, każdy z nas często się myli, ponieważ opiera swoje wypowiedzi na własnej wiedzy i własnym aparacie myślowym, a inni, posiadający inny zasób wiedzy i odmienny schemat myślenia, niekoniecznie akceptują ten rodzaj rozumowania. Istotą publikowanych rozważań, jest przekonanie, że istnieje obiektywna wiedza o rzeczach i procesach, których istnienie należy przyjąć do wiadomości i uznać, że codzienne odkrywanie prawd nowych jest może i atrakcyjne dla mediów, ale zupełnie nieatrakcyjne dla samej prawdy, której wyjaśnienie i utrwalenie w umysłach jest kluczem do bezpiecznej codzienności. Dla mediów najważniejszy jest czas bieżący i zaspokojenie codziennego zainteresowania publiczności, nie są nim prawdziwe i zwykle bardzo złożone źródła aktualnych wydarzeń, wymagające czasem przeprowadzenia trudnego dowodu. W ramach naszych rozważań, interesuje nas jednak sama istota sprawy, nie zaś powierzchowne komentarze.

Continue reading

ZŁOGI PO „WIELIKOJ ROSSIJI”, CZYLI NIEDŹWIEDZI PRZEDMIOT POŻĄDANIA.

Republic-of-Novorossiya

„Rusofobia” związana jest brzmieniem i znaczeniem ze słowem „ksenofobia”, opinią powstającą na podłożu lęku wobec obcych i przesadnej do nich niechęci. Rusofob, to w opinii medialnej do pewnego stopnia człowiek psychicznie niezrównoważony, niepotrafiący właściwie ocenić rzeczywistości, w której uczestniczy, niewiedzący o tym, że strach jest niebezpieczniejszy, niż jego brak. Okazuje się, że problem ma wymiar społeczny i nie ogranicza się do publicystyki. Politolog i rosjoznawca prof. St. Bieleń uważa, że Polacy są klinicznym przykładem rusofobii i orzeka: „Pod wpływem ‘gorączki ukraińskiej’ i antyrosyjskiej histerii, mamy do czynienia z niezwykle wypaczonym obrazem Rosji i samego Putina”. Ekspert, w wywiadzie dla Onet.pl stwierdza, że Polacy w sferze mentalnej nadal pozostają „niewolnikami archaicznych, stereotypowych, często surrealistycznych i skrajnie uproszczonych wyobrażeń o Rosji. W pełni usprawiedliwia postępowanie samego Putina tym, że „rozpad radzieckiego mocarstwa wywołał u wielu Rosjan nie tylko głęboką traumę w sensie psychologicznym, ale naraził miliony ludzi na dramatyczne przeżycia”. „On jest – ocenia profesor – przecież dla nich ‘carem-odnowicielem’ i ‘wielkim reanimatorem’!”. Inaczej mówiąc, upadek Związku Radzieckiego, to nie radość wyzwolonych narodów, ale wielka trauma dla Rosjan, tak wielka, że każdy z nich powinien być przedmiotem współczucia i wysiłku dla ponownego uzyskania przez Rosję imperialnej pozycji. Rusofobem i człowiekiem bez sumienia staje się w tym kontekście sam Ronald Reagan, kiedy określił kiedyś sowieckie państwo mianem Imperium Zła (The Evil Empire). Z logiki wyjaśnień Bielenia wyłania się jednak zupełnie inny obraz: Związek Radziecki był tworem pozytywnym, skoro za nim Rosjanie tęsknią. Mają za czym tęsknić – dysponowali przecież armią zdolną do szachowania połowy świata, płacąc niskim standardem i prymitywnością życia codziennego. Wedlug tej logiki to, za czym Rosjanie tęsknią, to tylko taka ich mała przywara w postaci czerpania przyjemności z panowania na innymi i możności ich upokorzania.Więcej, wynika z tego, że świat w swej wyrozumiałości, powinien ten problem nie tyle może uznać za swój własny, ale przynajmniej nie przeszkadzać w odbudowie imperium kosztem sąsiadów. Nie jest tylko zrozumiałe, dlaczego to świat powinien współczuć Rosjanom z powodu utraty imperium, a wcale nie musi współczuć Polakom utraty wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a Austriakom rozpadu imperium Habsburgów. Z niejasnych przyczyn, wielu ludzi wydaje się być tak mocno zdeklarowanymi przyjaciółmi Rosji, że są gotowi uznać założenie, że tej ostatniej nie ima się żadne prawo historii, ani też prawo międzynarodowe. Uznają, chociaż trudno to im racjonalnie uzasadnić, że Rosja jest krajem, który musi być traktowawany odmiennie niż cała reszta, a świat powienien akceptować specjalne dla niej prawa, nawet te bardzo kosztowne dla własnego spokoju. Continue reading