ROSJA ȔBER ALLES, CZYLI WIEDŹMA NA MIOTLE

Szybko zmieniający się obraz dzisiejszego świata napawa jednych obawą o przyszłość, innych zachwyca głębokością przemian. Istotnie, wydarzenia pędzą z niebywałą prędkością i trudno się zorientować jaki przybierają kierunek.  Nie wszyscy są przy tym w stanie dokonać ich projekcji w przyszłość i określić, czy będzie to „nowy, wspaniały świat”, czy też równie wspaniałe gruzowisko. Najbardziej uzależniona od wizji własnej roli w świecie wydaje się być Rosja. Czy słusznie? Jak zauważył kiedyś Henry Kissinger: „w toku licznych kryzysów, racjonalne rozwiązanie wydawało się często w zasięgu Rosji dużo łatwiejsze, niż ostatecznie się okazywało”. Continue reading

PUSTE ROSYJSKIE GROŹBY, CZYLI PIĘĆ WIEKÓW NIEMOŻNOŚCI

grozby            Rosja znowu stara się pokazać światu, że wciąż jest potęgą zagrażającą jego całej reszcie. Na ile jednak to tylko wrażenie, na ile zaś polityczny fakt wynikający z tego, że historyczną istotą Rosji zawsze była jej siła militarna, nigdy gospodarcza, czy intelektualna. Nawet jej literatura, aczkolwiek przez wielu uznawana za wielką, miała tylko lokalny, wcale nie globalny charakter. Tyle, że w czasach dawniejszych, przez wzgląd na ogrom posiadanego terytorium i brak silnych sąsiadów, którzy mogliby jej zagrozić, dawało to krajowi mocarstwową pozycję. Po raz pierwszy, ta utrwalona rola załamała się w rezultacie wojny rosyjsko-japońskiej, kiedy to wskutek kompromitacji organizacyjnej struktur państwa, Rosja utraciła całą Mandżurię oraz mocarstwowe okno na Pacyfik w postaci Portu Artura. Drugi raz, podobnie silną pozycję globalną uzyskała za czasów Związku Sowieckiego, kiedy to jej wojskowe bazy rozmieszczone były po całym świecie.  Utraciła ją jednak rankiem 8 grudnia 1991 roku, gdy ludzkość dowiedziała się, że nie ma już więcej imperialnego Sowieckiego Związku, a powstały w jego miejsce twór jest czymś pokojowym i podobnym do innych europejskich krajów. Prezydent z nagła nieistniejącego Związku Sowieckiego, Michaił Gorbaczow, podał się do dymisji i zniknął z politycznej sceny. Niewielu jednak zrozumiało prawdziwą wymowę wydarzenia. Jednym z tych, który ją pojął był Władimir Putin, dawny funkcjonariusz KGB, w momencie wydarzenia dobrze ustawiony urzędnik petersburskiego magistratu. Doszedł najwyraźniej do wniosku, że Rosja stoi przed realną alternatywą: może być tylko albo imperialną potęgą, albo też nie liczyć się wcale. Należy więc rozpocząć kolejną falę wyścigu zbrojeń nawet za cenę gospodarczej upadłości po to by utrzymać odwieczną opinię o wrodzonej krajowi agresywności. Paradoks polegał bowiem na tym, że jeśli zabrakłoby dla niej w świecie miejsca, to gdzie miałaby się podziać sama Rosja? Continue reading

STREFA KORMLIENJA, CZYLI GDZIE JEST EUROPA, A GDZIE AZJA?

 

Przywodcy ligi regionalnej               W dawniejszych czasach istniało w Rosji słowo nieprzetłumaczalne na inne języki i trzeba było używać go w oryginale. To rezultat specjalnego znaczenia słowa „kormljenje”. Dosłownie oznacza tyle, co „karmienie”, na przykład – „karmienie piersią”. W dawnym znaczeniu było jednak używane na określenie bardzo szczególnego przywileju uzyskiwanego przez ludzi w służbie rosyjskiego cara. Sprawa jest na tyle szczególna, że kanadyjska strona internetowa utoronto.ca poświęciła jej wyjaśnieniu dłuższy akapit: „Kormljenje, dosłownie znaczące tyle, co ‘karmienie’, było najtańszym sposobem administrowania krajem. Zamiast wypłacać urzędnikowi wynagrodzenie za pracę, państwo dawało mu w administrację konkretny region i zobowiązywało mieszkańcow do zapewnienia pełnego utrzymania. Tym sposobem w dawnej Moskwie nigdy nie brakowało kandydatów do urzędów. Zamiast oczekiwać od państwa zapłaty, urzędnik musiał o to zadbać sam wyciskając co się da z podległych sobie mieszkańców. Była to prosta droga do wzbogacenia się kosztem zarządzanej ludności. Tego systemu nie udało się zlikwidować nawet Iwanowi Groźnemu i stał się trwałym elementem politycznego krajobrazu Rosji aż do XVII wieku”. Dodajmy, że na swój sposób system został udoskonalony przez pierwszego imperatora Rosji – Piotra Wielkiego w postaci państwowego „systemu rang”, który był podstawą funkcjonowania rosyjskiej biurokracji aż do upadku caratu w 1917 roku.  Towarzyszącym mu zawsze zjawiskiem była notoryczna i wszechogarniająca korupcja, która nawet we współczesnej Rosji jest uważana nie tyle za przestępstwo, ile za przywilej związany z pełnioną funkcją. Continue reading

‘KONIEC HISTORII’ PO ROSYJSKU, CZYLI „ŻADNYCH MARZEŃ, PANOWIE!”

MarzeniaSiergiej Witte, zmarły 15 marca 1915 roku hrabia i polityk, minister finansów w latach 1892-1903 i premier rosyjskiego rządu w okresie rewolucji 1905 roku tak oto podsumował w swoich wspomnieniach kwintesencję rosyjskości: „Co tak naprawdę podtrzymywało imperium rosyjskie? Nie tylko głównie, ale wyłącznie wojsko. Kto stworzył Cesarstwo Rosyjskie, przekształcając na wpół azjatyckie carstwo moskiewskie w najbardziej wpływowe, najbardziej dominujące, największe mocarstwo Europy? Tylko siła wojskowych bagnetów. Świat chylił czoła nie przed naszą kulturą, nie przed nasza zbiurokratyzowaną Cerkwią, nie przed naszym bogactwem i pomyślnością. Chylił czoła przed naszą potęgą”. Słowa Wittego mogłyby nie być dzisiaj warte uwagi, choćby ze względu na to, że padły przed ponad stu laty, gdyby nie to, że są wciąż użyteczne dla zrozumienia dzisiejszego postępowania Moskwy. Świadczą też o tym, że Rosja od samych swoich początków ulegała i wciąż ulega utopijnej ułudzie, że do stania się światową potęgą wystarczą same tylko bagnety i nic więcej – żadna wspólnota spajająca mieszkańców wokół idei Ojczyzny, żaden rodzaj wyższej kultury ni znamion rozwiniętej cywilizacji. W rezultacie, Rosja jest jedyną wielką przestrzenią świata nie uformowaną w ostateczny kształt, albowiem nie posiada ani jej pełnej treści ani też wymaganej kompleksowości. Co więcej, przez pięćset lat istnienia przekonanie o tym, że do mocarstwowości wystarcza tylko odpowiednia liczba bagnetów zawsze sprowadzało się do niewybrednej maksymy: „jeśli się nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali”. Dzisiaj, rosyjskie władze dążą za wszelką cenę, aby tę pozycję odzyskać i do tego w podobnie zbrojny sposób, nie bacząc na to, że czasy się zmieniły i sama tylko siła bagnetów nie wystarcza by osiągnąć trwale jakokolwiek międzynarody cel, przy czym wcale to już nie chroni przed śmiesznością. Skłania to tez do domniemania, że przed Rosją i Rosjanami rysuje się ponura przyszłość. W historii ludzkości, społeczne konstrukcje państw mających znamiona utopii bywały różnorodne. Jej rosyjska formuła ma tak wiele cech szczególnego rodzaju utopii, że warto się nad tym zastanowić głębiej. Continue reading

IDÈE FIXE A LA RUSSE, CZYLI ROZPAD JAKO PRZEZNACZENIE

Wiara Czyni CudaPowiadają, że „wiara czyni cuda”. Tak jest w istocie, ale tylko w tym znaczeniu, że jej cudownym darem jest przywilej uwolnienia umysłu od rygorów logiki i zezwolenie na dowolne fantazyjne oczekiwania. Do chłodnej oceny zdarzeń z pogardą odnosił się nasz narodowy wieszcz, orzekając oto romantycznie, że „czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”. Trudno się temu dziwić, skoro „szkiełko i oko” wymaga wysiłku, dyscypliny i umiejętności zdobywania realnej wiedzy, a także zrozumienia sekwencji wydarzeń, podczas gdy „czucie i wiara’ nie wymaga wysiłku żadnego, dając przy tym przyjemną świadomość uwolnienia od obowiązków dnia codziennego i poczucie ulotnego, ale trwałego powiązania z Wiecznością. Pewien czytelnik z melancholią zauważył, że owo szkiełko i oko, czyli naukowe podejście do rzeczywistości, to zjawisko jakoś smutne i zupełnie nieciekawe, bo tylko głęboka wiara może oddać prawdziwą głębię naszych przeżyć. Ale wiara w co? Każda wiara? Na pytanie o to, czy dotyczy to właśnie każdego rodzaju wiary, więc wiary jako takiej, również tej mającej zastąpić racjonalną ocenę rzeczywsitości, czy tylko tej jednej, autoryzowanej przez jakieś autorytety, odpowiedzi doczekać się jednak nie mogę. Continue reading

RURYK RURYKOWICZ PUTIN, CZYLI EURO-ROSYJSKA ZABAWA W STRACHY

Ruryk RurykowiczPutin i Merkel w wojennej grze

Rosjanie uważają swój kraj nie tylko za światową potęgę, ale i za twór tak bardzo wyjątkowy, święty i doskonały, że nie poczuwają sie do solidarności z innymi. To prawda udowadniana całą historią tego kraju, od początku jego istnienia, czyli od czasów cara Iwana, nazwanego z powodu ograniczonej poczytalności Groźnym. Z perspektywy historii, nie powinno być w tym niczego dziwnego, a jednak w obliczu nawrotu antyzachodniej retoryki Rosji, dla wielu stało się zaskoczeniem. Obserwatorzy nie odczuwają do niej ani agresji, ani też zazdrości, lecz tylko obawę o granice poczytalności czynów. Ograniczają się do biernej obserwacji, nie ośmielając się wyciągać głębszych wniosków. Do tego trzeba mieć nie tylko odwagę, ale też i większą wiedzę, aniżeli ta, którą niesie spoglądanie z dystansu na bieg wydarzeń. Ten, przestaje być zaskoczeniem, jeśli tylko sięgnie się do przeszłości i zrozumie odwieczną historyczną i kulturową inność Rosji od innych krajów świata oraz – co ważniejsze – jej brak perspektyw w warunkach dzisiejszego świata. Skoro jednak posiada ona jakiś dający się odczytać mechanizm własnej tożsamości, oznacza to też, że jest tworem do pewnego stopnia przewidywalnym. Nie oznacza tylko, jak zdaje się to mniemać Barack Obama, że to kraj europejski jak inne, tyle, że od innych większy i w związku z tymi rozmiarami odrobinę dziwny. Amerykański prezydent wydaje się być przekonanym, że przyjdzie oto chwila, kiedy wszystko powróci jakoś do „normy”, jakkolwiek by ją rozumieć. Otóż, nie powróci i na tym polega odmienność Rosji od innych krajów świata oraz istota mechanizmu jej funkcjonowania. Ten, się właśnie na naszych oczach wyczerpuje, a Rosja jest znacznie bardziej śmiertelna od innych krajów świata. Wszystkie mają przed sobą jakąś przyszłość i określoną ścieżkę ewolucji. Rosja taka, jaką znamy, nie posiada ani jednej, ani drugiej. Amerykański prezydent, jak i większość polityków Zachodu myli się w tej kwestii głęboko, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego sposób postrzegania fenomenu jest jałowy i nie prowadzi do wniosków co do tego, jak wobec Rosji postępować. Tymczasem, tylko zrozumienie istoty rzeczy oraz rosyjskiej tożsamości może doprowadzić do zrozumienia przyszłych losów całego regionu. Continue reading

ROSJA I UNIA EUROPEJSKA, CZYLI ROZGRYWAŁ ŚLEPY KULAWEGO

Putin Merkel Hollande„Każdy kraj, który nie uszanuje porozumień z Mińska mających na celu uregulowanie kryzysu na Ukrainie, stanie w obliczu sankcji” – oświadczył prezydent Francji, François Hollande na wspólnej z Angelą Merkel konferencji prasowej w Paryżu sprawiając wrażenie, że było to ustalenie na miarę epoki. Holland wygląda na doświadczonego polityka, a robienie dobrej miny do złej gry nie jest w tej branży niczym nowym. Rzecz w tym, że ukraiński konflikt, który wchodzi już w drugi rok istnienia dowiódł, że wszelkie porozumienia z Rosjanami są bez wartości. O co więc właściwie w tej grze chodzi? Komu Holland i dlaczego, zamierzał robić wodę z mózgu? Trudno to pojąć, skoro wszystko wskazuje na to, że strony – rosyjska i europejska czynią całkiem odmienne figury, lecz wcale nie jest wiadomo jakie jest tego sporu sedno, skoro z całą pewnością nie idzie o interesy Ukrainy? Czy istotnie pragną ze sobą się spierać w obronie imponderabiliów, czy to tylko tej walki markowanie, a porozumiewają się tajemne gdzieś pod konferencyjnym stołem? Continue reading

ROSYJSKA TOLERANCJA, CZYLI „JAK ZACHOCZE, TAK HAJ I BUDE!”

Trzech MuszkieterowZmarły przed dwudziestu laty rosyjski historyk i eurazjata Lew Gumiłow, lubił eksponować przykłady wrodzonej rzekomo Rosji tolerancyjności wobec innych kultur. Na tę okoliczność przytoczył nawet zdarzenie mające o tym świadczyć i posłużył się tradycją stosunków rosyjsko-ukraińskich. Oto do historii przeszło to, jak tolerancyjność rozumiał kozacko-ukraiński hrabia Bezborodko, pełniący przy carycy Katarzynie funkcję kanclerza. Ubrał to w powtarzaną później często frazę: „Jak matuszka-caryca zachocze, tak haj i bude”, czyli „jak matuszka caryca zechce, tak i będzie”. Historyk, zdarzenie podał jako przykład rosyjskiej otwartości i tolerancyjności w relacjach z innymi narodami, albowiem Bezborodko wypowiedział wiernopoddańcze słowa po ukraińsku, nie zaś po rosyjsku i nikt mu tego nie wypomniał, ani też nie zwolnił z z państwowej funkcji. W ślad za nim, Putin jako dzisiejszy car Rosji, daje nam do zrozumienia, że we wschodniej Europie pokój nastanie dopiero wtedy, kiedy wszystko będzie tak, jak on sam „zachocze”, a państwo ukraińskie pozostanie w objęciach Rosji w formie, jaką on mu nada. Rosyjska szkoła tolerancji polega na tym, że wszyscy, którzy godzą się być Rosjanami, otrzymują również prawo do uciskania innych. Reszta pozostaje tylko uciskana i bez prawa do odczuwania radości z  panowania nad nie-Rosjanami . Continue reading

WOJNA O UKRAINĘ, CZYLI PUTINA ZEW KRWI

Kot i Putin

            Władimirem Putinem, dzisiejszym władcą Rosji, nie rządzi rozum, lecz tylko głęboko zakorzenione kulturowe atawizmy. W przypadku jego kraju, mają one o tyle bardziej destrukcyjny charakter, że obejmują wraz z nim całą jedną piątą powierzchni globu, co jednak nie powoduje, że mieszczą się choćby w calu logiki przemian współczesnego świata. Uważni analitycy postępowania Rosji nie zadają już więc sobie pytania o to, czy wojna Rosji o Ukrainę na pełną skalę wybuchnie, lecz starają się tylko odgadnąć datę tej operacji. Wszyscy mają przy tym  świadomość jej irracjonalności. Używam przy tym sformułowania „wojna o Ukrainę”, a nie „wojna z Ukrainą”, albowiem strona rosyjska nie uważa tej ostatniej w ogóle za podmiot i godnego siebie przeciwnika, lecz tylko za przedmiot ewentualnego podziału z sąsiadami, przy czym największa jej część miałaby przypaść zwycięskiej Rosji. Z oceny obserwatorów wydarzeń wynika jednak, że Putin i rządząca z nim dzisiaj elita znalazła się właściwie w pułapce bez wyjścia, z której uratować ją może tylko ucieczka do przodu, niezależnie od przyszłych tego kosztów. Kierunek tej ucieczki może być dwojaki: pełna i niczym już nie kamuflowana inwazja na wschodnią i południową Ukrainę dla ukazania olśniewającego triumfu imperialnego oręża Rosji, albo też wywołanie – co znacznie mniej prawdopodobne, bo trzeba też ją skutecznie wygrać – wewnętrznej „totalnej wojny z korupcją”, aby wkrótce potem ogłosić jako jako kolejny epokowy triumf rosyjskości. Tak przynajmniej twierdzi emigracyjny białoruski analityk  – Paweł Szeremet, na którego opinię powołuje się Paul Goble z amerykańskiego periodyku The Interpreter. Cytuje na tę okoliczność znane kiedyś powiedzenie Oswalda Spenglera, wypowiedziane w 1914 roku w przededniu wybuchu Wielkiej Wojny, że „w dzisiejszych czasach optymizm, to tylko tchórzostwo”. Autor nawołuje do odwagi spojrzenia prawdzie w oczy i do przygotowania się na najgorsze, czyli wybuchu wojny o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Continue reading

DWA ORŁY ROSJI. CZY ŚWIAT CZEKA NOWY „KRYZYS KUBAŃSKI”?

Godla

     Czarny orzeł dawnej, imperialnej Rosji posiadał w porównaniu z obecnym jej godłem znacznie bardziej rozbudowaną symbolikę, niósł też wybitnie agresywne przesłanie. Miał na skrzydłach zawieszone godła narodów podbitych i siłą włączonych do imperium jej carów. Widniał tam nawet polski biały orzeł, jako symbol anektowanego w 1815 roku Królestwa Kongresowego. Wygląd obecnego rosyjskiego emblematu państwa wskazuje jednak na to, że dzisiejszej Rosji i samym Rosjanom najwyraźniej brakuje koncepcji na własny wizerunek. Znaleźli się w sytuacji, w jakiej nigdy dotąd nie byli i która spowodowała, że świat zwraca na nich coraz mniejszą uwagę. Już samo porównanie dwugłowych orłów na historycznych emblematach Rosji skłania do refleksji. Pierwszy, ten z lewej strony, to imperialny orzeł carów o bardzo znamiennej symbolice. Dwie głowy miały łączyć Rosję ze starożytnym imperium rzymskim, które w 395 roku naszej ery podzieliło się na dwa cesarstwa, a jego wspólnym symbolem stał się dwugłowy orzeł, który zastąpił dawnego jednogłowego orła legionów. Jedna z głów, symbolizowała imperium zachodnie, mające stolicę  w starożytnym Rzymie, druga – wschodnie, nazwane przez historyków bizantyńskim, ze stolicą w bosporańskim Konstantynopolu, którego prostą kontynuacją miałaby być późniejsza, imperialna Rosja. Groźny wygląd rosyjskiego orła miał też ilustrować głośne niegdyś stwierdzenie mnicha Filareta, skierowane wprost do Iwana Groźnego, że oto „dwa Rzymy upadły, trzeci (Rosja) stoi, a czwartego nie będzie”. Continue reading