GALIA, GERMANIA I SCLAVINIA. CZY TO PRAWDZIWA EUROPA?

            Dziennikarze i publicyści mają własną wizję świata, która często sprowadza się do zlepku rozlicznych i niezwiązanych ze sobą wydarzeń, ale też każde z nich daje się przerobić na choćby krótkotrwałą sensację. Doszukiwanie się oznak trwałości i wewnętrznej treści społeczeństw, do tego w treści tak silnych, że uniemożliwiających ucieczkę od własnego losu, nie leży w ich interesie. To zbyt nudne. Tyle, że interes kraju i narodu nie jest kategorią osobistą, lecz zjawiskiem historycznym, którego istoty jeszcze nie rozpoznaliśmy. Nie ma w tej sytuacji niczego dziwnego w tym, że przyszłość nie jest dla zwykłego człowieka znana i tylko wybrani potrafią odczytywać jej treść ukrytą w najważniejszych mechanizmach rozwoju. W rezultacie braku zainteresowania mediów prawdziwą treścią wydarzeń, zastępowanego sensacjami, również i szeroka publiczność dowiaduje się o swej własnej przyszłości jako ostatnia, tylko że nie ma wtedy już dla niej pola manewru. Continue reading

„MEGO DZIADKA PIŁĄ RŻNĘLI”, CZYLI RZEŹ RZEZI NIERÓWNA

RzeziJeden z czytelników zasugerował mi podjęcie nowego tematu w przekonaniu, że w związku z kolejną rocznicą „rzezi wołyńskiej” należałoby wrócić do ukraińskich win wobec Polaków, szczególnie w obliczu obecnej sytuacji układania na nowo stosunków polsko-ukraińskich. „Niech przeproszą za swoje zbrodnie, dopiero wtedy porozmawiamy” – sugerują zwolennicy takiego podejścia. W pierwszej chwili odmówiłem, ponieważ samo słowo „rzeź” stawia komentującego w jednoznacznej sytuacji: musi potępić i nie ma czego analizować, a tym bardziej – swobodnie komentować. Świętości w obliczu masowej śmierci się nie szarga, lecz ją uznaje, a komentarz może mieć tylko emocjonalny, nie chłodny i racjonalny charakter. Krawawej rozprawy z bezbronnymi wybaczyć się zresztą nie da i – niezależnie od próby zrozumienia okoliczności – nie pozwala to na chłodną analizę wydarzeń. Dobrze, jednak jesteśmy po doświadczeniu niemieckiego ludobójstwa z okresu II wojny światowej, co nie przeszkadza nam dzisiaj żyć z Niemcami w europejskiej przyjaźni i obdarzać się nawzajem szacunkiem. Co stoi na przeszkodzie, by podobne podejście zastosować do Ukraińców, których winy w stosunku do Polaków są przecież nieporównalnie mniejsze niż niemieckie, za to ich własne poczucie wrogiej ekspansywności z polskiej strony wciąż silne i trudne do podważenia? Pamiętać też warto, że nieprzypadkowo wydarzenia miały miejsce na Wołyniu, a nie w innej części „polskich Kresów”. Czym się Wołyń różnił od reszty II Rzeczypospolitej prócz samego tylko położenia geograficznego na jej wschodnich krańcach? Continue reading

POLONIA EUROPEA: CHAOS, CZY ROZCIĘCIE GORDYJSKIEGO WĘZŁA?

 Polonia Europea           W jaki sposób kraj położony tak, jak Polska z tak bardzo burzliwą historią może być w pełni europejski i jednocześnie kultywować oryginalne i „sarmackie” tradycje? Marzenia Polaków o powrocie do potęgi z czasów I Rzeczypospolitej można włożyć między bajki, ale też jedna rzecz wciąż się w ich głowach kołacze z niesłabnącą siłą. To idea Międzymorza, czyli jakiegoś rodzaju związku państw położonych pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym, zawsze dotąd uważana za wymysł niepoprawnych idealistów. Na jakiej podstawie można liczyć na zgodną współpracę kilkunastu państw regionu tkwiącego od stuleci między Zachodem a Rosją i będących ich odwiecznymi klientami, skoro przez wieki wykazywały niedojrzałość w postaci kłótliwości i wzajemnego rzucaniem kłód pod nogi? Paradoksalne, ale dzisiaj rodzi się na tyle niespodziewany układ międzynarodowy, że takie rozwiązanie przestaje być czystą fantazją i może stać się obiektem zainteresowania zarówno ze strony „starej” Unii, jak i jej nowej, wschodniej części. Wiele wskazuje na to, że ta „stara” zaczyna żałować, że poszerzyła się o tę „nową”, a ta ostatnia, ze swej strony werbalizuje zwątpienie, czy aby nie była w negocjacjach za miękka i nie pozwalała się traktować drugorzędnie.   Continue reading

STREFA KORMLIENJA, CZYLI GDZIE JEST EUROPA, A GDZIE AZJA?

 

Przywodcy ligi regionalnej               W dawniejszych czasach istniało w Rosji słowo nieprzetłumaczalne na inne języki i trzeba było używać go w oryginale. To rezultat specjalnego znaczenia słowa „kormljenje”. Dosłownie oznacza tyle, co „karmienie”, na przykład – „karmienie piersią”. W dawnym znaczeniu było jednak używane na określenie bardzo szczególnego przywileju uzyskiwanego przez ludzi w służbie rosyjskiego cara. Sprawa jest na tyle szczególna, że kanadyjska strona internetowa utoronto.ca poświęciła jej wyjaśnieniu dłuższy akapit: „Kormljenje, dosłownie znaczące tyle, co ‘karmienie’, było najtańszym sposobem administrowania krajem. Zamiast wypłacać urzędnikowi wynagrodzenie za pracę, państwo dawało mu w administrację konkretny region i zobowiązywało mieszkańcow do zapewnienia pełnego utrzymania. Tym sposobem w dawnej Moskwie nigdy nie brakowało kandydatów do urzędów. Zamiast oczekiwać od państwa zapłaty, urzędnik musiał o to zadbać sam wyciskając co się da z podległych sobie mieszkańców. Była to prosta droga do wzbogacenia się kosztem zarządzanej ludności. Tego systemu nie udało się zlikwidować nawet Iwanowi Groźnemu i stał się trwałym elementem politycznego krajobrazu Rosji aż do XVII wieku”. Dodajmy, że na swój sposób system został udoskonalony przez pierwszego imperatora Rosji – Piotra Wielkiego w postaci państwowego „systemu rang”, który był podstawą funkcjonowania rosyjskiej biurokracji aż do upadku caratu w 1917 roku.  Towarzyszącym mu zawsze zjawiskiem była notoryczna i wszechogarniająca korupcja, która nawet we współczesnej Rosji jest uważana nie tyle za przestępstwo, ile za przywilej związany z pełnioną funkcją. Continue reading

SUWERENNOŚĆ, MIĘDZYNIEPODLEGŁOŚĆ, PEEREL I TA TRZECIA NAJJAŚNIEJSZA.

Polska państwowość miała trudne dzieciństwo i niełatwą dorosłość, lecz jej obywatele starają się rzecz sobie uprościć. Widać to po przygodach dobierania dnia, który symbolizowałby nasz „nowy początek”. Amerykanie, na przykład, tego problemu nie mają wcale. Ich „Independence Day” – Dzień Niepodległości, obchodzony jest od z górą dwustu lat bez zmian – 4 lipca, w rocznicę Deklaracji Niepodległości, ogłaszającą w 1776 roku uwolnienie kraju z zależności od Londynu. Stany Zjednoczone nie rozpoczęły wtedy swej historii od początku, lecz przestały być tylko zamorskim przedłużeniem macierzystej Anglii, stając się – to prawda – nowym, lecz równie anglosaskim jak dotąd krajem. Tak samo powstawała Kanada, Australia oraz Nowa Zelandia i z tej przyczyny ich wspomnienie dnia uzyskania niepodległości jest w gruncie rzeczy pamięcią o pewnej formalności, nie zaś ekspiacją bohaterstwa walki o niepodległość. Polska legitymuje się znacznie dłuższą od nich historią państwowości, sięgającą ponad tysiąca lat wstecz, ale najwyraźniej ma w tej kwestii jakiś kompleks niższości lub niedojrzałości. W roku ogłoszenia amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, historia Polski liczyła przecież aż osiemset lat, ale z drugiej strony – tylko niepełna dekada dzieliła kraj od utraty własnej państwowości na długie dalsze sto dwadzieścia trzy lata. Ta historyczna świadomość narodowej niezdolności do podtrzymania rzekomo ukochanej niepodległości okazała się źródłem kompleksu tak głębokiego, że uniemożliwiającego rzeczową analizę przyczyn jej utraty.
Continue reading

ZŁAPAŁ POLAK TATARZYNA, CZYLI OKRAKIEM NA BARYKADZIE

Stały czytelnik blogu i wytrwały komentator zauważył, że w rozważaniach w zagadkowy sposób pomijam przynależność cywilizacyjną Polski oraz samą treść jej polskości, koncentrując się raczej na sprawach międzynarodowych. To prawda, ale ma to również swoje przyczyny. Pierwsza, to ostrożność wynikająca z doświadczenia, że to dla polskich czytelników temat na tyle wrażliwy, że wielu z nas traci zdolność chłodnej analizy faktów i wpada w stan gwałtownej emocji. Najtrudniej jest przecież – jak powiada Ewangelia – być prorokiem we własnym kraju. Druga ma podłoże merytoryczne, chociaż związana jest z pierwszą. Historia Polski – w porównaniu z najstarszymi kulturami świata jest stosunkowo krótka, szczególnie ta jej część, kiedy kształtowało się wszystko, co decyduje o pojawieniu się w miarę jednorodnego społeczeństwa podzielającego wspólne wartości kulturowe. Najbardziej ogólnie nazywa się to świadomością narodową. Społeczeństwa wyrośnięte z tradycji starożytnej Grecji i Rzymu mają tę świadomość starszą, dojrzalszą i bardziej autonomiczną, aniżeli pozostałe narody Europy, a ten fakt rzutuje na wiele elementów ich poglądu na siebie i resztę świata. Francuzi, na przykład, jako potomkowie Galów uważają się za równych Chińczykom nie tylko z tego powodu, że początki ich ojczyzny sięgać mają czasów Asterixa i Kleopatry, lecz również i dlatego, że – jak sądzą – dorównują mieszkańcom Państwa Środka pod względem ciągłości kulturowego wyrafinowania. Kuchnia francuska jest w ich opinii równie doskonała, jak chińska.
Continue reading