NIERACJONALNE RACJE, CZYLI BŁOGOSŁAWIONA NIEPRAWDA

Czytając gazety można się dowiedzieć, że populizm, to rzecz straszna i nadająca się na potępienie najwyższego stopnia. To coś tak prostackiego i niezrozumiałego, że nie do wiary, że w ogóle istnieje. Prowadzić ma do niekontrolowanych rewolt i ludzkich tragedii tylko dlatego, że nie poddaje się porządkowi istniejących struktur, a nawet – co szczególnie niebezpieczne – radom mądrzejszych, lepiej rozumiejących świat i do tego – jakoś zupełnie i „przypadkowo” – lepiej życiowo ustawionych. Continue reading

MULTIKULTI (3), TO JUŻ NIE TYLKO POPRAWNOŚĆ, TO ZMOWA

Multikulti 3Po europejskiej naradzie w sprawie inwazji muzułmańskich imigrantów, z Brukseli wyziera bezradność pokrywana polityczną poprawnością. Tak już jest, że propaganda z łatwością wyprzedza prawdę. Pierwsza, jest wygodnym instrumentem realizacji własnych interesów, druga – trudnym zobowiązaniem. Ta pierwsza może być dodatkiem do drugiej, ale nie może jej zastąpić. Zadziwiające, że w naszym kraju propagandowa otoczka migracyjnego kryzysu przekształciła się w pean na cześć kulturowej inności, szlachetnie zastępującej rzekomo szkodliwą i nieciekawą narodowościową jednolitość. Postulatem mainstreamowych mediów stało się marzenie o polskości wymieszanej z muzułmańskością. Sprawiać to może wrażenie, że powojenna stablizacja Polski jako kraju jednonarodowego i pozbawionego konfliktów na tle narodowościowym była krokiem wstecz wobec „bardziej postępowej” sytuacji Polski przedwojennej, czy też rzeczywistości starej Rzeczypospolitej szlacheckiej, w której polski żywioł etniczny nie przekraczał czterdziestu procent ludności.   Continue reading

EXODUS MUZUŁMANÓW, CZYLI ROZKOSZE MULTIKULTI (1)

Multikulti           Problem, jaki mamy do rozważenia jest poważny. To społeczne i polityczne następstwa masowego napływu muzułmańskiej ludności z terenów Bliskiego Wschodu i Afryki. Źle się dzieje, jeśli kwestia o tak licznych i wielostronnych skutkach jest rozważana w kategoriach politycznej poprawności oraz moralnego obowiązku należnego ludziom, tylko dlatego, że znaleźli się w potrzebie. Europa Wschodnia, w tym Polska, są poddane krytyce za rzekomy narodowy egoizm i brak serca. To śmieszne, ponieważ cała sprawa, to nie kwestia sumienia, ale część ogromnego procesu globalnego. Globalizacja, to nie puste hasło. Niesie ze sobą bardzo konkretną treść. To między innymi, proces wyrównywania poziomów życia w całym świecie. Rzecz w tym, że może on przybierać dwoistą formę: przyspieszonego rozwoju krajów dotąd zacofanych oraz masowej migracji z miejsc zabiedzonych do bogatych. Pierwsza jest stosunkowo łagodna, ale potrzebuje czasu na absorbcję nowych wartości, druga – gwałtowna w naturalny sposób wzbudzająca konflikty i rodząca uprzedzenia. Osobny problem, to polityczna stronniczość. Niemcy odgrywają rolę dobrego, Polska i wschód Europy – złego luda. Nieuczciwość niemieckiego stanowiska polega na tym, że ich starzejące się społeczeństwo potrzebuje imigrantów, by podtrzymać pozycje pierwszej gospodarczej potęgi kontynentu, ale inne kraje tego nie potrzebują. W tej sytuacji niemieckie powoływanie się na argumenty moralne i historię innych krajów jest pozbawione podstaw i nieuczciwe. Więcej, prostym następstwem takiej polityki będzie pogłebiający się rozłam wśród państw członkowskie europejskiej wspólnoty. Pozostało przecież tylko niepełne pięć lat pomocy dla uboższych krajów członkowskich. Nie mam w tej sytuacji wątpliwości, że ich polityka sprowadzi się do przeczekania tego okresu, a potem, w obliczu niewątpliwego nasilania się imigracyjnego kryzysu, odwrócenie się do Niemiec tyłem, co już czyni Wielka Brytania. A wtedy – żegnaj Europo! Ktoś powie, że taki scenariusz jest szkodliwy, ponieważ osłabi pozycję Europy wobec agresywności Rosji. Ten ktoś musi sobie zdać sprawę, że procesy samodzielnie nie myślą, tylko się dzieją i wpływ na ich przebieg mamy bardzo ograniczony. Continue reading

POGADAĆ JAK ŻAŁEK Z ŻAŁKIEM, CZYLI NIEZDROWY EROTYZM KALIFATU SYRII I IRAKU

            „A proszę powiedzieć, czy miała pani wtedy owulację?” – tak brzmiało pytanie posła na Sejm RP, kiedy usiłował pogłębić argumenty telewizyjnej rozmówczyni, żalącej się na przeszkody stawiane przez świat medyczny osobom zwracającym się o przepisanie im środków antykoncepcyjnych. Przywodzi to myśl o „umysłowej klauzurze” stosowanej niegdyś w Średniowieczu, tyle, że użycie określenia „klauzura”, zamiast „klauzula posła Żałka”, nie byłaby tylko lapsusem. Pierwsze, ma znaczenie ograniczone do najpobożniejszej przestrzeni klasztoru, drugie – niesie ze sobą stałość zasad postępowania. Obydwa słowa mają zresztą to samo łacińskie źródło. Clausus oznacza „zamknięty”, a „klauzura”, to określenie najbardziej niedostępnej części zakonnego domu. Nie mają tam wstępu osoby z zewnątrz, a nigdy – kobiety. Tylko nieliczni zakonnicy są wyznaczani do kontaktu z otoczeniem oraz z osobami z zewnątrz i to tylko w sprawach niezbędnych. Skojarzenie umysłowości posła do polskiego Sejmu z zakonną klauzurą z jednej strony i z agresywnym państwem, znanym do niedawna pod nazwą „Kalifat Syrii i Iraku” – z drugiej,  przyszło mi do głowy już po rozpoczęciu pracy nad tekstem, którego zamierzeniem było wyjaśnienie istoty islamskiego kalifatu. Szybko i niezauważenie nastąpiła jednak w tej przestrzeni groźna zmiana – z „Kalifatu”, na znacznie bardziej ambitną nazwę – „Państwo Islamskie”. Świadczy to o traktowaniu sprawy prawowierności ludności już nie w kategoriach lokalnych, lecz globalnych oraz o dążeniu do tworu uniwersalnego, niosącego zamiar utworzenia wspólnej przestrzeni dla całego świata, w której wszyscy mieszkańcy byliby poddanymi jednego przewodnika – kalifa.

Continue reading