CO SIĘ WŁAŚCIWIE DZIEJE W PAŃSTWIE POLSKIM?

            W 1997 roku Narodowy Bank Ukrainy puścił w obieg monetę przedstawiającą kozackiego bohatera ludowego z czasów powstania Chmielnickiego – Mamaja grającego na kobzie i palącego fajkę przy butelce miejscowej okowity. To, że za jego plecami ma właśnie miejsce wieszanie Żydów pojmanych w szlacheckich majątkach, wygląda raczej na pochwałę antysemityzmu, nie zaś na jego odrzucenie. Na monecie nie umieszczono jednak informacji o jego krwawym antysemityzmie, a napis głosi tylkko, że oto „Kozak Mamaj, Rycerz Wolności i Honoru”. Continue reading

CZY CHINY ZDOMINUJĄ PRZYSZŁY ŚWIAT?

            Globalna pozycja Chin jest coraz mocniejsza i wiele przewidywań co do kształtu jaki świat ma przybrać w przyszłości sprowadza się do określenia dnia w którym to właśnie one staną się pierwszą potęgą zastępując w tej roli Stany Zjednoczone. Czy osiągnięcie tego celu da im w istocie globalne przywództwo? Jaka może być ich przyszła rola, skoro trudno sobie wyobrazić sytuację w której świat przechodzi z angielszczyzny na język chiński? Przewidywania opierają się na jednej tylko metodzie badawczej zwanej ekstrapolacją. Jest zwodnicza. Jej najbardziej lapidarna definicja sprowadza się do prognozowania przebiegu wydarzeń na podstawie dzisiejszej wiedzy oraz procesów znanych z przeszłości. W przestrzeni przewidywania biegu wielkich trendów społeczno-gospodarczych metoda z reguły zawodzi z powodu pewnej cechy tego, co bierzemy za przyszłość, a która sprowadza się do jej nieprzewidywalności i o której praktycznie nie wiemy nic. Przyszłość nie sprowadza się bowiem do prostej kontynuacji teraźniejszości, lecz jest ze swej istoty czymś pełnym niespodzianek. Jak pogodzić tę cechę z ponawianymi od dawna próbami wyraźniejszego zarysowania kształtu przyszłego świata? Tego rodzaju kłębka  nie udało się rozwikłać nikomu. Jak zauważył George Friedman „kiedy mówimy o przyszłości, możemy być pewni jednego, że rzeczy, które  wydają się trwałe i pewne, mogą się zmienić z błyskawiczną prędkością” i dodawał, że horyzont czasowy pozwalający na uznanie przyszłych wydarzeń za jakoś prawdopodobne, to nie więcej niż dziesięć lat, ponieważ nawet „racjonalnie myślący ludzie nie są zdolni do przewidywania przyszłości”. Przy dzisiejszym tempie biegu historii nawet i ta liczba lat wydawać się może zawyżona. W ramach instytutu Strategic Forecasting, Inc. (Stratfor) autor myśli nadzoruje prace nad wszelkiego rodzaju analizami i raportami odnoszącymi się do przyszłości o globalnym charakterze starając się być w tym być użytecznyxm dla klientów prywatnych i agend rządu Stanów Zjednoczonych. Zauważa, że niechcianą konsekwencją powszechnej błędności tak rozumianych analiz są niewłaściwe oceny teraźniejszości i historycznego miejsca, w którym się akurat znajdujemy. Daje aż nadto przekonywujące przykłady. „W 1900 roku przyszłość wydawała się ustalona: pokojowa, rozkwitająca Europa miała rządzić światem”. W piętnaście lat później nie tylko nim nie rządziła, ale była rozdarta i wyniszczona czteroletnią światową wojną, której prawdziwe cele z dzisiejszej perspektywy wydają się całkiem niejasne. „Kontynent leżał w ruinie. Niektóre imperia – austro-węgierskie, rosyjskie, niemieckie i osmańskie – zniknęły z mapy. Zginęły miliony ludzi”. Po zakończeniu wojny, antyniemieckiej koalicji wydawało się, że potęga przeciwnika została na dobre złamana. Dwie dekady później Niemcy nie tylko podźwignęły się z klęski, ale pobiły zwycięską dotąd Francję i uzyskały dominację w Europie, a ich potęga dotarła w pobliże Moskwy. Podobnie, Stany Zjednoczone przegrały wojnę z prowincjonalnym Północnym Wietnamem i zdawało się, że stają przed globalnym zagrożeniem ze strony Związku Sowieckiego i perspektywą utraty wpływu na światowe wydarzenia. W dwadzieścia lat później, ten ostatni nie tylko przestał być zagrożeniem, ale zniknął z mapy, za to USA stały się jedyną potęgą zdolną do interwencji w każdym zakątku świata. Friedman rzecz podsumowuje lapidarnie: „Kiedy mówimy o przyszłości, możemy być pewni tylko jednego, że zdrowy rozsądek zawodzi. Nie ma żadnego magicznego dwudziestoletniego cyklu; nie ma też żadnej prostej siły rządzącej tym wzorem. Jest po prostu tak, iż rzeczy, które w danym momencie historii wydają się trwałe i pewne, mogą się zmienić z błyskawiczną szybkością”. Jakiej przyszłości mamy więc oczekiwać? Continue reading

JEDZĄ, PIJĄ, LULKI PALĄ, CZYLI KTO TU JEST „PANEM”, KTO „CHAMEM”?

                Idee nie są bytem odrębnym i samoistnym. Nie mają ciała, kończyn ani mózgu. Istnieją na tyle, na ile pozwala im ludzka świadomość. Trwają w umysłach ludzi i są przekazywane od jednej osoby do drugiej drogą pozamaterialną, to znaczy w procesie intelektualnej percepcji, a nie fizycznego przemieszczania. Bez istnienia samych ludzi, idee nie mają podstaw istnienia. Społeczeństwa są zresztą pod tym względem niejednakowe. Jedne idee, jak ma to miejsce w przypadku świata zachodniego, mogą krążyć i ewoluować w miarę swobodnie, drugie – jak dogmaty islamu nie mogą tego czynić bez religijnego imprimatur.  Dlatego też świat zachodni ze swej istoty posiada silniejszą warstwę społeczną o inteligencko-intelektualnym charakterze, ponieważ częścią jego tożsamości jest prawo do samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i głoszenia poglądów. W przestrzeni islamu samodzielne myślenie jest to nie tylko niedoceniane, ale wręcz uważane za grzeszne. Nie jest przypadkiem, że egipski noblista zdobył w nie tak dawnych wyborach powszechnych zaledwie jeden procent głosów i został z łatwością wyeliminowany przez Mohammada Mursi, członka ortodoksyjnego Bractwa Muzułmańskiego, choć było wiadomo, że ten ostatni nie nadaje się do zarządzania nowoczesnym państwem i z tej przyczyny spędza dziś czas na więziennym spacerniaku. Również i Polska jest pod tym względem szczególna, ponieważ istnienie w jej tradycji warstwy inteligencji jako wiodącej siły narodu przez dziesięciolecia uważane było za najważniejszą cechę kraju. Okazało się to jednak w końcu fikcją i nie dającym się sprawdzić mitem. Dzisiaj, widać najzupełniej wyraźnie, że tak zwana inteligencja prawdziwą społeczną siłą nie jest i tak naprawdę nigdy nią nie była, korzystała tylko z ociężałości reszty. Za nią drzemała zupełnie inna siła, która daje o sobie znać obecnie. Ludzie, jeszcze niedawno uznawani za wybitnych i godnych przykładu dla reszty zniknęli lub mówią całkiem od rzeczy zastępowani przez postacie zupełnie bezbarwne, nie mające wiele do zakomunikowania. Za to ci pierwsi wydają się tracić poczucie własnej tożsamości intelektualnej. W ostatnim sejmowym wystąpieniu, prezes Kaczyński deklarował głośne przekonanie, że to on reprezentuje panów, a opozycja – chamów. Role się więc tylko odwróciły, istota w niczym się nie zmieniła.   Continue reading

DONALD TRUMP TO TYLKO ETYKIETA. ISTOTA SPORU JEST GŁĘBSZA

trump            U podstaw wielu wydarzeń, których znaczenia czasem nie rozumiemy i które nas z tej przyczyny irytują, leży mało widoczna i prozaiczna kwestia znana, jak długa i szeroka jest historia świata. To falowo i regularnie rozwijające się zjawisko skrywanej „nadreprezentacji” czegoś w czymś lub kogoś w jakiejś instytucji, czyli instytucjonalna nierównowaga – etniczna, religijna czy też płci w dostępie do korzyści. To mało widoczne, bo jest też skomplikowanym zjawiskiem, jak i wstydliwie skrywanym, ujawniającym się jednak w rozmaity sposób. Doskonale je widać w świecie Zachodu i do pewnego stopnia jest ono nawet źródłem jego sukcesu, lecz także pogłębiających się problemów. Nadreprezentacja staje się źródłem sukcesu poprzez mechanizm kumulacji korzyści, a z nim bogactwa, wpływów i ekonomiczno-społecznego postępu. Rzecz w tym, że budzi również silne emocje graniczące z nienawiścią do osób zwanych ludźmi sukcesu ze strony środowisk w sukcesie pominiętych. Używamy słowa „zwanych”, ponieważ każdy sukces nie jest kategorią obiektywną i ma zawsze dwa oblicza –  korzyść jednych jest zwykle stratą innych, jedni więc problem widzą tak, a inni zupełnie inaczej. Węzeł próbuje rozwiązać świat islamu przez rozstrzygnięcia w sferze moralnej, lekceważąc konsekwencje społeczno-ekonomiczne w uznaniu, że dążenie do indywidualnego sukcesu to jeden z najcięższych grzechów, a pragnienie równości i skromności, to na odwrót – największa cnota. Tyle, że z tej właśnie przyczyny przegrywa z resztą świata wyścig społeczno-gospodarczy. Czy jest z tego rodzaju pętli jakieś rozsądne wyjście? Continue reading

AMERYKAŃSKIE WYBORY: FAŁSZYWE LAMENTY, CZY ZWYCZAJNOŚĆ INTERESÓW?

ameryka            „Ameryka jest chora!” woła polska gazeta w dniu amerykańskich wyborów prezydenckich. Zastanawiające, że rozliczne choroby tego kraju wydawcy dostrzegli dopiero wtedy, gdy realne stało się wyborcze zwycięstwo kandydata uznawanego wcześniej za niepoważnego i bez szans na wygraną. Tymczasem, Donald Trump uzyskał w nich zwycięstwo nie tylko jednoznaczne, ale i miażdżące. Rankiem tego samego dnia media zastanawiały się, jak daleko Hillary Clinton pozostawi go za sobą. Faktyczny wynik stał się przyczyną prawdziwie sądnego dnia. Continue reading

OBAMA KONTRA IMPERIUM ZŁA, CZYLI OCZEKIWANIE NA DEMIURGA.

Wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie była wydarzeniem na skalę europejską. Kierując uwagę do putinowskiej Rosji jednoznacznie zapowiedział rzecz dla niej hiobową, że oto „czasy imperiów dobiegły końca”. Uderzające jest tylko to, że Obama i jego amerykańscy doradcy tak późno zorientowali się w zmianie sytuacji geopolitycznej kontynentu oraz w tym, że jego słynny „reset” w stosunkach z Rosją, został przez Putina już dawno wyrzucony na śmietnik historii. Dla usprawiedliwienia amerykańskiego prezydenta warto zauważyć, że samego Putina nie rozumie przy tym nikt. Pojawia się pytanie, czy on sam swoje decyzje rozumie, czy też działa jak swoiste medium rosyjskiej matrycy kulturowej – z pozoru zeuropeizowanej, a faktycznie tkwiącej w jej mongolsko-tatarskiej przeszłości? Globalny sukces Zachodu, mimo jego rozmaitych potknięć i obecnych trudności, jest historycznym faktem. Najwyraźniej prezydent Rosji tego faktu nie jest w stanie znieść i jeśli nie istnieją widoki na powrót do roli Rosji carów, stalinów i breżniewów, to jednak w instynkcie jego poczucia rosyjskości tkwi ukryty zamiar psucia Zachodowi szyków, gdzie tylko się da i za wszelką cenę. Jaki może być tego cel i jaka przyczyna? Dobre pytanie, skoro tego rodzaju działanie generuje coraz wyższe koszty, nie przynosząc wyliczalnych korzyści poza bezproduktywnym odrywaniem kawałków terytorium sąsiada. Przyczyna postępowania Putina musi tkwić gdzieindziej, gdzieś poza zwykłą racjonalnością i rozumną kalkulacją ekonomiczną. Continue reading

KRAJE BRIC ROSNĄ W SIŁĘ. GOSPODARKA ŚWIATOWA W PRZYSZŁOŚCI.

Gazeta Wyborcza opublikowała kolejne „poważne ostrzeżenie” dla krajów Zachodu, że oto czeka je rychła utrata gospodarczego przywództwa świata. Na dowód swoich racji autor artykułu sporządził mapkę świata, z której wynika, że symbolizujące niezachodnią część świata kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) reprezentują dzisiaj już 13 procent światowego PKB i wzięte razem zbliżają się do pozycji Stanów Zjednoczonych (15 procent). Nadal jeszcze czwartą gospodarka świata są Niemcy (3.69 %), a dalej idą – Francja (2.81), Wielka Brytania (2.48) i Włochy (2.24). Po piętach depczą im jednak już – Brazylia (2.52), Rosja (1.88) oraz Indie (1.84). Wedle tych wyliczeń, za 10 lat (2020 r.) na pierwszym miejscu w świecie pod względem wielkości PKB znajdą się Chiny, a za lat trzydzieści (2040 r.) będą niekwestionowanym hegemonem gospodarczym.
Continue reading