CZY CHINY ZDOMINUJĄ PRZYSZŁY ŚWIAT?

            Globalna pozycja Chin jest coraz mocniejsza i wiele przewidywań co do kształtu jaki świat ma przybrać w przyszłości sprowadza się do określenia dnia w którym to właśnie one staną się pierwszą potęgą zastępując w tej roli Stany Zjednoczone. Czy osiągnięcie tego celu da im w istocie globalne przywództwo? Jaka może być ich przyszła rola, skoro trudno sobie wyobrazić sytuację w której świat przechodzi z angielszczyzny na język chiński? Przewidywania opierają się na jednej tylko metodzie badawczej zwanej ekstrapolacją. Jest zwodnicza. Jej najbardziej lapidarna definicja sprowadza się do prognozowania przebiegu wydarzeń na podstawie dzisiejszej wiedzy oraz procesów znanych z przeszłości. W przestrzeni przewidywania biegu wielkich trendów społeczno-gospodarczych metoda z reguły zawodzi z powodu pewnej cechy tego, co bierzemy za przyszłość, a która sprowadza się do jej nieprzewidywalności i o której praktycznie nie wiemy nic. Przyszłość nie sprowadza się bowiem do prostej kontynuacji teraźniejszości, lecz jest ze swej istoty czymś pełnym niespodzianek. Jak pogodzić tę cechę z ponawianymi od dawna próbami wyraźniejszego zarysowania kształtu przyszłego świata? Tego rodzaju kłębka  nie udało się rozwikłać nikomu. Jak zauważył George Friedman „kiedy mówimy o przyszłości, możemy być pewni jednego, że rzeczy, które  wydają się trwałe i pewne, mogą się zmienić z błyskawiczną prędkością” i dodawał, że horyzont czasowy pozwalający na uznanie przyszłych wydarzeń za jakoś prawdopodobne, to nie więcej niż dziesięć lat, ponieważ nawet „racjonalnie myślący ludzie nie są zdolni do przewidywania przyszłości”. Przy dzisiejszym tempie biegu historii nawet i ta liczba lat wydawać się może zawyżona. W ramach instytutu Strategic Forecasting, Inc. (Stratfor) autor myśli nadzoruje prace nad wszelkiego rodzaju analizami i raportami odnoszącymi się do przyszłości o globalnym charakterze starając się być w tym być użytecznyxm dla klientów prywatnych i agend rządu Stanów Zjednoczonych. Zauważa, że niechcianą konsekwencją powszechnej błędności tak rozumianych analiz są niewłaściwe oceny teraźniejszości i historycznego miejsca, w którym się akurat znajdujemy. Daje aż nadto przekonywujące przykłady. „W 1900 roku przyszłość wydawała się ustalona: pokojowa, rozkwitająca Europa miała rządzić światem”. W piętnaście lat później nie tylko nim nie rządziła, ale była rozdarta i wyniszczona czteroletnią światową wojną, której prawdziwe cele z dzisiejszej perspektywy wydają się całkiem niejasne. „Kontynent leżał w ruinie. Niektóre imperia – austro-węgierskie, rosyjskie, niemieckie i osmańskie – zniknęły z mapy. Zginęły miliony ludzi”. Po zakończeniu wojny, antyniemieckiej koalicji wydawało się, że potęga przeciwnika została na dobre złamana. Dwie dekady później Niemcy nie tylko podźwignęły się z klęski, ale pobiły zwycięską dotąd Francję i uzyskały dominację w Europie, a ich potęga dotarła w pobliże Moskwy. Podobnie, Stany Zjednoczone przegrały wojnę z prowincjonalnym Północnym Wietnamem i zdawało się, że stają przed globalnym zagrożeniem ze strony Związku Sowieckiego i perspektywą utraty wpływu na światowe wydarzenia. W dwadzieścia lat później, ten ostatni nie tylko przestał być zagrożeniem, ale zniknął z mapy, za to USA stały się jedyną potęgą zdolną do interwencji w każdym zakątku świata. Friedman rzecz podsumowuje lapidarnie: „Kiedy mówimy o przyszłości, możemy być pewni tylko jednego, że zdrowy rozsądek zawodzi. Nie ma żadnego magicznego dwudziestoletniego cyklu; nie ma też żadnej prostej siły rządzącej tym wzorem. Jest po prostu tak, iż rzeczy, które w danym momencie historii wydają się trwałe i pewne, mogą się zmienić z błyskawiczną szybkością”. Jakiej przyszłości mamy więc oczekiwać? Continue reading

GAZPROM I NORTH STREAM. NOWY PAKT RIBBENTROP – MOŁOTOW, CZY TYLKO GRA W CHIŃCZYKA?

Chiny vs RosjaAmerykański komentator „Forbes”, całkowicie pewny swoich racji, przekonuje, że Putin okazuje się w praktyce wybitnie słabym szachistą. Tekst ukazał się pod tytułem „Dlaczego musimy wygrać na Ukrainie, a Putin musi przegrać”? Mnie jednak przychodzi do głowy zupełnie karkołomna myśl, że obie strony w tym starciu mogą mieć wrażenie, że przegrywają, po czym może się okazać, że obie ugrały dla siebie coś ważnego. Jak to możliwe? Wydarzenia, powiada amerykański komentator, zdają się temu zupełnie przeczyć, a niewątpliwe następstwo w postaci znacznych strat gospodarczych samej Rosji, zaszkodzą jej z całą pewnością. Przed tym politycznym kryzysem, twierdzi, Ukraina tylko powoli zbliżała się do Europy, dzisiaj szybko oddala się od Rosji. Autor uwag zarzuca Putinowi, że nie tylko jest słabym szachistą, lecz jeszcze gorszym pokerzystą, stale i nadmiernie podnoszącym stawkę, pomimo tego, że przewidywane korzyści są coraz mizerniejsze. Jeśli kiedykolwiek jego wpływy powrócą na Ukrainę, to zapewne nie w większym stopniu, jak miało to miejsce w czasie przed wydarzeniami. Wydaje się jednak, że przypisywanie dramatowi zarówno Ukrainy, jak i samej Rosji ją właśnie tracącej, jedynej przyczyny w postaci niezrównoważenia rosyjskiego przywódcy i jego nieumiejętności oceny rzeczywistości, muszą być nietrafne. Przywódcy nigdy nie działają w próżni, są produktem własnego społeczeństwa i jego mentalnej historii, a owo nieracjonalne postępowanie Putina cieszy się niemal 90-procentowym poparciem Rosjan. Czy oni też są niespełna rozumu?

Continue reading

SORRY FOR INCONVENIENCE!

Świat robi się dla ludzi coraz mniejszy, a sami mieszkańcy wiedzą o nim coraz więcej. Nadal jednak niewielu z nas jest w stanie określić przyczyny, dla których niektórym regionom (tak jak Zachodowi) udało się osiągnąć sukces i dobrobyt, inne na tę drogę dopiero wkraczają, a jeszcze inne – jak świat islamu – odwracają się doń plecami. Warto zadać sobie pytanie, co było tego pierwotną przyczyną i czy nie odegrała w tym znaczącej roli sama początkowa formuła kulturowa, tak nieoczywista, że dopiero dzisiaj z perspektywy wielu stuleci dostrzegamy jej znaczenie. Przez poprzednie trzy tysiące lat wydawało się, że każda z wielkich cywilizacji kroczy równolegle do innych – oryginalną i równie efektywną drogą, tyle, że inną. Dzisiaj widać, że tak nie było, a sprawa może kryć się w ich samych początkach.
Continue reading

KRAJE BRIC ROSNĄ W SIŁĘ. GOSPODARKA ŚWIATOWA W PRZYSZŁOŚCI.

Gazeta Wyborcza opublikowała kolejne „poważne ostrzeżenie” dla krajów Zachodu, że oto czeka je rychła utrata gospodarczego przywództwa świata. Na dowód swoich racji autor artykułu sporządził mapkę świata, z której wynika, że symbolizujące niezachodnią część świata kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) reprezentują dzisiaj już 13 procent światowego PKB i wzięte razem zbliżają się do pozycji Stanów Zjednoczonych (15 procent). Nadal jeszcze czwartą gospodarka świata są Niemcy (3.69 %), a dalej idą – Francja (2.81), Wielka Brytania (2.48) i Włochy (2.24). Po piętach depczą im jednak już – Brazylia (2.52), Rosja (1.88) oraz Indie (1.84). Wedle tych wyliczeń, za 10 lat (2020 r.) na pierwszym miejscu w świecie pod względem wielkości PKB znajdą się Chiny, a za lat trzydzieści (2040 r.) będą niekwestionowanym hegemonem gospodarczym.
Continue reading

HIGH-LIFE SEX: PREZES Z POKOJÓWKĄ, TERMINATOR Z GOSPOSIĄ. W POLSCE TYLKO TRIO PANÓW „B”…

W wielkim świecie mnożą się seks-afery. Prezes Międzynarodowego Funduszu Walutowego Strauss-Khan przyłapany na próbie gwałtu na pokojówce i do tego praktykującej muzułmance. Gubernator Kalifornii, wielka figura kina akcji – Arnold Schwarzenegger ujawnia posiadanie trzynastoletniego dziecka z pomocą domową. Tylko u nas spokój, rozwaga i erotyczny chłód. Trzej panowie „B” – Balcerowicz, Belka i Bielecki grają, co prawda, na giełdzie nazwisk pretendujących do zastąpienia nieszczęsnego amatora szybkiego seksu na stanowisku prezesa Funduszu, ale o ich życiu seksualnym nie wiadomo nic. A szkoda. Balcerowicz był kiedyś już „prawie” laureatem Nobla. Nie udało się, bo inni kandydaci okazali się naukowcami z wartym Nagrody dorobkiem naukowym, a nasz kandydat – oprócz wicepremierostwa – dorobku naukowego nie miał, ale cośmy się nacieszyli i nadęli – pozostało nasze. Zresztą, nasi na pewno są czyści. No bo jak? Bielecki z zakonnicą? Balcerowicz z belką? Nonsens. Są więc być może – przynajmniej z erotycznego punktu widzenia – bliżej nominacji, niż ich zachodni, lecz potencjalnie rozpustni kontrkandydaci. Czy jednak wygrają ten wyścig i uda im się odratować światowe finanse, tak jak uratowali i wzmocnili złotówkę, rozprzestrzeniając jej uroki na resztę świata? Continue reading