EZDRASZ, IZAJASZ I KLEJSTENES. CZYJA JEST KULTURA ZACHODU?

            Historia Zachodu, najpotężniejszej cywilizacji świata, zawiera w sobie zawiłości i zagadki związane z tym, że jej system społeczno-gospodarczy ma długą i zawiłą historię, która przeżywała skomplikowane zakręty. Jednym z nich jest fenomen antysemityzmu, zjawiska potępianego od niemal trzech tysięcy lat, lecz wciąż powracającego na pierwsze strony wydarzeń. Jest potępiany braku głębszych racji poza emocjami, a historyczne remimniscencje to daleko za mało by budzić tak wielkie spory. Powraca jednak ustawicznie na polityczną arenę, tak, jakby codzienne orzekanie o jego niestosowności było koniecznością silniejszą aniżeli zwykłe ignorowanie zjawiska. Jakie wpływowe ośrodki zawracają sobie głowę niegdysiejszą eksterminacją Ormian, czy dzisiejszą niechęcią do Kurdów, która otacza ten naród? Tymczasem o antysemityzmie wciąż głośno i nie ustaje zagrzewanie do walki z tym zjawiskiem znanym światu – niebagatela! – od trzech tysięcy lat. Jakie jest źródło jego trwałości i zarazem bezpłodności? A może miast z nim wciąż walczyć warto jest zrozumieć problem? Zaproponujemy więc, w miejsce kolejnego potępienia, próbę wyjaśnienia samego mechanizmu fenomenu. Continue reading

DONALD TRUMP TO TYLKO ETYKIETA. ISTOTA SPORU JEST GŁĘBSZA

trump            U podstaw wielu wydarzeń, których znaczenia czasem nie rozumiemy i które nas z tej przyczyny irytują, leży mało widoczna i prozaiczna kwestia znana, jak długa i szeroka jest historia świata. To falowo i regularnie rozwijające się zjawisko skrywanej „nadreprezentacji” czegoś w czymś lub kogoś w jakiejś instytucji, czyli instytucjonalna nierównowaga – etniczna, religijna czy też płci w dostępie do korzyści. To mało widoczne, bo jest też skomplikowanym zjawiskiem, jak i wstydliwie skrywanym, ujawniającym się jednak w rozmaity sposób. Doskonale je widać w świecie Zachodu i do pewnego stopnia jest ono nawet źródłem jego sukcesu, lecz także pogłębiających się problemów. Nadreprezentacja staje się źródłem sukcesu poprzez mechanizm kumulacji korzyści, a z nim bogactwa, wpływów i ekonomiczno-społecznego postępu. Rzecz w tym, że budzi również silne emocje graniczące z nienawiścią do osób zwanych ludźmi sukcesu ze strony środowisk w sukcesie pominiętych. Używamy słowa „zwanych”, ponieważ każdy sukces nie jest kategorią obiektywną i ma zawsze dwa oblicza –  korzyść jednych jest zwykle stratą innych, jedni więc problem widzą tak, a inni zupełnie inaczej. Węzeł próbuje rozwiązać świat islamu przez rozstrzygnięcia w sferze moralnej, lekceważąc konsekwencje społeczno-ekonomiczne w uznaniu, że dążenie do indywidualnego sukcesu to jeden z najcięższych grzechów, a pragnienie równości i skromności, to na odwrót – największa cnota. Tyle, że z tej właśnie przyczyny przegrywa z resztą świata wyścig społeczno-gospodarczy. Czy jest z tego rodzaju pętli jakieś rozsądne wyjście? Continue reading

AMON I ATON: DWAJ BOGOWIE, ODMIENE MENTALNOŚCI

EgiptStarożytny Egipt jest dla historyków symbolem cywilizacji ilustrowanej barwną mozaiką wielobóstwa, z której w drodze skomplikowanej ewolucji wyłonić się miał współczesny monoteizm. Dla wyznawców tego ostatniego, wielobóstwo było zawsze rodzajem bałwochwalstwa i zaprzeczeniem zwierzchności boskiego pierwiastka nad ludzką nicością. Interesujące, że pierwsze stulecia dziejów Egiptu nie powodowały większych zakłóceń, a boski panteon stale się rozrastał. Bogowie wywodzili się z prehistorycznych kultów animistycznych, będąc przy tym częścią bogatej mitologii. Jednym z najważniejszych był niejako „z urzędu” sam faraon, jednak najbardziej znane egipskie bóstwo męskie, to Ozyrys, bóg śmierci i odrodzonego życia. Istniały też niemniej ważne boginie – Izyda, patronka płodności, uważana niekiedy za pierwowzór chrześcijańskiej Matki Bożej, a także Hator reprezentująca siły Nieba, czy też Heket czuwająca nad kobietami rodzącymi. Przełom, który rzutował później na całą historię ludzkiej religijności miał miejsce w trzy tysiące lat po powstaniu cywilizacji Egiptu, w połowie czternastego stulecia przed naszą erą, w czasie panowania Amenchotepa IV, znanego też pod imieniem Echnatona i jego królewskiej małżonki, słynnej z piękności Nefretete. Głębsze przyczyny samego wynalazku monoteizmu nie są znane, wiadomo tylko, że faraon nakazał zastąpienie kultu wielu bogów nowym, jednym-jedynym Słońcem-Ra, którego nie przedstawiano w innej postaci, jak tylko obiektu emanującego ożywczymi promieniami. Nie miał twarzy, postaci, ani też nie był osobą w ludzkim rozumieniu słowa. Ta odmienność od poprzedniej, głęboko ugruntowanej tradycji bogów człekopodobnych nie ma wyjaśnionych źródeł, ale następstwa są znane w postaci późniejszych odmian religijnego jedynobóstwa. Z punktu widzenia emocji nawiedzających wiernego w trakcie modlitwy, forma samego Bóstwa jest jednak z całą pewnością kwestią drugorzędną: może być podobne do człowieka, zwierzęcia, ale – jak w judaizmie, czy islamie – widnieć tylko jako święty napis. Jest mitem, że prawdziwą wiarę w człowieku wzbudza dopiero kościół, czy meczet. Słowo „człowiek” może brzmieć dumnie, ale wszędzie, na całym świecie religijne emocje wyglądają podobnie, niezależnie od obiektu samej modlitwy i wzbudzają podobnego rodzaju uniesienie. Jest też niczym nieuzasadnionym mitem rzekoma wyjątkowość monoteizmów w tym względzie. Mordercze skłonności świata islamu dają tego wyraźny dowód.  Continue reading