PIOTR NIKOŁAJEWICZ DURNOWO, CZYLI RZĄDY KLASY NA WPÓŁ TYLKO ŚREDNIEJ

Duren          Media obiegła oto informacja, że Paweł Kukiz miał na koniec rozmowy w Telewizji Republika określić prowadzącą program damę mianem „PiS-owskiej k…y”. Nie będąc świadkiem wydarzenia, ani jego kontekstu, nie możemy się do tego odnieść merytorycznie, ale nasuwa się przy okazji inna uwaga. Oto oczekiwania społeczne co do tego, jak powinien się prezentować kandydat na polityka w okresie wyborczym są inne od tych, kiedy już nim zostanie. Więcej, są ze sobą w sprzeczności. Rzecz przypomina kwadraturę koła: kandydat na posła, żeby się podobać rozmaitej kategorii wyborcom nie może w trakcie kampanii wykazywać cech męża stanu, ponieważ jego rolą jest podobać się wszystkim – zarówno tym z tej, jak i tamtym z tamtej strony. Wymagania wyborców stają się przy tym czymś w rodzaju ludowej estetyki oraz oczekiwaniem, że będzie na siebie zwracał uwagę w sposób, który nie zabierze im zbyt dużo czasu, ani też nie zmusi do nadmiernego wysiłku. Natomiast oczekiwania wobec kogoś, kto tym politykiem już formalnie został, są bezlitosne i zakładają, że wielkoduszność, ofiarność wobec bliźnich, inteligencja, sprawność organizacyjna i gotowość do poświęceń są jego oczywistym obowiązkiem tylko z tej przyczyny, że stał się na przykład członkiem parlamentu. Jest pewne, że jednego z drugim pogodzić się nie da, a polityk miernych lotów, który powagę tylko markuje i tak jest śmieszny. Kiedy jest więc już na to za późno – elektorat, który dokonał wyboru, teraz byłego kandydata lekceważy, chociaż to nie tylko niesprawiedliwe, ale i niepraktyczne, bo przecież mechanizm zastępstwa nie istnieje. Inaczej mówiąc, elektorat ze swej natury jest krańcowo wymagający, lecz nie czuje się za te wymagania ani odpowiedzialny, ani też niczemu winien, ani nawet zobowiązany do elementarnej lojalności. Continue reading