ŚMIERĆ W „CHARLIE HEBDO”, CZYLI MUZUŁMANIE KONTRA HOMO SAPIENS

Charlie HebdoPrzykładowe ilustracje z czasopisma „Charlie Hebdo”. Ta, po lewej kpi z medialnej niedotykalności Żydów i Arabów, ta z prawej ze świętych wersetów Mahometa.

Rodzaj satyry w jakiej specjalizuje się paryskie czasopismo „Charlie Hebdo”, został właśnie poddany fizycznej masakrze ze strony dwójki arabskich terrorystów. Karykaturalny sposób oddawania rzeczywistości zawsze wzbudza kontrowersje. Rysunek po lewej stronie, który był jedną z przyczyn ataku, miał być protestem wobec swoistej „medialnej niedotykalności” ortodoksyjnego żydostwa i fundamentalnego islamu. Ich wspólnotowość polegała na tym, że zawsze i w każdych okolicznościach media starały się uznawać opinię odmienną niż rabinacka, czy też sprzeczną  z mądrością muzułamńskich imamów za pozbawione podstaw wzywanie dla Boskiej tolerancji i sprawiedliwości z samej tylko istoty jej odmienności. Innymi słowy, w ramach chrześcijańskiej, żydowskiej i muzułmańskiej ortodoksji, samodzielne myślenie jest systemowo tępione i zawsze należało do najczęściej karanych grzechów, uważanych przy tym za jaskrawy dowód pychy i odstępstwa od prawowierności oraz pobożnemu poddaniu się formalnościom prowadzącym do zbawienia. Prowadziło to zawsze do domniemania, że Żydzi i muzułmanie są immunizowani na krytykę ze strony mieszkańców kraju, w którym z tych przywilejów się cieszą. Rysunek po prawej stronie, aczkolwiek do pewnego stopnia obsceniczny, miał być wyrazem protestu nie tylko wobec muzułmańskiego przekonania o istniejącym zakazie jakiejkolwiek krytyki Proroka Mahometa, ale również wobec powszechnie aprobowanej w świecie islamu zasady, że każdy rodzaj krytyki i samodzielności myślenia ma być nieodwołalnie karany śmiercią. Na rysunku, Prorok pokazany w takiej właście obscenicznej pozie zasłania się wersetem z Koranu. Nie ma wątpliwości co do tego, że wierny judaizmu czy islamu miał prawo czuć się dotkniętym tego rodzaju humorem. Czy była to jednak wystarczająca podstawa do popełnienia w imię wiary w Allacha wielokrotnego morderstwa? Continue reading

EGIPT, TUNEZJA, BLISKI WSCHÓD: NADCHODZI ERA CIEMNOŚCI

To, co dzieje się na Bliskim Wschodzie zamyka okres jego względnego otwarcia na Zachód. Mało kto pamięta, że proces ten rozpoczął się dawno – wraz z kolonizacyjną penetracją regionu przez Europejczyków rozpoczętą egipską ekspedycją Napoleona. To wtedy powstał Instytut Egipski, opisano piramidy i obrysowano Sfinksa. Wtedy też rozpoczęła się „wielka przygoda” Europy z antykiem. Rzecz w tym, że przebiegała ona bez udziału społeczeństw muzułmańskich, które są – z kulturowego założenia – nie tylko obojętne wobec antyku i wszystkiego co nie islamskie, ale wręcz mu wrogie. Europejskiej fascynacji świątyniami Karnaku, Abu Simbel i skarbami eksponowanymi w kairskim muzeum muzułmanie nigdy nie ulegli kontentując się dochodami z biletów wstępu. Wbrew opiniom niektórych historyków prawdziwym kulturowym centrum muzułmanów zawsze była pustynna Mekka, a nie Rzym, Kair, Bagdad i Damaszek – najstarsze miasto świata, Podnieconych widokiem starożytności turystów uważa się za warte oskubania niezbyt rozumne stado jeleni. W przeciwieństwie do krajów Europy Wschodniej, Chin, Indii, Japonii i Azji Południowo-Wschodniej – Zachód ze swoimi wartościami nigdy nie był dla Bliskiego Wschodu wzorcem. Muzułmanie mają swoje własne, równie trwałe i głęboko zakorzenione wzorce, których obiektywna wymowa jest zupełnie odmienna od zachodnich. Gdyby Huntington, mówiąc o zbliżającym się zderzeniu cywilizacji miał na myśli zderzenie islamu z całą resztą świata, miałby stuprocentową rację. Poddając się jednak zasadom poprawności politycznej i zakładając jednakowość źródeł owego zderzania, przepowiedział wojnę wszystkich ze wszystkimi i w tym racji nie miał. Continue reading