CZY TO JUŻ KONIEC ZNANEJ NAM EUROPY?

Koniec Europy            Końcówka starego i początek nowego roku skłania do refleksji. Po raz pierwszy w czasach pokoju, w stolicy Francji w obawie przed terrorystami zakazano hucznego obchodzenia Nowego Roku. W naszym kraju także pojawia się wrażenie, że znalazł się oto na zakręcie. Dla jednych, rzecz wygląda groźnie i ponuro, dla drugich przeciwnie – jest wyzwaniem nadziei. Dopiero co zakończony rok 2015 sprawia jednak wrażenie, że był wyjątkowy z wielu przyczyn tak, jakby stał się znamieniem końca pewnej epoki a także tego, że sama Europa nie będzie już nigdy taka, jaką znaliśmy. W głowie mieszkańca dzisiejszej Unii może pojawić się natrętne skojarzenie z myślą niegdysiejszego ideologa socjalizmu, że oto „widmo krąży po Europie, widmo dekadencji”, bo też i nasz kontynent coraz gorzej radzi sobie z sobą samym. Dla tych, którzy pamiętają początki europejskiej idei: te dumne emblematy EU przyklejane do szyb samochodów, te unijne gwiazdki na błękitnym tle i tę wspólnotową euforię w oczekiwaniu świetlanej przyszłości, nadchodzi czas przemyśleń. Czy Europa stała się za duża, za płytka, za mało zunifikowana, czy też w tle zjawiska tej swoistej dekadencji jest coś zupełnie innego? Miała być Stanami Zjednoczonymi Europy, lecz tworem mniej egoistycznym, mniej zaprawionym prywatą kapitalizmu, więcej wolnością, indywidualizmem i politycznym liberalizmem. Co z tego zostało? Europejski kapitalizm nie daje widocznych efektów, nacjonalizmu jest coraz więcej, a indywidualizmu mniej, bo przykrywa go strach przed terroryzmem i jego niezrozumiałym mechanizmem. A co z liberalizmem? Poświęcimy rozważania temu zagadnieniu z tej przyczyny, że w pogłębiającej się inflacji liberalnych i liberalnopodobnych idei wydaje się tkwić też jedno ze źródeł europejskiego kryzysu. Podkreślmy tylko, że nie idzie o społeczną pożyteczność i filozoficzną treść liberalnych idei, lecz o ich narastającą inflację i związane z tym tanienie wolnościowych emocji. To zaś nigdy nie przydaje pożytku. Continue reading