ZAKLINANIE TERAŹNIEJSZOŚCI, CZYLI TĘSKNOTA DO PRZYSZŁOŚCI

Naga Prawda            Odczułem potrzebę zajęcia się pojęciem czasu, bo to już chyba czas najwyższy. Człowiek, dopóki młody nie zwraca nań uwagi, w wieku średnim przeżywa drugą młodość, więc zbliżającą się starością jest tak zaskoczony, że wchodzi we własny schyłek zupełnie nieprzygotowany. Wtedy wpada w rozpacz lub w filozofię. Ten drugi rodzaj duszy jest znacznie bardziej interesujący i sympatyczny niż pierwszy. Rozpoczniemy więc od pewnych uogólnień z zamiarem wykazania, że te, czy inne, pojedyńcze wydarzenia nie dzieją się jako zupełnie wyizolowane incydenty, lecz są częścią znacznie szerszych procesów, których to my jesteśmy tylko elementem, nie zaś na odwrót. Użyte w tytule sformułowanie „tęsknota do przyszłości” zamiast „za przyszłością”, to celowy lapsus. Internetowy słownik pośród określeń „tęsknota za” wymienia „tęsknotę za ojczyzną” lub też „tęsknotę za matką”, co sugeruje żal po czegoś utracie. Określenie „tęsknota do” może być kojarzona z czymś przyjemnym – „tęskotą do ukochanej”, „do dzieciństwa” lub też „tęsknotą do raju”. Łącznik „za” nasuwa na myśl smutek, natomiast słówko „do” nadaje znaczenie nieco inne, czegoś temu żalowi przeciwnemu i bliskiemu wrażenia oczekiwanej przyjemności. W tym rozumieniu, określenie „tęsknota za przyszłością” byłoby czymś dziwacznym, ponieważ przyszłości utracić nie można, skoro nie tylko jej nie znamy, ale też jej jeszcze nie ma. Właśnie! Czy przyszłość tak naprawdę istnieje (przynajmniej w naszej wyobraźni), czy też nie ma jej wcale i nie jest nam w niczym zobowiązana?   Continue reading

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA. O UMYKAJĄCYM CZASIE RAZ JESZCZE.

Zbliżające się Święta, to nie tylko czas ucztowania, ale i okazja do refleksji. Pomimo wysiłków filozofów, proroków, katechetów i kaznodziejów, Bóg jest przez zwykłych ludzi i tak postrzegany na ich własny sposób, czyli na kształt jakiejś humanoidalnej Osoby. Trudno się temu dziwić, skoro inna definicja boskości przekracza możliwości zrozumienia przez maluczkich. Zatwardziały w swym ateizmie Richard Dawkins podsumowuje kwestię obcesowo: „Bóg Starego Testamentu, to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy, żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych, nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran”. Powołuje się przy tym na Thomasa Jeffersona, który sformułował podobną myśl krócej: „Bóg Mojżesza, to istota o strasznym charakterze – okrutna, mściwa, kapryśna i niesprawiedliwa”. Continue reading