BÓG CHRZEŚCIJAŃSKI KONTRA ALLAH, CZYLI TRIUMF SOFISTYKI NAD LOGIKĄ

Sofistyka            Kiedy zawiść i zazdrość o sukcesy innych zalewa ludziom oczy, motywem działania przestają być racje zastępowane przez ślepą nienawiść. To, czego dzisiaj jesteśmy świadkami, to już nie jest jakieś mniej czy bardziej umowne „zderzenie cywilizacji”, lecz prawdziwa i krwawa wojna. Kulturowe zderzenie może mieć różną formę i niecodzienny finał, ale krwawa wojna musi skończyć się czyimś zwycięstwem i czyjąś kapitulacją. Jak się potoczą losy tej najnowszej cywilizacyjnej wojny? Kto okaże się jej zwycięzcą, a kto poniesie klęskę na warunkach zwycięzcy? Zresztą, tego jeszcze w historii ludzkości nie było, by wojna dotyczyła nie tylko wojowania jednych wrogich ludów narodów z drugimi, ale by jej istotą stawał się nie spór o granice, ale o same zasady globalnego wspołżycia. Dramatyczne wydarzenia w Paryżu każą nam zafrasować się nad obecną tożsamością Europy i Europejczyków. Czy ci ostatni w ogóle ją posiadają, skoro byli do niedawna gotowi nie tylko przyjąć miliony imigrantów z zupełnie innej przestrzeni kulturowej. Zapragnęli też być otwarci na pogodzenie się z tym, że ci potencjalni goście odnoszą się do europejskiej tradycji wrogo i wcale nie zamierzają się asymilować a przeciwnie, są gotowi do tworzenia gett groźnych dla bezpieczeństwa rdzennych mieszkańców. Continue reading

ZIEMSKIE POGLĄDY LUDZI, CZYLI DO CZEGO POTRZEBUJEMY BOGA?

BogW poprzednich rozważaniach zapowiadaliśmy rozszerzenie analizy powiązań wielkich cywilizacji o skomentowanie najnowszych wydarzeń . Rzecz w tym, że zostają one właśnie wsparte nie kolejną teorią, lecz rzeczywistością z prawdziwymi faktami rzucającymi na sprawę zupełnie nowe światło. Toczą się przy tym w tak szybkim tempie, że stają się trudne do ogarnięcia. To zresztą dopiero wstęp do mającego miejsce procesu wielkiego zderzenia kulturowego, które właśnie dotarło do Europy, a której polityczny establishment przez lata uczony poprawności w tej przestrzeni nie potrafił nie tylko zapobiec, ale nawet nie zdaje sobie chyba sprawy z istoty oraz rozmiarów tego zjawiska. Idzie o masowy napływ nielegalnych imigrantów z krajów islamu. Continue reading

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA. O UMYKAJĄCYM CZASIE RAZ JESZCZE.

Zbliżające się Święta, to nie tylko czas ucztowania, ale i okazja do refleksji. Pomimo wysiłków filozofów, proroków, katechetów i kaznodziejów, Bóg jest przez zwykłych ludzi i tak postrzegany na ich własny sposób, czyli na kształt jakiejś humanoidalnej Osoby. Trudno się temu dziwić, skoro inna definicja boskości przekracza możliwości zrozumienia przez maluczkich. Zatwardziały w swym ateizmie Richard Dawkins podsumowuje kwestię obcesowo: „Bóg Starego Testamentu, to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy, żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych, nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran”. Powołuje się przy tym na Thomasa Jeffersona, który sformułował podobną myśl krócej: „Bóg Mojżesza, to istota o strasznym charakterze – okrutna, mściwa, kapryśna i niesprawiedliwa”. Continue reading

BÓG JAKO FUNKCJA LINIOWA

W konsekwencji teorii zderzenia cywilizacji, świat został podzielony na strefę religii abrahamicznych oraz azjatyckiego i dharmicznego Wschodu. Tyle, że dla obserwatorów współczesnego świata jedno jest w tej teorii niezrozumiałe. Dlaczego to najwyraźniejsi „cywilizacyjni przeciwnicy”, jakimi są Zachód oraz świat islamu, będące niemal pod każdym względem dwoma wrogimi sobie obozami społeczno-politycznymi, należeć mają do cywilizacji podobnego rodzaju. Skoro ich mieszkańcy są wyznawcami jednego z systemów nazwanych Religiami Księgi i powołują się na wspólne wartości oraz dziedzictwo tej samej starożytności, a różni ich jedynie pozycja „Cesarza” wobec „Boga”, to główny konflikt powinien przebiegać na linii najbardziej odmiennych systemów: Chiny – Zachód lub Zachód – Indie, a nie Zachód i rzekomo tak bliski mu w postrzeganiu relacji między Bogiem a człowiekiem świat islamu?
Continue reading

BÓG, JAHWE I ALLAH: OMNIPOTENCJA, OMNISCJENCJA, OMNIPREZENCJA I SAMA DOBROĆ

Ważne święta skłaniają do refleksji. Jej głębokość zależy od gorącości wiary, ale kierunek może mieć jednak przypadkowe źródło i niespodziewane następstwa. Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia 2012 roku spędziłem przed telewizorem, urzeczony programami National Geographic omawiającymi – jak przystało na głęboko chrześcijańskie święta – stare historie biblijne. Przypomniały mi się wtedy pewne od dawna zagubione i skrzętnie ukryte w pamięci drobiazgi. Że oto, po raz pierwszy, grudniowe święta upamiętniające narodziny Jezusa, były obchodzone w Rzymie dopiero w 354 r., czyli w trzy i pół stulecia po samym wydarzeniu. Do pewnego stopnia da się to wyjaśnić tym, że skoro chrześcijaństwo zostało równouprawnione z pogańskimi kultami zaledwie dwadzieścia lat wcześniej, to i oczywiste, że uformowanie się prześladowanego kultu w religię państwową musiało zabrać nieco czasu. Skąd jednak wiedziano jaki wybrać dzień roku, skoro nie zachowały się z tego wydarzenia żadne wiarygodne świadectwa? Marii i Józefa jako młodego małżeństwa nie znali wtedy jeszcze nawet apostołowie, pierwsze ewangelie tworząc dopiero w pół wieku później. Okazuje się, że sprawa jest zbadana i wtajemniczonym znana, lecz niechętnie popularyzowana by nie komplikować rzeczy mających ze swej natury być prostymi i powszechnie zrozumiałymi. Bo i po co wtykać kij w mrowisko? Continue reading

TO NIE TUSK, ALE MIT RZĄDZI DNIEM CODZIENNYM

Widząc dziejące się wokół nas wydarzenia często nie można zrozumieć liczby nonsensów, nietrafnych decyzji i niemądrych postanowień wielkich tego świata. Użytkownicy mediów telefonują do redaktorów, by w czasie programu doradzić jakieś rozwiązanie albo wyrazić swoją dezaprobatę. No, bo w tajemny sposób, rzeczy wokół nas dzieją się jakoś same, nawet wtedy, gdy wysiłki decydentów idą w kierunku przeciwnym. Donald Tusk przed objęciem teki premiera zarzekał się, że w ciągu czteroletniej kadencji biurokracja zostanie znacznie ograniczona. Jednak ustawa zarządzająca zmniejszenie liczby urzędniczych stanowisk nie została przez prezydenta podpisana, a sam premier musiał się publicznie pokajać, że sprawa go przerosła i „nie dał rady”. Czemu premier „nie dał rady”? Zamiast ograniczenia biurokratycznej hydry w Polsce przybyło kilkadziesiąt tysięcy nowych urzędników państwowych i samorządowych. Co to za siła, której nie mogą „dać rady” nawet ludzie wyposażeni we władzę wykonawczą? To tylko jeden z dowodów na to, że to nie rządzący rządzą wydarzeniami, ale raczej wydarzenia rządzą nimi samymi. Jaki jest tego mechanizm? Gdybyśmy potrafili odpowiedzieć na pytanie, być może, rezultaty ich wysiłków byłyby lepsze. Continue reading