SUKCES TUSKA, ALE CZYJA KLĘSKA? CZYLI IMMUNIZOWANI NA ROZUM

            Polacy od czasów powstania Rzeczypospolitej zadziwiają resztę Europy poziomem swarliwości, sprawiającym wrażenie cechy trwale związanej z polskością, tyle, że w tym ujęciu jest ona pozbawiona jakiejkolwiej pozytywnej wartości. Nie bez przyczyny Francuzi wymyślili sekwencję „pijany jak Polak”, co miało oznaczać nie tylko stan nietrzeźwości, ale również rodzaj umysłowej dewiacji. Inne powiedzenie stwierdza, że kiedy spotyka się ze sobą dwóch Polaków z pewnością „pojawią się trzy poglądy”.  Ostatni wyczyn premier Szydło i europejska masakra jej stanowiska ujawnia tylko zadziwiającą trwałość podejścia, w którym totalną klęskę usiłuje się przemienić w cnotę przegranej w imię idei wyższego rzędu. Do tego, ta klęska przychodzi na własne życzenie, nie z powodu obiektywnego zrządzenia losu. Pojawiła się przy tym informacja o tym, że do Prezydenta wpłynęły już petycje wnioskujące o ogłoszenie samobójczego referendum w sprawie opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej. Trudno, żeby reszta Europy oceniała to wszystko jako zjawiska normalne, a nie wynik umysłowego pomylenia z poplątaniem. Jakie może być tego źródło? Sama tylko bezrozumność? A może za tym wszystkim kryją się jakieś procesy, których nie rozumieją nawet sami rzekomi autorzy wydarzeń?   Continue reading

DONALD TUSK, CZYLI PLUSY W EUROPIE A MINUSY W OJCZYŹNIE?

Tusk i Kaczynski           Zachodnia prasa uznała, że niedawny grecki kompromis, to niewątpliwy sukces Angeli Merkel i Donalda Tuska. Financial Times wkłada go nawet w ręce tego ostatniego z tej oto przyczyny, że w decydującej chwili negocjacji, kiedy zniecierpliwienie stron sięgnęło zenitu i zarówno premier Cipras, jak i kanclerz Niemiec zerwali się z miejsc, by gniewnie opuścić salę obrad, Donald Tusk miał im to uniemożliwić zastawiając drzwi własnym ciałem. Przy okazji tego incydentu i jego krajowego echa przykuł moją uwagę rodzaj atawistycznej niechęci, jaką jedna strona polskiej sceny politycznej żywi do drugiej, co nawet zdnajduje odbicie w charakterach obu polityków – Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. To, że obaj panowie różnią się od siebie budową psychofizyczną widać na pierwszy rzut oka, ale jak to się ma do struktury wyborczej i jakie może nieść polityczne następstwa? Dla zwolenników Platformy Obywatelskiej, jej przeciwnika symbolizuje rzecz jasna Kaczyński, ale nie ma w tym aż tak wielkiego nasycenia niechęci, graniczącej z uczuciem wstrętu, jakie emanuje w kierunku przeciwnym – ze stosunku zwolenników PiS-u do Tuska. Nie ulega też wątpliwości równoległa wzajemność negatywnych emocji wyborców jednego i drugiego. W programie telewizyjnym, poświęconym między innymi zakończeniu unijnego spotkania na szczycie w sprawie Grecji, jeden z prominentnych zwolenników Kaczyńskiego nie potrafił pohamować odruchu obrzydzenia na wieść o działalności Tuska, a w szczególności takiej, którą można byłoby w jakiś sposób uznać za jego osobisty sukces. Nie zamierzał nawet uznać innego faktu, że oto unijna aktywność byłego premiera może być uznawana nie tylko za jego własny sukces, ale również i narodowości z której się wywodzi. Przedtem, Witold Waszczykowski – bo też i o niego idzie – wypomniał Tuskowi to, że posiada w swym naukowym arsenale zaledwie stopień magistra, podczas gdy on sam jest wypromowanym doktorem nauk politycznych i wykładowcą szkół wyższych. Sprawiało to wrażenie, że ma do niego żal z tej oto przyczyny, że zajął pozycję, która z natury edukacyjnej istoty rzeczy należy się ludziom bardziej godnym i lepiej wykształconym. Wiele wskazywało na to, że miał przy tym na myśli siebie samego. Jest również zagadkowe i to, że od mniej więcej dekady, spór polityczny nabrał w kraju wyraźnie osobistego wymiaru, a polska widownia może być pewna tego, że cokolwiek uczyni jedna strona sporu, sens tego będzie natychmiast podważony i zaprzeczony przez drugą. Continue reading

KTO WYRASTA, TEN „ŁODSTAJE”, CZYLI WEWNĘTRZNA NIEPEWNOŚĆ „CZWARTEJ WŁADZY”

Pegaz     Otto Bismark miał kiedyś powiedzieć, że wiarygodne są tylko takie wiadomości, które zostały zdementowane. W tym kontekście można uznać, ze sugestia rozbioru Ukrainy naprawdę się pojawiła  i to ze strony poważniejszych polityków, niż tylko Władimir Żyrynowski. Sądząc po wypowiedziach Putina, odnoszących sie do „sztuczności” ukraińskiego państwa, trudno jednak dać wiarę temu, że używana przez Żyrynowskiego mapa projektowanego podziału, mogła powstać bez wiedzy obecnego jej władcy a przynajmniej jego cichej aprobaty. Putinowe zamiary w stosunku do „bratniego sąsiada” były przecież publiczną tajemnicą. Co więc takiego się wydarzyło, że ujawnienie tej sprawy przez byłego ministra spraw zagranicznych i dzisiejszego marszałka polskiego Sejmu okazało się polityczną bombą z opóżnionym zapłonem? Continue reading

„EUROTUSK”. CZYŻBY POLSKA ÜBER ALLES?


Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego zgromadzenia premierów państw Unii Europejskiej wywołał konsternację. Zaskoczeniem było, że oto Polak, czyli w ramach dotychczasowych pojęć – outsider i człowiek spoza wewnętrznego kręgu państw Zachodu, staje się jednym z jej najważniejszych funkcjonariuszy. W kraju, zaskoczenie spowodowało też i to, że wybór dokonany został tak szybko, że media nie zdążyły sprawy prześwietlić. Oznacza to, że w następstwie tego wydarzenia wszystko może się zdarzyć, a przyszłość jest pełna niespodzianek. Zostawimy niespodzianki dziennikarzom i komentatorom, zajmiemy się natomiast jednym jej aspektem i postawimy tezę, że to nie tylko kwestia sukcesu jednego kraju i jednego człowieka, ale również signum temporis, znamię czasu, naznaczające istotną dla całego regionu zmianę. Wyzwanie jest ogromne i wszystko wskazuje na to, że zostało przez unijnych prominentów podjęte świadomie, a nie przez przypadek, ani też przez samą tylko sympatię do polskiego premiera.
Continue reading

PRECZ Z TUSKIEM? A CO PO TUSKU?

Opozycja parlamentarna różni się między sobą wszystkim, niektóra nawet jest zgoła odwrotna w relacji do drugiej, ale w jednym są wszystkie zgodne: główną przeszkodą dla upowszechniania ich własnej prawdy są rządy Tuska, który w ogóle nie wiadomo skąd się wziął. Nie jest więc winien sposób rządzenia uprawiany przez rządzące partie – Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe, ale „rządy Tuska” i koniec! Trzeba zatem przyłożyć Tuskowi! Za co? Za wszystko, co popadnie! Podejrzewam, że kryje się w tym rodzaj uwielbienia dla teorii niejakiego Geobbelsa z jego przekonaniem, że nawet największa bzdura powtarzana publicznie i wielokrotnie staje się koniec końców powszechnie akceptowaną prawdą. Mam wrażenie, że teza „precz z Tuskiem!” skrywa nie tyle osobistą do niego niechęć, ile coś znacznie poważniejszego – zupełną bezradność i niewiarę jego konkurentów w elementarną inteligencję wyborców. Pogarda dla wyborców, to w wielu krajach „nowych demokracji” rzecz zwyczajna, ale odkąd Polska stała się częścią Unii Europejskiej, „zachodnie standardy” powinny przynajmniej skłaniać polityków do nie ujawniania wzgardy dla tych, od których w ostatecznym rozrachunku zależy trwałość ich zbiorowej inteligencji. To raczej z rozumkiem panów posłów jest coś nie tak… Continue reading

ZDRADA STANU I KOLABORACJA. A FE!

Kiedy poseł Giżyński z gracją prawdziwego Polaka-opozycjonisty obwieścił w telewizyjnym programie, że „to Tusk jest zdrajcą i kolaborantem”, nie mogłem tak od razu uznać Jego stwierdzenia za obrazę premiera, bo z samej gracji wypowiedzi wynikało, że poseł PiS uznaje to tylko za lekką przyganę, w rodzaju – „a fe!”. Przywykłem już, że słowa najcięższego kalibru są wrzucane do debaty jak kostka cukru do kawy, po to by coś z czymś wymieszać. Dzisiaj jednak mnie tknęło i sięgnąłem do słownika poprawnej polszczyzny. Dowiedziałem się wtedy rzeczy strasznych. Pojęcie zdrady użyte wobec szefa rządu nie może dotyczyć zdrady małżeńskiej, ani partnerskiej, a tylko jednego jej rodzaju – zdrady stanu. Podobnie jest ze słowem „kolaborant”. Continue reading

TO NIE TUSK, ALE MIT RZĄDZI DNIEM CODZIENNYM

Widząc dziejące się wokół nas wydarzenia często nie można zrozumieć liczby nonsensów, nietrafnych decyzji i niemądrych postanowień wielkich tego świata. Użytkownicy mediów telefonują do redaktorów, by w czasie programu doradzić jakieś rozwiązanie albo wyrazić swoją dezaprobatę. No, bo w tajemny sposób, rzeczy wokół nas dzieją się jakoś same, nawet wtedy, gdy wysiłki decydentów idą w kierunku przeciwnym. Donald Tusk przed objęciem teki premiera zarzekał się, że w ciągu czteroletniej kadencji biurokracja zostanie znacznie ograniczona. Jednak ustawa zarządzająca zmniejszenie liczby urzędniczych stanowisk nie została przez prezydenta podpisana, a sam premier musiał się publicznie pokajać, że sprawa go przerosła i „nie dał rady”. Czemu premier „nie dał rady”? Zamiast ograniczenia biurokratycznej hydry w Polsce przybyło kilkadziesiąt tysięcy nowych urzędników państwowych i samorządowych. Co to za siła, której nie mogą „dać rady” nawet ludzie wyposażeni we władzę wykonawczą? To tylko jeden z dowodów na to, że to nie rządzący rządzą wydarzeniami, ale raczej wydarzenia rządzą nimi samymi. Jaki jest tego mechanizm? Gdybyśmy potrafili odpowiedzieć na pytanie, być może, rezultaty ich wysiłków byłyby lepsze. Continue reading