Smoleńsk „est verbum Dei”

Smoleńsk traumą! Smoleńsk dramatem narodowym! Smoleńsk strzałem w tył głowy! MAK – to wielogłowy potwór! Wypadek istotnie straszny, ale odczuwany w sposób typowy dla Polaków, nakazujący zachowywać się tak, by podobało się innym. Nie ważne jak ma się sama sprawa, ważne jak my wobec niej wyglądamy! Myśli własne i prawdziwe opinie chowamy tylko dla siebie i rychło o nich zapominamy. Media podobnie, dopiero po miesiącach udawanego przejęcia ujawniają głos rozsądku. A to, że nie powinni się kłócić; że źle, że były naciski; że rosyjscy kontrolerzy lotów też winni, ale może jednak mniej, bo przecież tylko nie zapobiegli. Tak, jakby mogli przewidzieć, że przyleci do nich autobus dowodzony przez wesołków, którzy nie zamierzają zatrzymywać się na żadnym przystanku!
Z polskiej perspektywy świata nie jest dobrze widoczny, zasłaniany przez te łany zboża otoczone tysiącami M3. Gdy się ostrożnie wychylimy wyżej, to i dostrzeżemy zagranicę: Wilno, Mińsk, Kijów, wreszcie, uff… Moskwę. Dalej, wiadomo, nie ma nic, tylko Ural jakiś. Ameryka daleko i zawiodła, bronić nie chce. Chiny gdzieś za górami, w Indiach gorąco, w Tunezji się tłuką, ale to tylko Afryka! Continue reading