ZAKLINACZE RZECZYWISTOŚCI, CZYLI JAK DŁUGO DZIAŁA TA MAGIA?

Michnik            Posiadanie własnych poglądów, to rzecz skomplikowana i wymagająca cywilnej odwagi. Ludzie, którym na sercu leży jedynie własna kariera, w konkurencyjnym środowisku walczącym o państwowe dotacje potrafią bez wstydu przyłączyć się do każdej opinii, jeśli tylko wymaga tego od nich tak zwana polityczna poprawność i perspektywa udziału w korzyściach. Jak zauważył jeden z prominentów tej grupy, „mieć rację, to nie kwestia „zwyczajnych”, obiektywnych faktów, lecz przekonania innych, że tę rację się posiada oraz dysponuje siłą, by rzeczywistość zepchnąć na niezauważalny margines”. Prawda staje się wtedy bardziej poddającym się manipulacji zjawiskiem społecznym, aniżeli faktyczną rzeczywistością. Jak długo można zagłębiać się w tego rodzaju magmę tworzonej na własny użytek fikcji? Continue reading

GDZIE SĄ CHŁOPCY Z TAMTYCH LAT? CZYLI GRÓB INTELIGENTA.

Dziennikarka Gazety Wyborczej zamartwia się kondycją polskiej inteligencji i swój komentarz do treści najświeższego numeru miesięcznika Libertè tytułuje: „Grób inteligenta”. Co się z nią (inteligencją) stało, że jest niewidoczna, inaczej niż to bywało w latach męstwa i oporu? Rozmieniła się na drobne? Szuka posad? Straciła poczucie misji? Nie jest już awangardą przemian? Nie tak dawno jeszcze, to ona przecież walczyła o upadek komunizmu, była matką demokracji, dała ludowi Gazetę, a narodowi przywróciła imię. Teraz, osłabła i niepewna dziejowej roli zaszyła się na zapleczu wydarzeń oddając palmę pierwszeństwa ludziom znikąd. Pełno ich wszędzie…
Dziennikarka Gazety podpiera się w swym smutku nad upadającą warstwą społeczną opinią prof. Jana Hartmana, który na inteligencji nie zostawia suchej nitki: „Resztki swego wpływu i autorytetu inteligencja poświęciła dla obrony reform Balcerowicza. (…) Szacunek dla mądrości i kultury musiał ustąpić przed emocjami gminu”. Wyjaśnijmy, że gmin – to cel działań, ale i przekleństwo inteligenckiego poświęcenia. Pozostawała zawsze w gotowości do poświęcenia (dla idei, ludu?), lecz teraz „po dziwnym, inteligenckim intermezzo wracają stosunki w polityce zwyczajne”. Komu nieść ten kaganiec oświaty, skoro gmin zamierza radzić sobie sam? Autorka komentarza, by wytłumaczyć dziejową klęskę polskiego inteligenta powołuje się na Wojciecha Balucha z Jagiellońskiego Uniwersytetu: „Niedługo bowiem, za sprawą rewolucji informatycznej, intelektualistą będzie mógł być każdy, czyli nikt”. Straszne! Naprawdę każdy? Wreszcie wiemy o co chodzi. Prawdziwy inteligent jest zupełnie inny, niż każdy. Jest ze swej natury intelektualistą. Jak do swego intelektualizmu dochodzi? Continue reading