KIM BYŁBY DZISIAJ VIDKUN QUISLING? CZYLI, „SIADAJ KURDUPLU!”

platonVidkun Quisling wszedł do historii jako człowiek dotknięty infamią,. Jednak żadnemu polskiemu politykowi, zbliżonemu charakterem i marzeniami do czarnego bohatera Norwegii, nie udało się w jego stylu zawładnąć niczyją wyobraźnią. Jedyny dzisiaj do tej roli kandydat doczekał się tylko niezbyt eleganckiego komentarza: „siadaj kurduplu!”. Z całą pewnością nie pasuje to do oblicza i godności męża stanu. Żądni władzy politycy nigdy przecież nie myślą o sobie w ten sposób, czyli ani w obraźliwej kategorii „kurdupla”, ani też, rzecz jasna, nie oczekują pogardy. Wyobraźnia potrzymuje ich obraz bliżej wizerunku zbawców Ojczyzny, pewnych tego, że przez jej lud są nieprzytomnie kochani, a jeśli kochani nie są, świadczy to tylko o tego ludu głupocie. Vidkun Quisling, w czasach II wojny światowej dwukrotny premier norweskiego rządu, nigdy nie uznał się za zdrajcę, lecz za najwyższej próby patriotę. W dniu aresztowania wykrzyknął nawet: „wiem, że norweski naród skazał mnie na śmierć (…) ale pozwólmy wydać werdykt historii. Wierzcie mi, za dziesięć lat będę uznany za drugiego Świętego Olafa!”. Rozstrzelano go w październiku 1945 roku, ale zarówno w dziesięć, jak i pięćdziesiąt lat później, jego nazwiska wcale nie kojarzono ze Świętym Olafem, lecz z działalnością obłożoną pogardą. Prawdziwym źródłem jego dążenia do władzy nie był bowiem żaden zbożny cel, lecz tylko realizacja własnych, bardzo egotystycznych, żeby nie rzecz „narcyzowych” ambicji. W tym akurat nie okazał się w żadnej mierze wyjątkiem. Continue reading

ECHO CZASÓW SASKICH, CZYLI CZY POWSTANIE RZĄD KACZYŃSKI-PALIKOT-MILLER?

To, co wydarzyło się w Sejmie po wniosku premiera o wotum zaufania dowodzi, że rakiem anarchii i niemożności bycia alternatywą dla wyborców nie jest dotknięta cała klasa polityczna, lecz tylko jej część i to w postaci niemożności działania. Podobnie było w XVIII stuleciu za czasów saskich. To zjawisko zadziwiające i powodujące, że Polska staje się swoistym fenomenem trwałości rządów z tego powodu, że ustaliły się dość nietypowe przyczyny, dla których władza nie może przejść w ręce opozycji w procesie gładkich, demokratycznych przemian. Inna sprawa, że polityczna struktura jej parlamentu jest unikalna w skali światowej. Oto koalicja dwóch partii, rządzi krajem od siedmiu lat, mając tylko niewielką przewagę nad pozostałymi, ale te pozostałe są trwale niewybieralne w tym znaczeniu, że żadna nie ma perspektywy zdobycia liczby mandatów, dających jej zdolność do sprawowania władzy, ani nawet do wejścia w skład większościowej koalicji. Podstawa tej niewybieralności jest w przypadku każdej z nich na tyle inna i wzajemnie sprzeczna, że nie jest możliwa między nimi nawet i taktyczna koalicja w sytuacji, gdyby jakimś sposobem partie rządzące tę większość utraciły. Taki rodzaj anarchii, to jednak w porównaniu z epoką saską znaczny postęp w tym znaczeniu, że paraliżuje tylko część państwa, a nie jak w XVIII wieku – całość. Continue reading