JAK ZASTĄPIĆ SIEKIERKĘ AGRESJI KIJKIEM POROZUMIENIA?

Marzenie Kaczyńskiego
jest jedno. Żeby wszystko
zostało podporządkowane
jego wizji. Za wszelką cenę
i bez wyjątku.

(A. Lepper w 2007 roku)

Staropolskie dywagacje o stryjku, co “zamieniał siekierki na kijek” miały ilustrować częste zjawisko reform, które są udawane, pozorne i markują tylko ich świadome nieczynienie. Idzie o to by społeczeństwo uspokoić, ale nie zaszkodzić elitom, czyli sobie – rządzącym. To błędne koło, które na koniec prowadzi do rewolty. Elity bowiem nie są w stanie wciąż akumulować bogactwa kosztem społecznych dołów, a te ostatnie nie zamierzają wciąż godzić się na taki proceder. To bodaj najlepiej rozpoznany mechanizm każdej rewolty . Continue reading

NO I SIĘ STAŁO! CZYLI, CO WŁAŚCIWIE SIĘ STAŁO?

Co sie staloNa prośbę o komentarz w sprawie wygranej Prawa i Sprawiedliwości w parlamentarnych wyborach, naczelny redaktor największej polskiej gazety codziennej – Adam Michnik, nie ukrywał lekceważenia dla politycznej niedojrzałości wyborców. „Nasze społeczeństwo – stwierdził – strzeliło sobie w stopę”. Co było przyczyną obcesowości sformułowania o współobywatelach ze strony człowieka, który jest często uznawany za przedstawiciela intelektualnych „wyższych sfer”? Zapewne to, że stało się coś, co stać się nie tylko nie miało, ale i według niego nie miało prawa się zdarzyć. Rok temu, kiedy Donald Tusk wyjeżdżał do Brukseli, z lekkością godną lepszej sprawy pozostawił po sobie Ewę Kopacz, dotyczasowego marszałka Sejmu. Miała opinię osoby spokojnej, dobrze pełniącej swoją funkcję, w sposób na tyle pozbawiony agresywności, że nie zagrażający ani pozycji Prezydenta Komorowskiego, ani ewentualności powrotu Tuska na to stanowisko. Prawo i Sprawiedliwość nie było traktowane jako zagrożenie, bo też i uznawano je za partię „obciachu” ze swej istoty niezdolnej do wygrania wyborów powszechnych. Ludzie Platformy mieli w ręku wszystko: Sejm, Senat, Prezydenta i eksponowane stanowisko w Brukseli. Pełny triumf. Rok później nie posiadali już nic, tracąc na rzecz „partii niewybieralnej” zarówno Sejm, Senat jak i Prezydenta, a w trakcie kampanii wykazywali tak wielką niewiarę we własne zwycięstwo, że rozbroili nawet własny elektorat. Pokazali też wzorcowy brak woli walki i niezdolność do wyborczego partnerstwa wobec tego samego PiS-u, który wcześniej był przedmiotem lekceważenia. Co się takiego stało? Continue reading