CZY„EUROPA CENTRALNA”, LEŻY W JEJ CENTRUM? CZYLI O ZWODNICZOŚCI OKREŚLEŃ

Jaka jest istota naszej „środkowoeuropejskości”?
Grossgliederung_Europas[1]
06-03[1]

            Z punktu widzenia tytułowego pytania istotne jest to, że obszar, który na dzisiejszych mapach jest częścią Europy środkowej i wschodniej ciągnie się daleko za Ural – aż po Sachalin i Kamczatkę. Jest przy tym podzielony na części podlegające wpływom zachodnioeuropejskim, albo rosyjskim. Niektórzy politolodzy byli nawet przekonanie, że powstanie jednolitej przestrzeni gospodarczej i kulturowej, rozciągającej się od Portugalii po Pacyfik to tylko kwestia czasu. Rzecz jednak w specyfice narodzin wielkich kultur. W okresie najważniejszym dla ich krzepnięcia (XIII w. n.e.), na obszarze środkowej części Europy nie istniało jeszcze nic godnego uwagi. Pytanie więc o to, której z sąsiednich wielkich kultur jest echem, nie jest bezzasadne, skoro nie istnieją znamiona jej oryginalności. Częścią tego obszaru dzielącą z nim skomplikowane zakręty wydarzeń, był również ten fragment Europy, który znalazł się pomiędzy wschodnią granicą Zachodu, czyli Niemcami a zachodnimi rubieżami Rosji. Wielu badaczy nie uznaje tej ostatniej za część europejskiej tradycji, lecz za spadek po imperium mongolskim. Natomiast do regionu znajdującego się pomiędzy Rosją a zachodnią Europą przylgnęło kiedyś niemieckie określenie „Mitteleuropa”, kładące nacisk na pośredniość i „środkowość” jej przestrzeni oraz kulturową niesamodzielność, a także brak wyrazistej tożsamości. Continue reading

„GREXIT” STRZELA, PAN BÓG KULE NOSI, CZYLI WESOŁY EUROBUS

Strefa Euro

„We must build a kind of United States of Europe. In this way only, will hundreds of millions of toilers be able to regain the simple joys and hopes which make life worth living”.

Winston Churchil

Stałym elementem naszych rozważań jest przekonanie, że to nie sami tylko ludzie rządzą swoim społecznym otoczeniem, lecz również i ono wystawia im co jakiś czas rachunek. Najlepszym sposobem na spełnione życie jest starać się to zrozumieć, nie zaś świat po swojemu naprawiać czy ideologizować. Cytowane na początku w oryginalnej wersji życzenie Winstona Churchilla było jeszcze do niedawna uważane za niemal spełnione przez zintegrowany twór w postaci Uniii Europejskiej. Zadowolenie eurooptymistów było tak wielkie, że w unijnym prawie zaplanowano tylko jeden kierunek rozwoju wypadków – ku dalszej integracji, a odwrotny, czyli możliwość rozluźnienia więzów lub wyjścia z Unii albo też strefy jej wspólnego pieniądza nie tylko nie był brany pod uwagę, ale nie przewidziano nań żadnych procedur.  Continue reading

UNIJNY ENFANT TERRRIBLE, CZYLI UDAWANIE GREKA

Udawanie Greka            Najpewniejszym kryterium właściwej odpowiedzi na pytanie o to, czy kraj należy do cywilizacji zachodniej, czy też nie, jest poziom jego gospodarczego rozwoju. Jeśli jest to państwo dobrobytu wypracowanego rękami obywateli, a nie złożami ropy naftowej lub innym dobrodziejstwem nie wymagającym zorganizowanej wytwórczości, z całą pewnością jest też częścią szeroko pojętego Zachodu. Poza wszystkim, żeby być częścią Zachodu trzeba tego chcieć, nie zaś oczekiwać, że stanie się to z jakichś powodów samo. Polska, jak się wydaje, znajduje się już na dobrej drodze do uzyskania miana pełnoprawnego członka zachodniej części świata. Grecja przeciwnie, daje dowody na to, że w ramach zachodnich struktur znalazła się w gruncie rzeczy przypadkowo i na udział w tej przestrzeni na dłuższą metę nie zasługuje. Jej gospodarka znajduje się niemal ode dekady w stanie daleko posuniętego rozkładu, do którego jej rządy doprowadziły z własnej woli i bez udziału – co zdają się dzisiaj sugerować Grecy – obcego imperializmu zawłaszczającego ich dokonania. Wielosetmiliardowa pomoc ze strony europejskiej wspólnoty będzie zapewne zmarnowana, a nowych źródeł pomocy nie widać. Tymczasem, Rosji udającej chęć podania dłoni, na taką pomoc po prostu nie stać, bo też i sama boryka się z konsekwencjami własnej „trzecioświatowości”. A jednak, Grecy wybrali. Z zazdrości o dokonania innych i ze złości na brak dokonań własnych, za rząd wzięli sobie antyeuropejską skrajną lewicę, a za przyjaciela i zagraniczną podporę tę właśnie putinowską Rosję. Jan Rokita wyraził nawet całkiem racjonalne przekonanie, że nowa grecka koalicja rządowa może się okazać moskiewską agenturą działającą na rzecz rozkładu i osłabienia samej Unii. Continue reading

UDAWANIE GREKA

Media są pełne gromów rzucanych na Grecję i jej premiera. W nawale zarzutów ginie myśl prawdziwa najbardziej, a mianowicie piorunujące tempo zmiany układu sił gospodarczych w świecie. Autor najnowszej książki na ten temat: ”Why the West Rules for Now?” („Dlaczego Zachód nadal rządzi?”) – profesor Ian Morris twierdzi, że utrata światowego przywództwa Zachodu na rzecz Chin nastąpi po 2103 r. Z naukowej ostrożności dodaje jednak: „najpóźniej po 2103 r.”. Książka wyszła w 2010 r., to jest zaledwie rok temu, lecz podejrzewam, że Nikolas Sarkozy uściskałby jej autora z radości, gdyby mógł uwierzyć, że ma jeszcze tak wiele czasu. Francuski prezydent może mieć wrażenie, że oddech chińskiego pierwszeństwa czuje na własnym karku już teraz. Gdyby zabrakło mu politycznego wstydu zapewne wyciągnąłby do Pekinu rękę „po prośbie”. Czy Zachodowi grozi zatem rychły upadek pod wpływem potężniejącego chińskiego smoka? Dla Polski, to szczególnie bolesna perspektywa: zamiast stawać się wymarzonym Zachodem, musiałaby się odwrócić ku Wschodowi oraz nabrać atencji do żółtych barw i skośności oczu w miejsce czczenia zachodniej racjonalności i greckiego kanonu piękna. Continue reading

GDZIE RZYM, GDZIE KRYM? GDZIE GRECJA, GDZIE MAROKO?

Krym jest bliżej Rzymu, niż Maroko Grecji, jakim więc sposobem można budować paralelę między tymi określeniami i dostrzegać jakieś podobieństwo między Republiką Grecji – kolebką demokracji i od trzydziestu już lat członkiem Unii Europejskiej, a Królestwem Maroka – będącym częścią światowej wspólnoty muzułmanów od tysiąca czterystu lat? Okazuje się, że można, jeśli dostrzeże się pewną, łączącą je nić, która niezauważona pojawiła się właśnie jako medialna informacja.
Tajemnica tkwi w samym sposobie rozumienia słowa „demokracja”. Nawet dziecko wie, że słowo brzmi pięknie i że pochodzi ze starożytnej Grecji oraz oznacza „władzę ludu”. Cała Europa i jej pacholę w postaci cywilizacji Zachodu ma przyswojone pojęcie demokracji jako najwyższej świętości i niezbywalnego prawa ludzi. Wiara w uniwersalność demokracji rozumianej na kształt zachodniej zachwiała się jednak wraz z amerykańską przygodą z Irakiem i Afganistanem. W obydwu krajach zaprowadzono demokrację pod czujnym okiem amerykańskich ekspertów. W obydwu, szybko jednak eksperci od demokracji zostali zmuszeni do uznania, że „czarne jest białe”, a „białe jest czarne”. Iracki rząd w Bagdadzie, wybrany w „demokratycznych wyborach” sponsorowanych przez Amerykanów ma bowiem za nic prawa obywatelskie. Kazamaty dawnego satrapy obalonego w imię demokracji są nadal wypełnione politycznymi przeciwnikami. Continue reading