CZY„EUROPA CENTRALNA”, LEŻY W JEJ CENTRUM? CZYLI O ZWODNICZOŚCI OKREŚLEŃ

Jaka jest istota naszej „środkowoeuropejskości”?
Grossgliederung_Europas[1]
06-03[1]

            Z punktu widzenia tytułowego pytania istotne jest to, że obszar, który na dzisiejszych mapach jest częścią Europy środkowej i wschodniej ciągnie się daleko za Ural – aż po Sachalin i Kamczatkę. Jest przy tym podzielony na części podlegające wpływom zachodnioeuropejskim, albo rosyjskim. Niektórzy politolodzy byli nawet przekonanie, że powstanie jednolitej przestrzeni gospodarczej i kulturowej, rozciągającej się od Portugalii po Pacyfik to tylko kwestia czasu. Rzecz jednak w specyfice narodzin wielkich kultur. W okresie najważniejszym dla ich krzepnięcia (XIII w. n.e.), na obszarze środkowej części Europy nie istniało jeszcze nic godnego uwagi. Pytanie więc o to, której z sąsiednich wielkich kultur jest echem, nie jest bezzasadne, skoro nie istnieją znamiona jej oryginalności. Częścią tego obszaru dzielącą z nim skomplikowane zakręty wydarzeń, był również ten fragment Europy, który znalazł się pomiędzy wschodnią granicą Zachodu, czyli Niemcami a zachodnimi rubieżami Rosji. Wielu badaczy nie uznaje tej ostatniej za część europejskiej tradycji, lecz za spadek po imperium mongolskim. Natomiast do regionu znajdującego się pomiędzy Rosją a zachodnią Europą przylgnęło kiedyś niemieckie określenie „Mitteleuropa”, kładące nacisk na pośredniość i „środkowość” jej przestrzeni oraz kulturową niesamodzielność, a także brak wyrazistej tożsamości. Continue reading

CZY JESTEŚMY PANAMI PRZYSZŁOŚCI, CZY TYLKO HISTORIĄ WE WŁASNEJ HISTORII?

FukuyamaW chwili, gdy krążownik „Aurora” oddawał strzały wszczynające rosyjską rewolucję, załoga nie zdawała sobie sprawy, że oto rozpoczyna najkrwawszy okres społecznych przemian jaki miał miejsce w historii ludzkości. Z całą pewnością uczestnicy wydarzenia nie spodziewali się, że w rok później większości z nich nie będzie już na tym świecie i że zginą z rąk tych, których przedtem wynieśli do władzy. W Polsce również dzieją się rzeczy dziwne, ale nikt nie jest w stanie orzec, czy nowy obraz polityczny kraju, to tylko chwilowa fanaberia wyborców, czy też element szerszego procesu. Wiele do myślenia daje informacja, że w niedalekiej Austrii radykalnie antyeuropejski kandydat na prezydenta omal nie wygrał powszechnych wyborów. We Francji, do wyborczego zwycięstwa szykuje się flirtująca z Rosją i otwarcie antyeuropejska Marie Le Pen, a brytyjskie członkostwo w Unii wisi na włosku. Nasuwa się pytanie rodem z klasyka: „co się dzieje w państwie duńskim?”. Czy to tylko publiczne przeżywanie wewnętrznych rozterek, czy też początek jakiegoś poważniejszego procesu? Jeśli dodać informacje nadchodzące z USA, że oto Donald Trump zdobywa w sondażach przewagę nad Hillary Clinton, to warto zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie, czy nie jesteśmy przypadkiem świadkami kresu panowania dotychczasowego modelu światowego establishmentu. To establishment wielkiego kapitału i medialnego monopolu osadzonego w trwałej ospałości wyborców. Jest w tym wszystkim pewne doświadczenie, które największym aktorom wydarzeń wydaje się być niemożliwe do zaakceptowania. Otóż twarda reguła powiada, że początek wszystkich wielkich wydarzeń jest zwykle zwodniczy, ponieważ w wyobraźni uczestników wydaje się zgodny z ich wolą, jako że oczekiwanie finału współistnieje z przekonaniem o realizacji własnych interesów. Rzecz w tym, że sprawcy nie tylko nie panują nad wywołanymi przez siebie wydarzeniami, lecz na końcu procesu wszystko okazuje się być inne, niż z początku zamierzano, a finał tego, co z taką emocją rozpoczęto potrafi przekształcić się w tych zamiarów odwrotność. Więcej, inicjatywę przejmują nowi uczestnicy i to wcale nie ci, którzy uznawali się za sprawców wydarzeń. Dla Polski oznacza to ni mniej ni więcej tylko to, że dzisiejsi przywódcy polityczni i główni aktorzy za kilka lat spotkają się zapewne z zapomnieniem i nikomu nie będzie nawet chciało się pamiętać tego, o co im właściwie chodziło, a następstwa ich aktywności będą odmienne od ich zamiarów i przekonań. W jednym z zeszłorocznych tekstów nazwaliśmy tę dziejową zasadę Regułą odwróconego optimum. Takie sformułowanie może brzmieć uczenie, ale skrywa pewną dramatyczną myśl o istnieniu głęboko rewolucyjnego tła wielkich przemian. Dlaczego ludzie takich przemian się obawiają? Odpowiedź na pytanie sprowadza się do rozszyfrowania eufemizmu jakim jest słowo „rewolucja”. Większość z nas się związanych z nią wydarzeń obawia, bo historia straszy hekatombą ofiar, dla wielu jednak pachnie przygodą, w której siebie samych widzą jako uczestników, bohaterów i przywódców, którzy na zmianach skorzystają. Staje się to też przyczyną tego, by nie fascynowali się podpowiedziami nauki i jej spostrzeżeniami skoro nie obiecuje ona – inaczej niż czynią to polityczni przywódcy – przysłowiowych gruszek na wierzbie, nie będąc zresztą i sama pewna scenariusza wydarzeń. Za pojęciem rewolucji kryją się nie tylko nowi ludzie i nowe kariery, ale przede wszystkim rzecz dla niezadowolonych niezwykle ponętna, czyli redystrybucja własności i jej ponowne ukształtowanie. To prawdziwa treść rewolucyjnych przemian, całkiem egoistyczna, przyziemna i bardzo odległa od formalnie głoszonej ideologii. Continue reading

„NIECH NA CAŁYM ŚWIECIE WOJNA”, CZYLI ZACHÓD UDERZA PIĘŚCIĄ W STÓŁ

Rosja wywołała międzynarodowy szok bezceremonialnym postępowaniem w sprawie przyłączenia Krymu i krwawymi awanturami w Doniecku, Odessie i Ługańsku. Jest nam jednak trudno oceniać ją z europejskiego punktu widzenia, nie tylko z tej przyczyny, że krajem europejskim nigdy nie była, ale przede wszystkim dlatego, że nie trzymają się jej żadne kategorie racjonalności, uznawane przez Zachód za obowiązujące i zgodne z istotą ‘ratio’, czyli ludzkiego rozumu powszechnie uważanego za przynależny ludziom z samej istoty ich człowieczeństwa. To założenie nigdy nie obowiązywało na terenie imperialnej Rosji, jakkolwiek by ją definiować. Michaił Sperański, jeden z najbliższych doradców cara Aleksandra, panującego w I połowie XIX wieku, kąśliwie zauważył, że w „żadnym kraju słowa polityków nie stoją w takiej sprzeczności z rzeczywistością jak w Rosji”. Madame de Staȅl, żyjąca w tym samym okresie powieściopisarka i publicystka francuska, użyła jeszcze mocniejszych słów zauważając, że „rządy w Rosji, to samowładztwo ograniczane uduszeniem”. Jedno i drugie określenie zwraca uwagę na niezmienne cechy rosyjskiego życia politycznego. Nie miało ono nigdy wiele wspólnego z odzwierciedlaniem otaczającego ją realnego świata, a jego aktorzy wykazywali niezmienną tendencję do dożywotniego sprawowania władzy. To, co się zmieniło, to tylko techniczna strona zjawiska. Continue reading

ZŁAPAŁ POLAK TATARZYNA, CZYLI OKRAKIEM NA BARYKADZIE

Stały czytelnik blogu i wytrwały komentator zauważył, że w rozważaniach w zagadkowy sposób pomijam przynależność cywilizacyjną Polski oraz samą treść jej polskości, koncentrując się raczej na sprawach międzynarodowych. To prawda, ale ma to również swoje przyczyny. Pierwsza, to ostrożność wynikająca z doświadczenia, że to dla polskich czytelników temat na tyle wrażliwy, że wielu z nas traci zdolność chłodnej analizy faktów i wpada w stan gwałtownej emocji. Najtrudniej jest przecież – jak powiada Ewangelia – być prorokiem we własnym kraju. Druga ma podłoże merytoryczne, chociaż związana jest z pierwszą. Historia Polski – w porównaniu z najstarszymi kulturami świata jest stosunkowo krótka, szczególnie ta jej część, kiedy kształtowało się wszystko, co decyduje o pojawieniu się w miarę jednorodnego społeczeństwa podzielającego wspólne wartości kulturowe. Najbardziej ogólnie nazywa się to świadomością narodową. Społeczeństwa wyrośnięte z tradycji starożytnej Grecji i Rzymu mają tę świadomość starszą, dojrzalszą i bardziej autonomiczną, aniżeli pozostałe narody Europy, a ten fakt rzutuje na wiele elementów ich poglądu na siebie i resztę świata. Francuzi, na przykład, jako potomkowie Galów uważają się za równych Chińczykom nie tylko z tego powodu, że początki ich ojczyzny sięgać mają czasów Asterixa i Kleopatry, lecz również i dlatego, że – jak sądzą – dorównują mieszkańcom Państwa Środka pod względem ciągłości kulturowego wyrafinowania. Kuchnia francuska jest w ich opinii równie doskonała, jak chińska.
Continue reading