LIBIA, LIBIA, LIBIAAA! DEMOKRACJA CZY ARABESKA?

Od dzisiaj świat ma nową ulubienicę. To Libia po upadku Kadafiego. Pomimo szybkiego i dość nieoczekiwanego sukcesu powstańców, oceny co do przyszłości są nieco ostrożniejsze, niż formułowane jeszcze nie tak dawno dla Egiptu, Tunezji, czy też chwiejnego oczekiwania wobec stale gotującej się Syrii. Obserwatorzy zastanawiają się nad szansami wprowadzenia w regionie demokratycznego sposobu rządzenia oraz nad samym tempem jego powstawania. W przeciwieństwie do wielu komentatorów – arabistów i znawców regionu – nie czuję przy tej okazji ani szczególnej radości, ani podstaw do nadmiernego optymizmu. Zajmuję się sprawami islamu trochę mimochodem – jako były archeolog, troszkę (również były) orientalista i zawodowy ekonomista, ale także naukowiec analizujący współczesne stosunki międzynarodowe, a nie jako uczony w języku, kulturze i muzułmańskich obyczajach. Prawdziwi orientaliści, arabiści i byli ambasadorzy czują się w tego rodzaju komentarzu jak ryby w wodzie, ale mam wrażenie, że świat cały, to jednak lepszy punkt obserwacyjny, niż jego mały kawałek. W okresie nazywanym globalizacją, analiza miejscowa, wyrywkowa i regionalna nie może być owocna. W dzisiejszym świecie nie ma miejsca na wydarzenia lokalne. Wszystkie łączą się ze wszystkimi. Zachodni komentatorzy, w oczekiwaniu na potok wydarzeń w Libii, przybliżających ją do demokracji typu zachodniego, popełniają ten sam błąd, jaki popełnili (to już fakt dokonany) w ocenie źródeł kryzysu, którym sami jesteśmy rzekomo niespodzianie dotknięci. To błąd eurocentrycznego widzenia świata i eurocentrycznego sposobu o nim myślenia. Starałem się zilustrować jego istotę w poprzednim blogu, zadając pytanie: „gdzie dokładnie jest ten kryzys”? Continue reading

CZY ŚWIAT JEST GOTÓW DO ZROZUMIENIA CZYM W SWEJ ISTOCIE JEST ISLAM?

Sytuacja międzynarodowa narzuca tematy, które nie sposób pozostawić bez komentarza. Od wielu tygodni wiążą się z przestrzenią islamu, jako że z punktu widzenia cywilizacyjnych następstw dla dzisiaj żyjących mieszkańców globu – tam dzieje się najwięcej. Rozpocząłem właśnie lekturę książki wydanej przez katolicką oficynę – Instytut Wydawniczy PAX. Otrzymałem ją z okazji doręczenia temu wydawnictwu tekstu mojej własnej, opowiadającej o świecie islamu i zatytułowanej „Egzekutor”. To rzecz o współczesnym egipskim terroryście, który pod wpływem miłości do chrześcijańskiej dziewczyny oraz mądrości papieży – koptyjskiego i rzymskiego – nabiera wątpliwości co do słuszności własnego wyznania wiary. Zabrałem się więc do czytania podarowanej mi książki Sayyeda Hosseina Nasra – „Istota islamu” ze zdwojonym zainteresowaniem. Sądząc z nazwiska autora i tytułu dzieła znalazłem się blisko samego źródła zrozumienia tego, czym w istocie rzeczy jest islam…
Lektura książki wprowadziła mnie jednak w stan konfuzji, bowiem w świetle peanu, jaki autor wystawia islamowi jako najlepszej, najbardziej cywilizowanej i najrozumniejszej z religii współczesnego świata, zwątpiłem w szanse publikacji mojej własnej książki we własnym kraju w wydawnictwie – aczkolwiek katolickim – to jednak spoglądającym jakby z pewną dozą zazdrości na społeczną pozycję muzułmańskich „braci w wierze”. Napisałem ją bowiem wiedziony europejską tradycją chrześcijańskiego przekonania o dokonanym już pojednaniu – jak się wydawało ostatecznym – z racjonalizmem zaszczepionym nam przez Oświecenie. Czy ta myśl przejdzie jednak wewnętrzną cenzurę wydawniczą? Zaczynam w to wątpić… Continue reading

ARABSKIE „PRZEBUDZENIE”, CZYLI O TYM JAK DŻINN WYCHYLIŁ SIĘ Z BUTELKI.

„Do Europy dociera arabskie przebudzenie” – donosi wczorajszy Financial Times i deklaruje w podtytule, że oznacza to, iż „liderzy Unii dostaną drugą szansę, by odpowiednio zareagować na rewolucje w Afryce Północnej”. Gazeta ma jednak kłopot ze sformułowaniem tezy, w jaki mianowicie sposób ci liderzy mają na ten fenomen reagować. Najwyraźniej redakcja nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za wróżenie z fusów i nie zniża się do próby przewidzenia jak te wypadki mogą potoczyć się dalej. Kłopot jest tym większy, że libijscy powstańcy, okrzyknięci „przeciwnikami dyktatora” ( w domyśle i niesłusznie – „demokratycznymi”), znaleźli się w rejteradzie i dzisiaj kontrolują już tylko Cyrenajkę, stojąc w obliczu możliwości ostatecznej kontrofensywy familii Kaddafich. „Na piątkowym szczycie” – czytamy w gazecie – „unijni liderzy dostaną drugą szansę. Będą dyskutowali nad propozycjami partnerstwa dla demokracji i prosperity z południowym basenem Morza Śródziemnego”. Rzecz jednak w tym, że Europa nie ma w południowej części basenu Morza Śródziemnego ani jednego prawdziwego partnera do debaty o przyszłości jego prosperity, na której zresztą wydaje się bardziej zależeć Europie, niż samym mieszkańcom tej części akwenu. Jej elity miotają się pomiędzy próbami podtrzymania dyktatorskich, ale niereligijnych reżimów, a poszukiwaniem w arabskich rewoltach jakichś zwiastunów demokracji i bezpodstawnym marzeniem o rychłej europeizacji Bliskiego Wschodu. Continue reading

ARABOWIE, KADAFI, BLISKI WSCHÓD

Przekazano mi niedawno, że pewien wysokiej rangi izraelski wojskowy miał zauważyć, że obraz Arabów, jaki powstaje na moim blogu w związku z burzliwymi wydarzeniami w Afryce Północnej sugeruje ich wrodzoną łagodność. A przecież „Arabowie wcale tacy łagodni nie są”. To ciekawa konstatacja, jako że w rozważaniach o współczesnym świecie w ogóle nie zajmuje mnie kwestia charakteru narodowego społeczeństw w przekonaniu, że to idea zupełnie mityczna. Społeczeństwa nie są niewolnikami swoich „charakterów”, ale wytworem okoliczności historyczno-geograficznych a także własnych interakcji z ludami sąsiadującymi. Przykładem niech będzie udowodnione w historii ostatnich kilkuset lat zawsze wojownicze nastawienie Birmańczyków w przeciwieństwie do kupieckiej i pokojowej wizji świata ze strony sąsiadujących z nimi w południowo-wschodniej Azji Tajów, chociaż obie nacje są od dawien dawna buddyjskie. Wspólnie wyznają najłagodniejszą i najbardziej pokojową religię świata.Wcale więc nie twierdzę, że Arabowie są łagodni, ale zamiast oceniania ich „charakteru” przypisuję im zupełnie inne cechy prowadzące wprost do biedy i zagubienia we współczesnym świecie a wynikające z ich – do pewnego stopnia unikatowego – doświadczenia historyczno-geograficznego. Continue reading