CO TO TAKIEGO „POLSKOŚĆ”? CZY TO MOŻE SPADEK PO ZAŚCIANKU?

Co wazniejsze            Tytułowe pytanie nie pojawia się w historii Polski po raz pierwszy. To autentyczna i wcale nie wydumana odsłona problemu zwanego polskością, związana z poszukiwaniem przez mieszkańców kraju własnej tożsamości. Najtrafniej skomentował to kiedyś Sławomir Mrożek powiadając, że „Polska to kraj położony na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu”. W czasach PRL-u krążył dowcip o dwóch ekspresach relacji Paryż-Moskwa zmierzających w przeciwnym kierunku. Zatrzymały się w Warszawie, a pasażerowie obydwu z nich byli przekonani, że są już na miejscu. Ci, z Paryża sądzili, że to Moskwa, a ci z Moskwy, że dotarli do Paryża. Trafne, precyzyjne i dowicipne, wskazujące również na istotę polskiego dramatu, który sprowadza się do braku wyrazistej tożsamości, tworząc przy tym pokusę, żeby kraj – w zależności od okoliczności – raz uważać za wzorzec „zachodniości” , aby innym razem wskazywać na równie głębokie cechy orientalne. Problem żartobliwie ilustruje popularne porzekadło z czasów Pierwszej Rzeczypospolitej, że oto „złapał Polak Tatarzyna, lecz Tatarzyn za łeb trzyma”. Inaczej mówiąc, Polska jest w swej tożsamości wschodnia i zachodnia jednocześnie. Dla optymistów ilustrować może to walor wielokulturowości, dla pesymistów – przekonanie, że nie jest ani jednym, ani drugim, będąc tylko bezpłodną hybrydą. Rzecz nie jest czysto teoretyczna, lecz twardo ilustrowana dziejącą się polityką. Continue reading

PRZYSZŁOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ, TYLKO CZY NAD NIĄ ZAPANUJEMY?

Przyslosc Polski           Jak opowiada pewien żart, przychodzi oto para nowożeńców do rabbiego z pytaniem, czy na przyjęciu weselnym będzie mogła zatańczyć. „Ależ skąd, to ciężki grzech!” – słyszą w odpowiedzi. „A czy po zaślubinach będziemy mogli odbyć stosunek? „W jakiej pozycji?” – pyta rabbi – „Na leżąco, po Bożemu! – Nie ma przeszkód! „A od tyłu? – Też nie ma żadnych przeszkód! – A na stojąco? – Absolutnie niedozwolone, to doprowadzi do tańca!”. Logika żydowskiego dowcipu jest nieśmiertelna i kładzie nacisk na ludzką skłonność do poddawania się dogmatom nie tylko ograniczającym inowacyjność, ale również i wpływającą na samą istotę człowieczeństwa, czyli poczucie wolności decydowania o sobie. Tyle, że wolność jednostki jest dla dogmatyków zagrożeniem, nie zaś dobrem pożądanym. Wolność zawsze oznacza zmianę, a ludzie uznający dogmaty uważają zmiany za największego wroga. Continue reading

POST SCRIPTUM DO „ZŁAPAŁ POLAK TATARZYNA”

Mój stały czytelnik i komentator po zapoznaniu się z poprzednim tekstem popadł w zmartwienie, że będąc Polakiem z ojca zrodzonego na Syberii i z dziadków pochodzących z rozbiorowej Polski nie jest już pewien swojej prawdziwej tożsamości, tymbardziej, że czuje się raczej człowiekiem Zachodu niż Wschodu. Hmmm… Postanowiłem go zapewnić, że sytuacja nie jest aż tak prosta i da się rzecz jakoś zinterpretować. Najpierw jednak, musieliśmy ustalić region pochodzenia rodziny dziadków, którzy wspominali miasto w pobliżu dużej rzeki. Z początku wydawało się, że idzie o Bracław nad rzeką Boh. To „od zawsze” Ukraina, stolica niegdysiejszego województwa bracławskiego, zwanego wtedy dalszym Podolem. Miasto leżało na terenie dóbr królewskich i zarządzane było nie, jak na miasto przystało, przez miejską radę, lecz przez starostę grodzkiego. Urząd starosty wprowadzono jeszcze za rządów Wacława II Czeskiego, czyli w XIV wieku i stanowisko to, jako królewskiego urzędnika utrzymało się aż do rozbiorów. Było o tyle dla monarchy wygodne, że nie musiał pytać miejskiej rady o zgodę na cokolwiek. Starosta miał wiele władzy: nadzorował administrację skarbową pobierającą podatki, policję i sądy, przewodniczył sądowi grodzkiemu oraz miał „prawo miecza”, tzn. egzekwowania wyroków sądowych zapadłych na terenie powiatu. Miał więc w swych rękach całą władzę finansową, sądową, policyjną i wykonawczą. Taka sytuacja panowała w I Rzeczypospolitej we wszystkich miastach królewskich, w miastach prywatnych sposób zarządzania uzależniony był od woli właściciela, ale ci jeszcze mniej palili się do przestrzegania zasad – zwyczajnej na zachodzie Europy – samorządności miejskiej. Zasady zarządzania wybudowanym przez siebie wzorcowym miastem Zamość, ustalił jego fundator i właściciel – sam Jan Zamoyski.
Continue reading

ELDORADO RYTUALNEGO SEKSU

Powietrze jeszcze nie ostygło od gorącości sejmowej debaty w sprawie zakazu komercyjnego uboju rytualnego i żalów religijnych mniejszości, co do braku poszanowania dla głębi i subtelności ich religii oraz starożytności tradycji, a już mamy jej światowe echo. Nie ma, co prawda, żadnych danych, jeśli idzie o liczbę osób nie mogących w Polsce rozkoszować się aktem rytualnego uboju, ale zdążył się w sprawie wypowiedzieć zarówno izraelski MSZ, jak i Europejska Rada Rabinów. Obie instytucje są nie tylko oburzone polską nietolerancją i obskurantyzmem, ale grożą odwetem i nawołują do interwencji nawet same Stany Zjednoczone.
Continue reading