PIOTR NIKOŁAJEWICZ DURNOWO, CZYLI RZĄDY KLASY NA WPÓŁ TYLKO ŚREDNIEJ

Duren          Media obiegła oto informacja, że Paweł Kukiz miał na koniec rozmowy w Telewizji Republika określić prowadzącą program damę mianem „PiS-owskiej k…y”. Nie będąc świadkiem wydarzenia, ani jego kontekstu, nie możemy się do tego odnieść merytorycznie, ale nasuwa się przy okazji inna uwaga. Oto oczekiwania społeczne co do tego, jak powinien się prezentować kandydat na polityka w okresie wyborczym są inne od tych, kiedy już nim zostanie. Więcej, są ze sobą w sprzeczności. Rzecz przypomina kwadraturę koła: kandydat na posła, żeby się podobać rozmaitej kategorii wyborcom nie może w trakcie kampanii wykazywać cech męża stanu, ponieważ jego rolą jest podobać się wszystkim – zarówno tym z tej, jak i tamtym z tamtej strony. Wymagania wyborców stają się przy tym czymś w rodzaju ludowej estetyki oraz oczekiwaniem, że będzie na siebie zwracał uwagę w sposób, który nie zabierze im zbyt dużo czasu, ani też nie zmusi do nadmiernego wysiłku. Natomiast oczekiwania wobec kogoś, kto tym politykiem już formalnie został, są bezlitosne i zakładają, że wielkoduszność, ofiarność wobec bliźnich, inteligencja, sprawność organizacyjna i gotowość do poświęceń są jego oczywistym obowiązkiem tylko z tej przyczyny, że stał się na przykład członkiem parlamentu. Jest pewne, że jednego z drugim pogodzić się nie da, a polityk miernych lotów, który powagę tylko markuje i tak jest śmieszny. Kiedy jest więc już na to za późno – elektorat, który dokonał wyboru, teraz byłego kandydata lekceważy, chociaż to nie tylko niesprawiedliwe, ale i niepraktyczne, bo przecież mechanizm zastępstwa nie istnieje. Inaczej mówiąc, elektorat ze swej natury jest krańcowo wymagający, lecz nie czuje się za te wymagania ani odpowiedzialny, ani też niczemu winien, ani nawet zobowiązany do elementarnej lojalności. Continue reading

POLITYCZNY FRAUCYMER,  CZYLI „BIAŁY KOGUT NA TLE NERWOWYM”

GodloStanisław Tym zauważył, że po wystąpieniu senatora Koguta w obronie życia poczętego i jego tyradzie przeciwko zapłodnieniu in vitro, spodziewać się można wniosku o zmianę narodowego godła z Orła Białego na tle królewskiej purpury na „białego koguta na tle nerwowym”. Prawda, że wiara w intelektualne kwalifikacje senatora nie jest przymusowa, ale gwałtowność emocji jego niedawnej tyrady można uznać za swoiste znamię czasu. Nadchodzi Polska, w której społeczno-polityczny prym wieść będą raczej koguty niż orły. Więcej, sądząc po aktywności pretendentek do władzy, barwa kogucia może być zastąpiona kurzą bielą i to wcale nie z powodu zwykłej kury domowej, lecz ptaka o niemałym poziomie bojowości. Jak czkawka odbija nam się echo sławionych kiedyś wielkich przewrotów społecznych symbolizowanych pieśnią rewolucjonistów, że są oto w stanie zapanować nad przyszłością ludzkości, uczynić ją lepszą i bardziej godną człowieczeństwa pod warunkiem, że otrzymają dożywotni monopol na władzę. Potem, my im już nie będziemy potrzebni do niczego, poza pomocą w recytacji wzniosłych wersetów. Czy ci bojowcy będą przychodzili do nas z lewa, czy z prawa, to jest już bez znaczenia. Większość apanaży związanych z posiadaniem władzy i tak przejdzie w ich ręce i znajdzie się poza kontrolą reszty społeczeństwa. Przypomnijny więc słowa pieśni wysławiającej kiedyś taki stan rzeczy:

Wyklęty, powstań ludu ziemi, powstańcie, których dręczy głód,
Myśl nowa blaski promiennymi, powiedzie nas na bój, na trud!
Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, przed ciosem niechaj tyran drży!
Ruszymy z posad bryłę świata, dziś niczym, jutro wszystkim my!

  Continue reading

POLSCE – SŁUŻYĆ, EUROPĘ – TWORZYĆ, ŚWIAT – ROZUMIEĆ! CZEMU WIĘC PRZYWÓDZTWO JEST PUSTYM SŁOWEM?

Symbolika PrzywodstwaObecna fala ataków na bezbronnych turystów pragnących tylko wygrzewać się na afrykańskich plażach, dowodzi tylko tego. że – mimo postępów nauki – tak mało wiemy o świecie, w którym przyszło nam żyć. Skonfrontowana z bezradnością włoskiego rządu nie potrafiącego poradzić sobie z gwałtowną falą uchodźców z krajów muzułmańskich, jest nie tylko świadectwem bezradności Zachodu wobec gwałtowności zjawiska, ale też i jego bezmyślności opartej na przekonaniu o uniwersalności jego przesłania. Jedynym rozwiązaniem, jakie jego rządy dostrzegają, jest eksport tej bezradności do krajów sąsiednich.To również dowód na to, że dzisiejszy Zachód cierpi na brak wmontowanego w jego demokrację mechanizmu wyłaniania przywództwa z prawdziwego zdarzenia. Rządy, wiedzione pragnieniem ponownego wyboru, pragną się wyborcom podobać, a ujawniona wola rozwiązywania palących problemów współczesności naraża na konfrontację z tymi, którzy tego albo nie rozumieją, albo udają, że nie rozumieją w egoistycznym pragnieniu podjęcia akcji dopiero wtedy, gdy do tej władzy dojdą i zastąpią krytykowanych dotąd poprzedników. Skoro jednak wygranie wyborów jest uzależnione od stopnia „podobania się” wyborcom, koło się zamyka, bo też i po wyborczym zwycięstwie, znowu trzeba się podobać, aby wygrać następne. Skutkiem, jest niczym nie kamuflowana bezradność wobec zagrożeń, które nadchodzą, chociaż widoczny jest tylko czubek tej góry lodowej. Nadchodzą czasy wymagające szczególnej sprawności rządzenia. Dotyczy to także i Polski i tak należy oceniać źródła narastającego kryzysu władzy, który się właśnie ujawnił w naszym kraju i który może nam sprokurować wiele kłopotów. Continue reading

„MATKA LUDZKOŚĆ” I JEJ DZIECKO NA KSZTAŁT MYŚLĄCEJ MRÓWKI

Mugabe Kukiz            Istnieje oto ludowe powiedzenie, że istotą rozumienia dziejących się wokół nas zdarzeń jest konieczność przyjęcia założenia, że to „pies macha ogonem, nie zaś ogon psem”. Rzecz wydaje się tak prosta i klarowna, że może być nawet zilustrowana egzemplarzem zwierzęcia i odpowiednim pokazem pracy jego ogona. Staje się jednak bardziej skomplikowana wtedy, gdy idzie nie o psy, lecz o ludzi, wraz z ich wielkimi tworami w postaci społeczeństw. Okazuje się wtedy, że nie wszystko da się wyjaśnić tak prostymi zależnościami. Zauważył to przed pół wiekiem francuski historiozof Fernand Braudel, odróżniając wydarzenia pojawiające się na powierzchni znacznie głębszych procesów od takich, które te wydarzenia tylko markują, ale prowadzą też do trudności w zrozumieniu samej istoty wielkich przemian. Rosyjski historyk Michaił Heller zwrócił uwagę na zjawisko, które pojawiło się niebawem po upadku Związku Sowieckiego: „Historyk nie może przejść obojętnie obok takiego dziwnego faktu, że po rozpadzie radzieckiego imperium we wszystkich krajach postkomunistycznych drugie wybory parlamentarne dawały wiekszość „lewicowym”, dopiero co odsuniętym od władzy partiom komunistycznym, które, jak mogło się wydawać, skompromitowały się dziesięcioleciami rządów totalitarnych”. Pamiętamy polskie wybory, kiedy to w Sejmie triumfowała postkomunistyczna lewica z Leszkiem Millerem, wcześniej powiązanym z sowiecką agenturą, na czele. Podobnym fenomenem jest dzisiejszy wybuch niezadowolenia z prozachodnich przemian ostatniego ćwierćwiecza, które symbolizuje ruch kojarzony z nazwiskiem Pawła Kukiza. Czasem, jest nawet trudno zrozumieć tę swoiście irracjonalną, społeczną i polityczną motywację ludzi, którzy niewiele wcześniej byli zdania, że poprzednie dekady były jednym, wielkim pasmem politycznego cierpienia z braku wolności słowa. Potem jednak, skwapliwie i demokratycznie, powołali do władzy w kolejnych wolnych wyborach przedstawicieli dawnych oprawców. „Prawdopodobnie – konkluduje Heller – mogą być również inne, irracjonalne motywy, ujawniające tajemny, niezrozumiały na pierwszy rzut oka związek”. Jakie to motywy, jaki związek i czego z czym? Stawiamy tezę, że tym sposobem ujawniła się oto braudelowska zasada „długiego trwania”, czyli zasada, że w rozwoju społeczeństw tak naprawdę liczą się długotrwałe i niewidoczne prądy podskórne, a nie polityczne teorie i akurat wykrzyczane zamiary. Wypadałoby przyznać, że w takiego rodzaju sytuacji, to jednak ogon rządzi psem a nie na odwrót, tyle tylko, że nie znamy tego rządzenia mechanizmu oraz przyczyn przewagi ogona nad psem. Continue reading

„LINIA HAJNALA”. CZYLI CZY ZACHÓD, JAK KSIĘŻNICZKA EUROPA, TEŻ JEST KOBIETĄ?

hainal             Człowiek zadaje sobie pytanie o istotę własnego bytu od początku swego istnienia. Ma wątpliwości, czy to on sam decyduje o własnym życiu, czy też jest na odwrót i decyduje o tym Los już bez udziału ludzi? Pytanie przewija się przez całą historię cywilizacji i jego stałą konkluzją jest to, że odpowiedzi wciąż nie znamy, co też i wprawia nas w egzystencjalne zakłopotanie. Na przykład, czy fakt, że przydarzyło się nam być Europejczykami, a nie Azjatami, czy też Afrykanami, to nasza własna zasługa, czy tylko rezultat jakiegoś procesu wymykającego się naszej kontroli? Continue reading

„EUROTUSK”. CZYŻBY POLSKA ÜBER ALLES?


Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego zgromadzenia premierów państw Unii Europejskiej wywołał konsternację. Zaskoczeniem było, że oto Polak, czyli w ramach dotychczasowych pojęć – outsider i człowiek spoza wewnętrznego kręgu państw Zachodu, staje się jednym z jej najważniejszych funkcjonariuszy. W kraju, zaskoczenie spowodowało też i to, że wybór dokonany został tak szybko, że media nie zdążyły sprawy prześwietlić. Oznacza to, że w następstwie tego wydarzenia wszystko może się zdarzyć, a przyszłość jest pełna niespodzianek. Zostawimy niespodzianki dziennikarzom i komentatorom, zajmiemy się natomiast jednym jej aspektem i postawimy tezę, że to nie tylko kwestia sukcesu jednego kraju i jednego człowieka, ale również signum temporis, znamię czasu, naznaczające istotną dla całego regionu zmianę. Wyzwanie jest ogromne i wszystko wskazuje na to, że zostało przez unijnych prominentów podjęte świadomie, a nie przez przypadek, ani też przez samą tylko sympatię do polskiego premiera.
Continue reading

ECHO CZASÓW SASKICH, CZYLI CZY POWSTANIE RZĄD KACZYŃSKI-PALIKOT-MILLER?

To, co wydarzyło się w Sejmie po wniosku premiera o wotum zaufania dowodzi, że rakiem anarchii i niemożności bycia alternatywą dla wyborców nie jest dotknięta cała klasa polityczna, lecz tylko jej część i to w postaci niemożności działania. Podobnie było w XVIII stuleciu za czasów saskich. To zjawisko zadziwiające i powodujące, że Polska staje się swoistym fenomenem trwałości rządów z tego powodu, że ustaliły się dość nietypowe przyczyny, dla których władza nie może przejść w ręce opozycji w procesie gładkich, demokratycznych przemian. Inna sprawa, że polityczna struktura jej parlamentu jest unikalna w skali światowej. Oto koalicja dwóch partii, rządzi krajem od siedmiu lat, mając tylko niewielką przewagę nad pozostałymi, ale te pozostałe są trwale niewybieralne w tym znaczeniu, że żadna nie ma perspektywy zdobycia liczby mandatów, dających jej zdolność do sprawowania władzy, ani nawet do wejścia w skład większościowej koalicji. Podstawa tej niewybieralności jest w przypadku każdej z nich na tyle inna i wzajemnie sprzeczna, że nie jest możliwa między nimi nawet i taktyczna koalicja w sytuacji, gdyby jakimś sposobem partie rządzące tę większość utraciły. Taki rodzaj anarchii, to jednak w porównaniu z epoką saską znaczny postęp w tym znaczeniu, że paraliżuje tylko część państwa, a nie jak w XVIII wieku – całość. Continue reading

AFERA PODSŁUCHOWA, CZYLI „QUAM DIU ETIAM FUROR ISTE TUUS NOS ELUDET?”

„Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra? Quam diu etiam furor iste tuus nos eludet?”. Posłowie do polskiego Sejmu są posłami z tej również przyczyny, że nie potrafią używać języków obcych, a z całą pewnością nie znają łaciny, ani historii początków naszej cywilizacji. Nie znają zapewne również i tytułowej, najbardziej politycznej frazy wszechczasów, użytej przed ponad dwudziestu wiekami przez sławnego retora, kiedy piastował w starożytnym Rzymie zaszczytny urząd konsula. „Dokąd to, Katylino będziesz nadużywał naszej cierpliwości? Jak długo będziesz nas wikłał w twoje szaleństwo?” Tymi słowy, Cyceron oskarżał malwersanta Katylinę, przyjaciela Juliusza Cezara, o próbę zamachu stanu. Godzi się dzisiaj pytanie powtórzyć. Jak długo, Wysokie Izby i Panowie Posłowie, będziecie wyborców traktować, jak durni? Pozostaje mieć nadzieję, że już niedługo. Continue reading

BY NIE SZCZEZŁA UKRAINA! DOBRZE, ALE KTÓRA?

W styczniowym blogu, zatytułowanym „Cztery Ukrainy i Europa”, znalazło się następujące zdanie: „Niech Polska sama stanie się wpierw pełną Europą, a dopiero potem europeizuje innych. Inaczej, zostać może w nieszczerym rozkroku. To wyjątkowo niepraktyczna pozycja, z pewnością niedodająca ani godności, ani elegancji. (…) Ukraińcy mają możność poznawania tego świata dopiero od niedawna, a proces poznawczy jest długotrwały. Europa musi na nich jeszcze poczekać licząc na to, że nauki nie pójdą w las”. Nie zmieniłbym dzisiaj tej sentencji i pozostaję przy poglądzie, że Ukraina, to wciąż jeszcze sprawa samych Ukraińców, a jeszcze nie Europy, lecz muszę przyznać, że gorącość obecnej sytuacji oraz coraz szybszy potok wydarzeń, skłania do ponownej oceny i przypuszczenia, że ich bieg może wszystkich zaskoczyć. Zastanawiająca jest przy tym cisza ze strony Moskwy. Najwyraźniej, na Kremlu nie bardzo wiedzą, jakie zająć stanowisko w sprawie przyszłości kraju nad Dnieprem. To również rzecz wielce znamienna i świadcząca o tym, że dzisiejszej Rosji daleko jest w jej imperialnej determinacji do tej, sprzed upadku ZSRR. Continue reading

SMOLAR, MICHNIK DWA BRATANKI, CZYLI DEBATA O KOŃCU (ICH) ŚWIATA

Pytanie o to, kto należy do krajowej elity i jakie są kryteria tej przynależności było zawsze wśród polskiej inteligencji pytaniem frapującym i traktowanym do pewnego stopnia osobiście. No, bo dlaczego, właściwie, nie ja? Gazeta Wyborcza podjęła problem, chyba jednak trochę niezamierzenie, w numerze z 8 stycznia. Sposób podejścia jest pod kilkoma względami wzorcowy dla przesłania zrodzonego zapewne nie tyle z chęci przysposobienia sobie czytelników, ile ze względu na Gazetową konieczność wiecznego ujawniania prawdy „prawdziwej”, pretendującej przy tym do miana prawdy jedynej. Mam na myśli wymianę poglądów pomiędzy dwoma guru około-Gazetowego nurtu intelektualnego, w tytule oddaną określeniem „Debata Smolar-Michnik”. Tytuł zupełnie nie oddaje treści publikacji, bo przecież każdy wie, że debata to intelektualne starcie, a nie wspólnie dzielenie włosa na czworo. Debata zobowiązuje, by reprezentowane były poglądy odmienne, nawet odmienne skrajnie, nie zaś by były jednakowe. A w opublikowanej „debacie” tak właśnie jest, dwóch skrzydeł nie ma, bo i zawsze było tylko jedno, a obydwaj panowie znają się od późnego dzieciństwa jak przysłowiowe „łyse konie”. Ich debata nie mogła przynieść ani intelektualnych spięć, ani też nowinek, ani nawet stać się wydarzeniem intelektualnie frapującym. A jednak przypadkowo ujawniło się coś, co może zaskakiwać, chociaż nie sądzę, by rzecz była zamierzona. Continue reading