„PANY” I „CHAMY” REVISITED. JAKA JEST TA PRAWDZIWA PRAWDA?

Problem zydowskiPodjęty kiedyś temat okazał się nie tylko niespodzianką, ale też i problemem wymagającym szerszej analizy, stając się czymś bardzo aktualnym. Poświęcimy mu więc osobną uwagę. Autorowi tych słów, dopiero po dłuższych wysiłkach udało się dotrzeć do opracowania, które pozwala na nowe spojrzenie na kwestię istoty i gwałtowności sporu, który toczy się w kraju. Okazuje się, że same korzenie problemu są stare i zapiekłe, sięgając drugiej połowy XVIII stulecia, ale ich echo wciąż jeszcze stymuluje strukturę warszawskiej inteligencji głośno wspierającej „jedynie słuszną” wersję przeszłości. Sprawa staje się w pełni czytelna dopiero wtedy, gdy zrozumie się istotę tego poglądu, społeczną treść i określi jego zaplecze intelektualne. Znamienne, że nazwisko autora niezwykle wnikliwej książki poświęconej skomplikowanym ścieżkom powstawania narodu polskiego i tworzenia się współczesnej polskości – Teodora Jeske-Choińskiego jest szerszej publiczności zupełnie nieznane, choć na przełomie XIX i XX wieku był uważany za jeden z tęższych w kraju umysłów. Co mogło spowodować, że do jego dzieł dotrzeć jest dzisiaj tak trudno, jakby wciąż nie zostały zwolnione spod cenzury. Aby się z nimi zapoznać trzeba przebić się przez niełatwe do rozgryzienia kody dostępu Biblioteki Narodowej, co powoduje, że dla „zwykłego” czytelnika rzecz jest praktycznie niedostępna. Zastanowiło mnie, jaka może być tego przyczyna i czy ma to związek z omawianym tu kilka miesięcy temu konfliktem zrodzonym z odmienności historii pochodzenia zwolenników tej czy innej opcji politycznej? Po zapoznaniu się z poglądami Jeske-Cholińskiego i połączeniem ich z innymi, również spychanymi na margines, rzecz ukazuje się w bardziej zrozumiałym świetle, trzeba tylko sięgnąć głębiej i zestawić informacje z różnych źródeł.  Continue reading

SZLACHCIC NA ZAGRODZIE RÓWNY WOJEWODZIE. KOMU JEST RÓWNY WOJEWODA?

Wiwat krol            W ostatnim numerze polskiej edycji Newsweeka, Matthew Kaminski z Politico Europe i dziennikarz tygodnika zamartwiają się tym oto, że „Polska straciła głos. Nikt na Zachodzie nie postrzega dziś Polski jako kraju, który mógłby coś wnieść do debaty w zasadniczych kwestiach politycznych”. Autor myśli przypomina sobie początki europejskiej kariery naszego kraju, której nic przedtem nie zapowiadało. „Lata 90 – opowiada – pamiętam nieco inaczej niż większość Polaków. Wtedy w Brukseli i w Waszyngtonie panowało przekonanie, że to Węgry i Czechy są bardziej nowoczesne i zaawansowane w reformach. Polska jawiła się jako kraj problematyczny, mocno podzielony politycznie, może za bardzo katolicki i nacjonalistyczny”. Po 2004 roku, twierdzi, to wszystko zmieniło się na korzyść Polaków, a kraj niejako z dnia na dzień stał się środkowoeuropejskim liderem. Teraz jednak znowu „historia zatoczyła koło i w Brukseli znów się mówi o Polsce w tym samym tonie co 20 lat temu”. Continue reading

POLAK-EUROPEJCZYK, CZYLI DWA BRATANKI. BĘDZIE TO KIEDYŚ FAKTEM?

OsmozaFenomen społecznej osmozy jako wzajemnego przenikania i mieszania obyczajów i poglądów na otaczający ludzi świat, to jedna z bardziej fascynujących dziedzin wiedzy. Fascynuje, bo dotyczy nas samych, tyle, że – co napawa też nieskrywanym zdumieniem graniczącym z niepokojem – przybiera formę procesów przebiegających w ramach indywidualnej tożsamości i najwyraźniej bez udziału jej nosiciela. Dziś, fascynuje o tyle bardziej, że nie wiąże nas tylko z pobliskimi regionami świata, lecz z całym globem. Kiedyś, dotyczyła sąsiadów, dzisiaj jej elementy pojawią się nawet w ogromnej przestrzeni pomiędzy Ameryką a dalekimi Chinami. To, co w tych procesach jest najważniejsze, dzieje się przy tym jakby samo, odbijając dominujące wzorce społeczne, które nie są ani wartością pierwotną, ani też rezultatem świadomej pracy nad sobą czynioną przez człowieka. Jak to jest możliwe i jakie to ma następstwa?  Continue reading

I SZLI KRZYCZĄC: POLSKA! POLSKA! CZY „MIĘDZYMORZE” TO OJCZYZNA POLAKÓW?

Polskie godla            Ewolucja godła narodowego, już od pierwszego dnia istnienia unijno-lubelskiej Pierwszej Rzeczypospolitej aż po czasy nam współczesne nie tylko może być uznana za punkt wyjścia dla znacznie szerszych refleksji, ale też – w zestawieniu z wyraźnie antyunijnym nastawieniem obecnej parlamentarnej większości – skłania do pewnych przemyśleń co do prawdziwego zakresu europejskości kraju, a także do weryfikacji nieco tromtadrackiej tonacji płynącej z mediów. Refleksja jest o tyle nowa, że wcale nie łączy się z powszechnością przekonania, że oto Polacy są już całkiem jednolitym narodem i do tego w pełni europejskim. Dzisiaj, gołym okiem widać przecież, że tak nie jest a fakt wspólnoty językowej wcale nie rozstrzyga kwestii. Już sama analiza przemian wizerunku narodowego godła pozwala dostrzec istotę problemu. Mieści się w tym także odpowiedź na pytanie o to, czy Polska jest i czy kiedykolwiek była kulturowo krajem pod tym względem jednolitym, czy też tylko przestrzenią swoistego pogranicza pomiędzy zachodem i wschodem kontynentu? Continue reading

POLSKOŚĆ UŚREDNIONA. CZY TO NAPRAWDĘ SZYDŁO WYCHODZI Z WORKA?

Szydlo            Pojęcie przeciętności jest wyjątkowo zwodnicze. Ze swej istoty dotyczy wszystkich  jednakowo tak, aby można było określić średnią zjawiska, albo procesu, lecz jego paradoksem jest też i to, że nie jest sprzeczne z ekstremami. Czynnikiem najważniejszym i decydującym o społecznej aktywności jest umiejętność samodzielnej analizy informacji oraz umiejętność jej syntezy z innymi. W systemach demokratycznych rzecz ma znaczenie kluczowe i od niej zależy sprawność oraz trafność politycznych decyzji. Nie ma też wątpliwości, że umiejętność samodzielnego rozumowania pośród ludzi Zachodu jest – przeciętnie rzecz biorąc – wyższa, niż u mieszkańców Europy Wschodniej, a wśród tych ostatnich, z kolei, wyższa niż w Rosji. Jednak, to nie wyjątki decydują o pozycji kraju w stosunku do reszty, ale wpomniana przeciętna, ujawniająca się z największą siłą w czasie parlamentarnych wyborów lub innych wydarzeń, gdy do głodu dochodzi duża liczba ludzi. Również i dzisiaj, ujawniła się ona w polskich w relacjach z Zachodem w tak dziwny sposób, że właściwie nikt nie potrafi przedstawić poważnych argumentów na poparcie tezy o zachodniości kraju. Jeśli nie jesteśmy częścią Zachodu, to do do jakiej przestrzeni kulturowej właściwie należymy? Zdumiewa przekonanie wielu Polaków, że oto istniejąc gdzieś na pograniczu dwóch odmiennych światów czują się jednak obywatelami globu a nie jego prowincjuszami. Jak wylicza amerykański Global Value Survey ośmiu na dziesięciu naszych rodaków uważa siebie za obytych w świecie na tyle, że mogą uznawać się za jego pełnoprawnych obywateli, podczas gdy tak określa się zaledwie 60 procent Holendrów i 55 Niemców. Jednocześnie, dziewięciu na dziesięciu mieszkańców kraju otwarcie przyznaje się do poczucia lokalności oraz mentalnego związania ze swoją małą ojczyzną. Jak godzą światową otwartość z ograniczeniami prowincjonalizmu trudno dociec, szczególnie gdy porówna się tę kwestię z Rosją? Tam, zaledwie co czwarty mieszkaniec czuje się najbardziej związany z regionem, który zamieszkuje lub z którym ma związki rodzinne. Da się to wyjaśnić tylko tym, że różne nacje całkiem odmiennie pojmują podobne pojęcia i okoliczności. Continue reading

CNOTA SWOJSKOŚCI, CZYLI RZECZPOSPOLITA OBOJGA TOŻSAMOŚCI

Zawodowy politykPrzyszło nam żyć w przedziwnym kraju. Z pewnością nie ma w nim akceptacji dla zamordyzmu, ale też ludzie nie oczekują oferty sprawnej demokracji. Mieszkańcom wystarczy, że „jest jakoś”. A jak? Cóż, powiadają, dzisiaj „jest jakoś”, to poczekajmy, zobaczymy! Demonstracje wspierające swobodę działania Trybunału Konstytucyjnego są sympatyczne, otwarte i nawet wesołe, tyle, że – jak dotąd – nie pociągają za sobą większości na tyle, żeby cokolwiek mogło ulec zmianie. Z kolei rządzący, pragnący wprowadzić w życie jakiś nowy ustrój mają nastroje raczej ponure niż wesołe, ale też większościowym wsparciem pochwalić się nie mogą, starając się tylko odgadywać głębię myśli i zamierzeń swojego przywódcy. Tym sposobem wpadają w pułapkę sprzeczności w rodzaju niechcianej i w gruncie rzeczy niezamierzonej konfrontacji Polaków z cywilizowaną częścią Europy. Powiedzielibyśmy: pat! Ale, to pat właściwie czego? Jak zdefiniować jego aktorów i zarysować wizję przyszłości ludziom, za którymi mogłaby pójść większość? Continue reading

GLOBALIZACJA CZY KREOLIZACJA? CZYLI ŚWIATOWE „PANY” I „CHAMY”

Kreolizacja            Intelektualna uczciwość zobowiązuje do ostrzeżenia nieostrożnego czytelnika, że zamieszczony niżej tekst może go (czytelnika) zirytować, urażając jego wyssane z mlekiem matki przekonania. Bo też i wyobrażenie Polaków o nich samych, o ich historii i dokonaniach, jest nie tylko głęboko ugruntowane, ale na ogół nieprawdziwe. Nie jesteśmy ani społeczeństwem jednolitym, ani też dobrze skonstruowanym. Z punktu widzenia porównania z innymi, polskie społeczeństwo bardziej przypomina rodzaj kastrata, niż pełnego zdrowia i tętniącego optymizmem osobnika. Na tle całej reszty świata wypadamy jak narodowy dziwoląg. Zaczniemy od kwestii globalnych, od których kraj, pomimo jego szczególnego rodzaju unikalności nie ucieknie. Continue reading

DWUZNACZNE (RE)SENTYMENTY, CZYLI FRANKIŚCI WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!

Przeciwienstwa
„Człowiek resentymentu wie tylko,
że nie może znieść, że ktoś inny ma więcej.
Do szału doprowadzają go cudze możliwości”

               Słowa wypowiedział w 1940 roku, w czasie hitlerowskiej ofensywy na zachodzie tragicznie, zmarły holenderski pisarz. Doskonale pasują do atmosfery, która objawiła się w Polsce w trzy pokolenia później, chociaż kraj w niczym przecież nie przypomina Holandii. Tyle, że liczba rodaków do których cytat pasuje okazała się na tyle duża, by ich reprezentacja mogła wziąć udział w rządzeniu krajem. Wstrzymamy się więc z realizacją sugestii ‘Krzysztofa’, czytelnika który chciałby, żeby zamiast omawiania spraw krajowych zająć się problemami współczesnego świata i pytaniem dokąd on właściwie zdąża? Zrobimy to dopiero w kolejnych tekstach. Dzisiaj, rozważymy kwestię nagłego wzrostu nietolerancji wobec poglądów innych ludzi, ujawnionej z niespotykaną dotąd siłą. Tak silne uczucie, jeśli pojawia się w większej skali, może zmienić losy narodu. Rzecz nabiera znaczenia, gdy uświadomimy sobie, że polska tradycja kulturowa wiązana jest właśnie z zasadą tolerancyjności wobec poglądów innych ludzi, idei i narodowości. Taką miała być Pierwsza Rzeczpospolita, akceptująca w swej różnorodności inne narody i odmienne wyznania. Wzorcowo tolerancyjni okazali się również Polacy w okresie Solidarności, którzy zamiast poświęcić się krwawej zemście zdecydowali się żyć obok dawnych katów pozostawionych przy życiu i dobrach. Pojawiło się jednak ostatnio coś zupełnie nowego i bardzo bliskiego pojęcia ‘resentymenty’. To nie to samo, co „zwykła” nietolerancja. Ta opiera się na utrwalonych przez pokolenia poglądach, natomiast to o czym mówimy, to coś znacznie więcej, to pozbawiona podstaw rozumowych chęć czynienia jakiegoś rodzaju zła, czystej destrukcji w miejsce wysiłku przekonywania innych. W znacznej części społeczeństwa ujawniło się coś, co przywodzi na myśl swoistą niezdolność zrozumienia interesów innych ludzi i dopuszczenia myśli, że oni też mają prawo mieć odmienne poglądy i kierować się własnym punktem widzenia.

Continue reading

TĘSKNOTA ZA CIEPŁEM MATCZYNEGO ŁONA, CZYLI POLSKA 2016

KaczynskiW piątek 16 stycznia, prezes PiS pojawił się w Starachowicach aby uczcić pamięć zmarłej matki. W kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych miała miejsce uroczysta msza święta, po czym zgromadzeni złożyli kwiaty i palili znicze pod pamiątkowymi tablicami w Panteonie Pamięci Narodowej. Nie obyło się bez polityki. „Polskę można zmienić, alternatywą jest PiS” – przekonywał prezes. Problem jednak w tym, że nie bardzo wiadomo, co ma być zmienione, w imię jakiej logiki ma się to zmieniać i w czyim interesie? Za zmianami zawsze stoi jakiś lub czyjś interes. Nie robi się ich bez celu. Rzecz w tym, że przywódca rządzącej partii postawił sprawę nie rzeczowo, lecz infantylnie. „Przeprowadzamy zmiany – ogłosił – które mają na celu przywracanie wartości, które były bliskie mojej mamie”. Synowska miłość do matki to rzecz godna pochwały, ale żeby tworzyć z niej program politycznych zmian, tego jeszcze nie było! Na spotkanie z byłym premierem i obecnym szefem Prawa i Sprawiedliwości przybyły tłumy, nie tylko starachowiczan. Przywódca skarżył się, że „napotykamy przy tym trudności i znajdujemy się pod bardzo silnym naciskiem i wewnętrznym, i zewnętrznym. Zapewniam państwa, że ten nacisk nie powstrzyma naszej drogi i się na niej nie zatrzymamy!”. Znów rodzi się pytanie o jakiego rodzaju nacisk idzie, co to za droga i dokąd prowadzi oraz dlaczego pojawił się opór i jaka jest jego przyczyna? Bez odpowiedzi na te pytania cała sprawa pachnie polityczną dziecinnadą. Przywracanie stanu rzeczywistości z okresu dzieciństwa jest do pewnego stopnia marzeniem każdego dorosłego, ale przecież nikt nie bierze tego poważnie. Dzieciństwo wspomina się miło, to okres ciepłego bezpieczeństwa pod matczynymi skrzydłami i zrozumiałe, że utratę matki odczuwa się jako wstrząs, lecz przejęcie politycznej władzy tylko po to, by uszczęśliwić miliony ludzi przywróceniem świata ich zmarłych rodziców zaczyna mieć groźny wydźwięk. Nie polityczny, ale psychologiczny. Dlaczego czterdzieści milionów ludzi posiadających własne matki i pamiętające własne dzieciństwo ma cierpieć z powodu tęsknoty zrodzonej z wrodzonej samotności, która z taką siłą cechuje tylko jednego z politycznych przywódców? Continue reading

POLONIA EUROPEA, CZYLI POLAK, WĘGIER, DWA BRATANKI

Polak Wegier                Niespodziewana zmiana wizerunku Polski w oczach zachodnich Europejczyków może być zaskoczeniem tylko dla niepoprawnych optymistów. Trzeba bowiem zawsze mieć w pamięci fakt swoistej dwoistości naszego kraju, który pełnowymiarowym członkiem Zachodu nigdy nie był, a i dekada od jego wstąpienia do Unii Europejskiej, to zbyt krótki okres czasu, by zaniknęły jego dawne „wschodnie” odruchy. To, że kraj znalazł się nagle w bardzo podobnej sytuacji do Węgier, powinno przestać dziwić szczególnie wtedy, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że ci ostatni  mają prawo cierpieć na ten sam syndrom kulturowej dwoistości, co i współcześni Polacy. Continue reading